"Taktyka lustra" w meczu Chwalińskiej. Rosjanka zaryzykowała i padła ze zmęczenia
Maja Chwalińska w finale Roland Garros po wygranej z Dianą Sznajder. - To był najtrudniejszy dotąd mecz, bo Rosjanka zastosowała taktykę lustra i Maja mogła momentami czuć, że gra z jakąś inną wersją siebie. Finalnie nic to Sznajder nie dało, bo zagrała na warunkach Mai i padła ze zmęczenia. To, co dzieje się w Paryżu, przechodzi ludzkie pojęcie - mówi nam Michał Kaznowski, pierwszy trener Igi Świątek.

Dariusz Ostafiński, Interia: Chciałoby się powiedzieć: co za mecz, co za emocje. Przyznam, że dawno się tak nie denerwowałem.
Michał Kaznowski, pierwszy trener Igi Świątek: No można było zawału dostać. Naprawdę fajna historia pisze się na naszych oczach.
A półfinał palce lizać.
- Zdecydowanie lepszy od pierwszego, gdzie Kostiuk nie wytrzymała, zawiodła. Natomiast w meczu Mai ze Sznajder ciekawe było to, że ta druga próbowała zastosować taktykę lustra. Próbowała grać, jak Maja.
Chwalińska była w swoim "mentalnym laboratorium"
Na końcu okazała się jednak taką gorszą wersją naszej zawodniczki.
- Ta taktyka była niesamowicie ryzykowna, ale też z drugiej strony Maja wytrzymała to wszystko niesamowicie. To, co stało się w Paryżu, przechodzi ludzkie pojęcie.
Chwalińska zagrała na pewno najlepszy dotąd mecz, a to jak wychodziła z opresji, było imponujące.
- To jak ona była skoncentrowana i jak potrafiła utrzymać to przez całe spotkanie, też było niesamowite. Tym bardziej że mówimy o zawodniczce, która nie grała dotąd na takich dużych arenach. I ta zawodniczka weszła na ten wielki, piękny kort i potrafiła się skoncentrować, była w pracy, w takim swoim mentalnym laboratorium.
Mnie bardzo imponuje ta kamienna twarz Chwalińskiej. Nawet jeśli ona mówi, że w środku się gotuje, to na zewnątrz kompletnie tego nie widać. A u jej rywalek widać dosłownie każdą emocję.
- Dotknął pan bardzo ważnej rzeczy. Maja każdej dziewczynie na tym turnieju weszła do głowy. I to bardzo mocno. W meczu ze Sznajder, ale nie tylko w tym oglądaliśmy taki kamienny posąg z jednej strony, a z drugiej zawodniczkę miotaną emocjami. Maja toczyła ze Sznajder nie tylko grę sportową, ale i też grę nerwów. I ten mecz rozegrała niesamowicie, rozegrała Rosjankę.
Pamięta jej mecze z Igą Świątek
Teraz finał i Mirra Andriejewa.
- I to Andriejewa stoi przed wyzwaniem. Maja nic nie musi, a Rosjanka jest faworytką. Ma swoje atuty. Potrafi trzymać grę, biegać, ma więcej siły w ręce. A czy to wystarczy na Maję, to ja tego nie wiem. Oglądając spotkanie ze Sznajder tak wiele rzeczy mnie zachwyciło, choćby to, jak Maja wykorzystuje grę kątową. Pamiętam ją jako nastolatkę, pamiętam jej mecze z Igą Świątek, ale to jest teraz inna, o wiele lepsza zawodniczka.
Pan ma swoją teorię na to, skąd wzięła się ta nowa, lepsza Maja Chwalińska?
- Już w tamtych meczach z Igą biegała, walczyła, zmieniała rytm i Świątek miała z nią problemy. Maja rozwinęła teraz wszystkie te elementy swojej gry, które wyróżniały ją w wieku nastoletnim. Poza tym życie dało jej w kość i to też ją mocno rozwinęło. Tyle razy słyszała: sprawdzam, że niesamowicie się zahartowała. Nie będę tu powtarzał tych wszystkich historii, bo doskonale je znamy. Koniec jest taki, że suma tych wszystkich doświadczeń sprawiła, że Maja wstawiła nogę między drzwi.
Zwrócił pan uwagę na stronę mentalną, gdy większość podkreśla, jak ważne było to, że nasza zawodniczka wzmocniła się fizycznie.
- To też oczywiście ma niesamowity wpływ. Ona ma taką bazę, że może biegać do dwudziestu piłek. Przecież ta dziewczyna grała już dziewiąty mecz i robi to niesamowicie pod każdym względem. Natomiast skupiłem się na stronie mentalnej, bo to wymagało od niej wielkie pracy. Poznała siebie, zrozumiała mechanizmy, stała się lepsza i teraz idzie przez kort z podniesioną głową.
Tego nie wie Mirra Andriejewa
Jeden, dwa mecze temu mogliśmy się zastanawiać, czy ten Roland Garros to taki jednorazowy wystrzał. Jednak po spotkaniu ze Sznajder te dywagacje już nie mają sensu.
- Mają sens. Maja dalej jest według mnie najbardziej nieprzewidywalną zawodniczką z tych, które obecnie grają. Jednak ta jej nieprzewidywalność to nie jest wada, ale zaleta. Ja nie wiem, jaką Maję zobaczymy w meczu z Andriejewą. Rywalka jednak też tego nie wie.
Jak wygra, to skoczy w rankingu z miejsca 114 na 13.
- To będzie jakiś historyczny skok. I trzymam kciuki, żeby to się udało.
Choć od kilku mądrych ludzi słyszałem, że Maja prędzej czy później przegra w walce z taką brutalną siłą.
- Ciężko się z taką brutalną siłą gra. Jednak to jest wyzwanie dla obu stron. Taki siłowy tenis kosztuje sporo sił, a jak ktoś broni tak dobrze, jak Maja, to jest podwójnie trudne zadanie. Ona w meczu ze Sznajder zrobiła dwa razy mniej błędów. Dlatego siła musi być połączona z ogromną cierpliwością, a i to nie daje gwarancji, bo jak powiedziałem taki atak non-stop to jest męczarnia.
Nadludzki wysiłek, Sznajder nie wytrzymała, Andriejewa spróbuje inaczej
Sznajder też fizycznie nie wytrzymała.
- A dziwi się pan. Ponad dwie godziny grania, a ile się nabiegała. Jeszcze doznała jakiegoś urazu przeciążeniowego z tego wszystkiego. I tak jestem pełen podziwu, że Sznajder tak długo wytrzymała. I też pokazała dużo dobrego tenisa. Były skróty, slajsy, ale z drugiej strony był też chaos, dużo złych emocji i dużo przestrzelonych zagrań.
Andriejewa ostatnio się wyciszyła, ale jest wybuchowa.
- I to może być ciekawe. Na pewno będzie chciała zdominować Maję, bo jak przyjmie jej warunki, to narazi się na ponad dwie godziny grania i nadludzki wysiłek.
Wspomniał pan o meczach Igi z Mają. Ciekaw jestem, jaki były wynik, jakby panie zagrały teraz. Pewnie górą byłaby Maja, bo jest w formie.
- Nie wiem, jakby było, ale wtedy Iga miała z Mają problemy. Maja była niewygodna, trudno było Idze złapać rytm, zdominować Maję. Ja nie pamiętam wyników, ale to były niewygodne mecze dla Świątek. W każdym razie panie są dobrymi koleżankami, czy wręcz przyjaciółkami i nie sądzę, by to się zmieniło. Tam nigdy nie było chorej rywalizacji, a Maja zawsze była tak skromną, fajną i dobrą osobą, że życzę jej wygranej w Paryżu i dalszych sukcesów. A bez względu na wszystko zrobiła coś wielkiego. Już sam fakt, że jest w finale Roland Garros, mówi wszystko.












![Jannik Sinner broni tytułu w Londynie. Włoch wyeliminował Djokovicia [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1AREX2IEF1T4-C401.webp)