Tak Rosjanka zareagowała na klęskę z Chwalińską. Klasy nie kupisz
Maja Chwalińska nie była faworytką pojedynku z Dianą Sznajder. Do roli "underdoga" zdążyła się już jednak zapewne przyzwyczaić. Rosjanka w czwartkowym pojedynku zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko, ale nawet "wysoko" to wciąż było za mało, by uporać się z Polką. Choć porażka 6:7, 4:6 musiała być gorzką pigułką, reakcja zawodniczki z Żygulowska po ostatniej piłce mówiła sama za siebie.

Sznajder nie lada sensację sprawiła w ćwierćfinale, odsyłając do domu liderkę rankingu WTA, Arynę Sabalenkę. Gdyby jednak o sukcesach decydował wyłącznie ranking, Maja Chwalińska nie miałaby prawa być w miejscu, w którym jest obecnie. Jej magiczny tenis dał jej przepustkę do najlepszej czwórki, a jak miało się okazać - na tym się nie skończy.
Wielki mecz Mai Chwalińskiej. Oto, jak zareagowała jej rywalka
Po bardzo efektownym (zwłaszcza w pierwszym secie) pojedynku to Polka zameldowała się w finale, w którym jej rywalką będzie Mirra Andriejewa. Sznajder pokonała 7:6, 6:4, a gdy "zamknęła" drugiego seta nie posiadała się z radości. Padła na kort i skryła twarz w dłoniach. Poruszeni byli wszyscy: ona, kibice, a nawet komentatorzy polskiej telewizji. Długo nie należało też czekać na reakcję przeciwniczki.
Rosjanka, której w trakcie meczu dokuczały problemy zdrowotne, spotkała się z Chwalińską przy siatce i uścisnęła ją, gratulując sukcesu. Nasza zawodniczka zaś podziękowała kibicom, po czym usiadła i... ponownie skryła twarz ręcznikiem, dając upust ogromnym emocjom.










