Przykre obrazki na meczu Chwalińskiej. Zawód w Paryżu. Poszło w świat
Pełne trybuny i kibice wiwatujący po widowiskowych wymianach - tak wyobrażać można sobie okoliczności rywalizacji w decydującej fazie imprez Wielkiego Szlema. A jednak, rzeczywistość bywa odmienna, czego przykład stanowił pierwszy set meczu Maja Chwalińska - Anna Kalinska w ćwierćfinale Rolanda Garrosa. O ile reakcji z trybun nie brakowało, tak te świeciły pustkami, co stanowi przykry obrazek, a przez to i zawód.

- W tej chwili kort nie jest jeszcze jakoś specjalnie wypełniony kibicami, ale oni na pewno już za chwilę się tu zjawią - mówił reporter Eurosportu Paweł Kuwik w raporcie, który zdał tuż przed rozpoczęciem starcia Mai Chwalińskiej z Anną Kalinską.
Te predykcje jednak - delikatnie mówiąc - nie do końca się spełniły.
Roland Garros. Maja Chwalińska w akcji. A trybuny świecą pustkami
Stan panujący na trybunach okalających Court Philippe-Chatrier opisał bowiem już w trakcie pierwszego seta ćwierćfinału Wielkiego Szlema obecny na miejscu wysłannik Interii - Artur Gac.
- Czary Mai Chwalińskiej rozpoczęte, a na razie na trybunach… Sam znam co najmniej kilkanaście osób, które chciały tutaj być, ale nie zdołały nabyć biletów - napisał, publikując zdjęcia opustoszałych trybun.
A potem sytuacja wcale nie uległa szybko raptownej zmianie. Pokazał to choćby rzut oka kamery, który po zakończeniu trzeciego gema pokazał Maję Chwalińską na tle trybun, które wciąż świeciły pustkami. Nie jest to widok, który kojarzy się z decydującą fazą rywalizacji Wielkiego Szlema. Na szczęście Maja Chwalińska niewiele sobie z tego robiła, udanie wchodząc w mecz.





![Obrony, które rozgrzały trybuny. Tak zaczął się pierwszy dzień Ligi Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MWUOCXD3BCRSO-C401.webp)



