Słaby punkt Rosjanki przed finałem. To był atak agresji. "Klęła jak szewc"
W sobotnie popołudnie Maja Chwalińska rozegra najważniejszy mecz w karierze i zarazem najtrudniejszy w tegorocznej edycji Roland Garros. Jej finałową rywalką będzie Mirra Andriejewa, obecnie ósma rakieta świata. Lista atutów Rosjanki? Jest okazała. Słabsze punkty? Jeden zasadniczy, ale być może to właśnie on odegra niepoślednią rolę w starciu o tytuł.

Maja Chwalińska przystępowała do paryskiego turnieju ze 114. lokaty w światowym rankingu. Już wiadomo, że zanotuje gigantyczny awans w zestawieniu. Nawet jeśli sobotni finał zakończy się jej porażką, znajdzie się na 21. pozycji.
W trwającym French Open polska tenisistka rozegrała już dziewięć spotkań. Ale dopiero teraz zmierzy się z rywalką z TOP 10 rankingu WTA. Naprzeciw niej stanie Mirra Andriejewa.
Godziny do finału Chwalińskiej, a tu taka deklaracja Tuska. "Jestem już umówiony"
Chwalińska gra o tytuł w Paryżu. Ekspert nie ma wątpliwości: To będzie najcięższy mecz tego turnieju
Polka musiała przebrnąć przez trzystopniowe kwalifikacje. To nie może pozostać bez wpływu na jej dyspozycję fizyczną. Rosjanka spędziła na korcie 7,5 godziny mniej.
- Będzie to najcięższy mecz w turnieju, bezapelacyjnie, bo Andriejewa jest świeżutka, jest nastawiona na cztery godziny walki. Do tego ma najsprytniejszą trenerkę świata, która sama grała trochę jak Maja - prognozuje w rozmowie z WP Sportowe Fakty komentator Eurosportu, Lech Sidor.
- Martinez siedziała w czwartek na meczu (półfinał z Dianą Sznajder - przyp. red.), chciała zobaczyć na żywo, jak fruwają te piłki Mai, z jaką prędkością, jak się odkręca uderzenie na tej ziemi. Mogła sobie w hotelu odpalić mecz, ale wolała przyjść, popatrzeć, zanalizować, coś tam już pisała. Knuła plan na Polkę - dodaje.
"Najsprytniejsza trenerka świata" wcale jednak nie musi okazać się atutem Andriejewej. 19-latka, z pozoru o łagodnym usposobieniu, miewa porywczy charakter na korcie. Jeśli sprawy zaczną układać się nie po jej myśli, zgubić może ją brak równowagi emocjonalnej.
- Wcale nie musiało tak być, że Martinez i Andriejewa będą dalej ze sobą współpracować - przypomina Sidor, mając na myśli hiszpańską trenerkę nastolatki. - Podczas turniejów na Bliskim Wschodzie były już przecież blisko rozstania. Conchita wydawała się mieć dosyć. Rosjanka wpadała w jakieś histerie, trzaskała rakietami, strzelała piłkami, klęła do niej jak szewc.
Panie zdołały jednak poukładać jakoś wzajemne relacje. Z jakim skutkiem? Na to pytanie nie znamy jeszcze odpowiedzi. Prawdziwy obraz sytuacji możemy ujrzeć dopiero wtedy, gdy Rosjanka znajdzie się pod gigantyczną presją - a o to zadbać ma właśnie Chwalińska.
Dla obu zawodniczek będzie to pierwszy finał Wielkiego Szlema w karierze. Początek sobotniej konfrontacji o 15:00. Relacja live z tego spotkania w sportowym serwisie Interii.













