Rosjanka zatrzymała Chwalińską. Tego zabrakło Polce w finale. Nie ma wątpliwości
Maja Chwalińska napisała niesamowitą historię w tegorocznym Roland Garros. Polka rozpoczynała zmagania od kwalifikacji, a dotarła aż do wielkiego finału, gdzie jej rywalką była Mirra Andriejewa. Rosjanka udowodniła, że jest jednym z największych tenisowych talentów. Eksperci po meczu nie mają wątpliwości czego zabrakło Chwalińskiej w wielkim finale.

Maja Chwalińska przyjechała do Paryża z jednym celem - przebrnąć trzystopniowe eliminacje i wystąpić w turnieju głównym Roland Garros. Polka zrealizowała ten plan, a potem pisała dalej piękną historię. Kolejno odprawiała z kwitkiem bardziej utytułowane rywalki: Zheng Qinwen, Elise Mertens, Marię Sakkari, Diane Parry, Annę Kalinską i Dianę Sznajder. To oznaczało, że wywalczyła awans do wielkiego finału.
W decydującym starciu o wielkoszlemowy tytuł skrzyżowała rakiety z Mirrą Andriejewą. Mecz trwał 82 minuty i triumfowała w nim Rosjanka 6:3, 6:2.
Eksperci zabrali głos po finale Roland Garros
Tenisowi eksperci tuż po meczu ocenili poziom paryskiego finału. Wszyscy zgodnie podkreślili, że Rosjanka była lepsza, a Polce zabrakło wielu aspektów, aby sensacyjnie wygrać wielkoszlemowy tytuł. Jednocześnie wszyscy podkreślili, że za Chwalińską wspaniałe trzy tygodni w stolicy Francji.
- Ukłony dla teamu Andriejewej. Przygotowana, realizująca plan, wykorzystująca przewagi. Mai zabrakło sporo. Zdrowia, ustawienia, fizyczności. Piękna historia, która żyło pół Polski - napisał Hubert Błaszczyk.
- Finał wygrywa 6:3, 6:2 Mirra Andriejewa… Szkoda, ale była dziś wyraźnie lepsza. A Maja i tak zagrała rewelacyjny turniej - napisał redaktor naczelny "Tenisklub", Adam Romer.
- Wspaniały, cudowny turniej za Mają Chwalińską. Zmieniła sobie w Paryżu życie i dała wszystkim mnóstwo rewelacyjnych emocji. Trudno w słowach wyrazić szacunek za to, co zrobiła przez ostatnie trzy godnie. Natomiast finał czysto tenisowo wyglądał tak jak można było się spodziewać. Mirra Andriejewa jest w świetnej formie, po zwycięstwie w Roland Garros jest wyraźną liderką rankingu Race, ma mnóstwo atutów jeśli chodzi o serwis, bekhend, generalnie atak i poruszanie się po korcie. Do tego miała w nogach o wiele mniej godzin. Punktem zaczepienia mogły być kwestie mentalne, ale 19-latka imponująco wytrzymała ten swój pierwszy wielkoszlemowy finał. Zasłużony tytuł i wielkie brawa dla Conchity Martinez, która odegrała w tym triumfie wielką rolę - napisał Maciej Łuczak z Canal+.
"Maju, jesteś Wielka. Napisałaś wspaniałą historię na kartach - i kortach - światowego sportu. Ciesz się i świętuj, bądź dumna ze swojej gry w Paryżu i całej kariery. Niech nic nawet na chwilę nie zdejmie uśmiechu z Twej twarzy. Gratulacje dla Mirry. Wybitna to zawodniczka." - podkreślił Żelisław Żyżyński z Canal+.













