Szalony plan menedżera Chwalińskiej. Dopiero się o tym dowiedziała. "O Jezu..."
Do Mai Chwalińskiej powoli dociera skala sukcesu, jaki stał się jej udziałem w Paryżu. Jako kwalifikantka dotarła do finału Rolanda Garrosa, co nieodwracalnie zmieniło rzeczywistość, w jakiej do tej pory funkcjonowała. Czasu na delektowanie się największym osiągnięciem w karierze jest jednak bardzo niewiele. Zza horyzontu wyłania się już kolejna impreza wielkoszlemowa, tym razem w Londynie. 24-latka właśnie dowiedziała się, co zamierza zrobić jej menedżer, jeśli Wimbledon uda się zakończyć triumfem.

Gigantyczne emocje związane ze startem Mai Chwalińskiej we French Open powoli opadają. W niedzielę, dzień po przegranym finale, polska tenisistka spotkała się z dziennikarzami. Sympatyczna konwersacja dotyczyła głównie tego, co wydarzy się w najbliższych tygodniach.
Nie zabrakło wątków humorystycznych. Jeszcze raz wrócono do szalonej deklaracji menedżera zawodniczki, Piotra Szczypki. Jak się okazuje - pierwszej, ale nie ostatniej.
Gwiazdy polskiej siatkówki na finale Chwalińskiej. Niebywałe, co powiedzieli o Mai
Maja Chwalińska przed startem w Wimbledonie. Jej menedżer składa niecodzienną deklarację
W trakcie spotkania przedstawicieli polskich mediów z Chwalińską wywiązał się następujący dialog:
- Maja, twój menedżer Piotr Szczypka mówił, że wskoczy do Sekwany, jak awansujesz tutaj do finału...
- Niee, mówił, że wskoczy, jak wygram. Na szczęście nie wskoczy. Nie trzeba będzie dermatologa umawiać, więc wszystko okay.
- Ale wczoraj w Polsacie powiedział, że skoczy do Tamizy, jak wygrasz Wimbledon.
- Tak powiedział?
- Tak, skoczy z mostu.
- O Jezu…
Ta zabawna scenka najlepiej pokazuje, że z Chwalińskiej zeszło już ogromne ciśnienie, jakie towarzyszyło jej przez ostatnie trzy tygodnie. Ale nie na długo. Sezon trwa, a każdy kolejny start Mai będzie teraz generował wobec niej poziom oczekiwań, do którego nie zdążyła jeszcze przywyknąć.
Już teraz padło pytanie, jak wiele może osiągnąć w Wimbledonie na przełomie czerwca i lipca.
- Nie wiem, szczerze mówiąc - odpowiedziała otwarcie. - Kilka lat temu zagrałam bardzo dobrze. Mam potencjał, żeby dobrze grać na trawie. Ale też mam bardzo mało czasu, żeby się zaadoptować do zupełnie nowych warunków. Potraktuję to jak wyzwanie i zobaczymy, jak to wyjdzie. Ten sezon [na trawie - przyp. red.] jest bardzo krótki. Dla mnie to będzie tylko jeden turniej w tym roku.
W 2022 roku tenisistka pochodząca z Dąbrowy Górniczej dotarła do II rundy Wimbledonu. Przez blisko cztery lata był to jej najlepszy wynik w Wielkim Szlemie. Dzięki znakomitej postawie na kortach Rolanda Garrosa zapewniła sobie awans ze 114. na 21. pozycję w rankingu WTA.
- Top 100 było dla mnie takim oczywistym już celem. Naprawdę czułam, że musi to już być w tym roku - wyznaje Chwalińska.
Inaczej niż w rywalizacji mężczyzn Wimbledon kończy sezon trawiasty wśród pań. Zresztą rzeczywiście bardzo krótki, trwający tylko kilka tygodni. Wciąż nie wiemy, czy w Londynie 24-latka zagra w turnieju głównym z "dziką kartą" czy znów czeka ją batalia w kwalifikacjach. Ale później... będzie już z górki.
- Mój ranking pozwoli mi grać w najlepszych turniejach i wykorzystam tę szansę - zapowiada Chwalińska. - Myślę, że na te wszytki turnieje pojadę. Indian Wells, Miami? Brzmią bardzo przyjemnie. Każdy wielki turniej jest fajnym doświadczeniem i po to się gra, żeby w nich wystąpić. Jestem podekscytowana tym, że będę miała taką możliwość.
Tegoroczna edycja Wimbledonu odbędzie się w dniach 29 czerwca - 12 lipca. Jeśli finalistka Rolanda Garrosa będzie musiała rozpocząć zmagania poza drabinką główną, do gry przystąpi tydzień wcześniej. W turnieju singlistek tytułu broni Iga Świątek.















