"Odchylenie od normy i skok do innego świata". Chwalińska dała nadzieję

Maja Chwalińska na korcie tenisowym z dłonią przy ustach po zakończonym meczu
Maja ChwalińskaPhoto by ANNE-CHRISTINE POUJOULAT / AFPAFP

"Dokonała skoku do innego świata. Przed nią ważny moment". Mocne słowa o kobiecym tenisie

Takich wyników nikt się nie spodziewał. Awans do finału to ogromny sukces Mai Chwalińskiej, ale teraz przed nią ważny moment. Nagle z odległej pozycji dokonała skoku do innego świata. Nie wiemy jednak, jak potoczy się jej kariera. Trudno prognozować, bo będzie miała teraz do czynienia z nowymi obowiązkami. Dojdzie mnóstwo różnych czynników, jak choćby większe zainteresowanie mediów i kibiców. To wszystko będzie dla niej teraz nowe. Także rywalki. Będzie grała też pod większą presją, co też zmienia postać rzeczy. Czy się w tym odnajdzie? Może teraz zacznie wszystko wygrywać i to byłoby świetne. Może być też inny scenariusz. Zobaczymy. Trzymam za nią mocno kciuki, ale nikt nie wie tego, jak się to wszystko potoczy. Trzeba będzie cierpliwie poczekać na to, jak Maja odnajdzie się w tej nowej i bardzo wymagającej sytuacji
mówiła Nowak w rozmowie z Interia Sport.

Zobacz również:

Katarzyna Nowak: to przełomowy okres w polskim tenisie

Maja w żartach powiedziała, że gra tak długo i nie wiem, czy będzie stać ją na hotel na kolejne dni. I w Polsce to ludzie podchwycili, a ja tłumaczyłam, że w największych turniejach tenisistki mają opłacone hotele przez organizatora. Takie rzeczy trzeba prostować. A wracając do samego sukcesu Mai, a wcześniej niesamowitych wyników Igi, to bez dwóch zdań możemy mówić o przełomowym okresie w polskim tenisie. To kolejny taki milowy krok w tej dyscyplinie sportu w naszym kraju, bo czterech polskich tenisistek w "60" rankingu nie było nigdy wcześniej. Na ten przełom pracowaliśmy jednak wiele dekad
powiedziała Nowak.

Od Katarzyny Nowak zaczęła się nowa era polskiego tenisa

Kiedy w 1988 roku zaczynałam zawodową karierę, co wtedy było zabronione w Polsce, a na świecie bardzo się rozwijało. Nie było ani jednego turnieju w naszym kraju, a do dyspozycji mieliśmy jedną halę tenisową z prawdziwego zdarzenia. W Polsce tenisiści trenowali więc na klepkach w halach wielofunkcyjnych, gdzie nad naszymi głowami były tablice do koszykówki, a na boisku były linie do różnych sportów. Takie były warunki. Byłam numerem jeden w kraju, ale nie było dla mnie żadnego wsparcia finansowego. Nie miałam sponsora, bo to nie był ten czas w Polsce. Ludzie dopiero uczyli się tego, co to jest zawodowstwo. Nikt tego nie rozumiał wtedy. Każdego zarobionego dolara inwestowałam w start w kolejnym turnieju. Były problemy z paszportami, których nie można było mieć w domu. Te trzymała władza. Do każdego kraju potrzebna była wiza, co bardzo utrudniało podróżowanie i planowanie startów. Obowiązkiem była gra w kraju nawet kosztem sukcesów za granicą. To nie były normalne warunki do rozwoju. Cieszę się, że dzisiaj w Polsce - od co najmniej 25 lat - jest inaczej. Polacy żyją w innych realiach
dodała.

Zobacz również:

Kobieta w sportowej bluzie z ręką opartą na czole mówi do mikrofonu, za nią rozmyte logo sponsora i federacji.
Maja ChwalińskaFoto OlimpikAFP
Kobieta w czerwonym garniturze stoi na tle banerów z napisem 'FINAL TOUR' oraz niebieskim wyświetlaczem z napisem 'łódzkie'.
Katarzyna Nowak PIOTR KUCZA/FOTOPYKNewspix.pl
Zawodniczka tenisowa zakrywająca twarz dłonią w geście rozczarowania, ubrana w żółtą koszulkę bez rękawów, w tle sędzia na korcie.
Maja ChwalińskaZUMA Press Wire/ShutterstockEast News
Zespół Mai Chwalińskiej zabrał głos ws. sukcesu na Roland Garros. "Dopiero zaczyna to docierać"Polsat Sport