Światowa "1" z tytułem Roland Garros. Zwrot akcji na Court Philippe-Chatrier
Wczoraj rozegrano finał singla kobiet w ramach Roland Garros. Mirra Andriejewa pokonała w dwóch setach Maję Chwalińską. Rosjanka rządziła na korcie od stanu 3:2 dla Polki, wygrała potem dziewięć gemów z rzędu. Rozstrzygnięcie w grze pojedynczej nie oznaczało definitywnego zakończenia turnieju po stronie pań. Wciąż pozostawało do rozegrania decydujące starcie w deblu. Dziś na Court Philippe-Chatrier swój triumf celebrowała światowa "1", po niesamowitym zwrocie akcji.

Finałowy weekend w Roland Garros rozpoczął się już w... czwartek. Wówczas rozegrano decydujące starcie w mikście. Tak samo jak przed rokiem, najlepsi okazali się Sara Errani oraz Andrea Vavassori. Kolejne rozstrzygnięcia obserwowaliśmy wczoraj. Marcel Granollers i Horacio Zeballos poszli włoskim śladami, także obronili trofeum wywalczone 12 miesięcy temu. Później na Court Philippe-Chatrier odbył się finał singla kobiet. Po raz piąty w ciągu ostatnich siedmiu edycji zobaczyliśmy w nim Polkę. Maja Chwalińska rywalizowała z Mirrą Andriejewą. Ostatecznie lepsza okazała się Rosjanka, wygrywając 6:3, 6:2.
Na dziś zaplanowano ostatnie dwa decydujące starcia. Przed meczem Flavio Cobolli - Alexander Zverev rozegrano finał kobiecego debla. Zobaczyliśmy w nim dwa najwyżej rozstawione duety. Finalistki sprzed roku, czyli Anna Danilina oraz Aleksandra Krunic, mierzyły się z turniejowymi "1" - Kateriną Siniakovą oraz Taylor Townsend. Czeszka, liderka rankingu WTA w deblu, polowała na swój 11. wielkoszlemowy skalp w grze podwójnej kobiet. Zapowiadało się na bardzo interesujący pojedynek.
Roland Garros: Znamy triumfatorki w grze podwójnej kobiet
Początek spotkania toczył się pod dyktando serwujących. Przełomowy moment nastał w piątym gemie. Wówczas team reprezentantki naszych południowych sąsiadów wywalczył sobie trzy okazje z rzędu na przełamanie. Po drugiej z nich Siniakova i Townsend objęły pierwsze prowadzenie w meczu. Czesko-amerykański duet zdominował końcówkę premierowej odsłony. Już przy stanie 5:2 mogły zamykać partię przy własnym podaniu. Danilina oraz Krunic walczyły do końca, miały jeszcze dwa break pointy powrotne. Ostatecznie set zakończył się jednak wynikiem 6:2 na korzyść turniejowych "1".
Druga część spotkania przebiegała inaczej. Na starcie swój poziom nieco obniżyła Townsend. Reprezentantki Kazachstanu i Serbii natychmiast wykorzystały tę niedyspozycję, szybko wysforowały się na prowadzenie 3:0. Potem było jeszcze 4:1 dla ubiegłorocznych finalistek. Od tamtej pory nastąpił zwrot akcji. Co ciekawe, dokonał się on w momencie, gdy najsłabszy moment w pojedynku notowała Siniakova. Podwójne błędy serwisowe Czeszki nie przeszkodziły jej teamowi w tym, by obronić break pointa i wyrównać na 4:4.
Mimo powrotu zawodniczek rozstawionych z "1", Anna oraz Aleksandra posiadały dwa setbole w trakcie dziesiątego rozdania. Nie zdołały jednak wykorzystać żadnej z dwóch okazji i to się zemściło w kolejnych minutach. Czeszka i Amerykanka doprowadziły do remisu, a potem poszły za ciosem. Wywalczyły przełamanie, dzięki czemu Katerina przy stanie 6:5 serwowała po tytuł dla swojego teamu. Rywalki nie zdobyły już ani jednego punktu na returnie. Finalny rezultat spotkania brzmiał 6:2, 7:5. Tym samym Siniakova zgarnęła już 11. wielkoszlemowe trofeum w deblu - cztery z nich podczas Roland Garros.











![Siatkarze Argentyny odwrócili losy meczu z Kanadą i wygrali w Osace [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1XKV9GGW79R4-C401.webp)





