"Odchylenie od normy i skok do innego świata". Chwalińska dała nadzieję
- Takie historie zdarzają się niezwykle rzadko, a ta z udziałem Mai Chwalińskiej nie miała miejsca nigdy wcześniej. To, co zrobiła ta dziewczyna, to jest całkowite odchylenie od normy - przyznała w rozmowie z Interia Sport Katarzyna Nowak, była znakomita polska zawodniczka, uznawana za prekursorkę zawodowego tenisa w Polsce. Chwalińska jako pierwsza zawodniczka w historii dotarła z kwalifikacji do finału wielkoszlemowego turnieju Rolanda Garrosa. To tylko podkreśla niesamowity wyczyn 24-latki.

Maja Chwalińska w finale wielkoszlemowego turnieju Rolanda Garrosa rozgrywanego na ceglastych kortach w Paryżu przegrała z rozstawioną z numerem ósmym Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. Dla Polki to był już dziesiąty mecz w tej imprezie, bowiem musiała się przebijać przez kwalifikacje.
Dzięki dotarciu do finału 24-latka awansowała na 21. miejsce w rankingu WTA. Zaliczyła skok aż o 93 lokaty, bo przed turniejem w stolicy Francji była 114.
Był psychologiem Mai Chwalińskiej. Teraz bije na alarm. "Boję się"
"Dokonała skoku do innego świata. Przed nią ważny moment". Mocne słowa o kobiecym tenisie
Chwalińska paryski turniej rozpoczęła od zdecydowanego zwycięstwa nad Chinką Qinwen Zheng 6:4, 6:0. Wówczas Katarzyna Nowak, która była pierwszą tenisistką z naszego kraju, jaka znalazła się w "50" światowego rankingu, chwaliła grę 24-latki, ale przestrzegała przed hurraoptymizmem, choć przecież wygrała z mistrzynią olimpijską i ćwierćfinalistką ubiegłorocznego Rolanda Garrosa, a także byłą czwartą rakietą świata.
Po tym spotkaniu nikt raczej nie przypuszczał, że Chwalińska zrobi furorę na paryskich kortach i dotrze aż do finału.
Takich wyników nikt się nie spodziewał. Awans do finału to ogromny sukces Mai Chwalińskiej, ale teraz przed nią ważny moment. Nagle z odległej pozycji dokonała skoku do innego świata. Nie wiemy jednak, jak potoczy się jej kariera. Trudno prognozować, bo będzie miała teraz do czynienia z nowymi obowiązkami. Dojdzie mnóstwo różnych czynników, jak choćby większe zainteresowanie mediów i kibiców. To wszystko będzie dla niej teraz nowe. Także rywalki. Będzie grała też pod większą presją, co też zmienia postać rzeczy. Czy się w tym odnajdzie? Może teraz zacznie wszystko wygrywać i to byłoby świetne. Może być też inny scenariusz. Zobaczymy. Trzymam za nią mocno kciuki, ale nikt nie wie tego, jak się to wszystko potoczy. Trzeba będzie cierpliwie poczekać na to, jak Maja odnajdzie się w tej nowej i bardzo wymagającej sytuacji
- W ostatnich latach w kobiecym tenisie dało się zauważyć dużą jednostronność i zanik uderzeń z rotacją topspinową, slajsa i dropszotów. Brakowało gry różnorodnej i wszechstronnej, jeśli chodzi o uderzenia, ale też o wysokość piłki. Tego właśnie, co pokazywała Maja w tym turnieju. A przecież w poprzednich dekadach dużo więcej było tenisistek, które łączyły siłę i dynamikę z różnorodnością i wszechstronnością. Może, jeśli taka gra zacznie przynosić efekty, to trenerzy od tenisa w stylu tylko łup-łup zaczną koncentrować się na wszechstronnym wyszkoleniu tenisistek. Ta różnorodność gry została w kobiecym tenisie zniszczona w ostatnich dziesięciu latach. I nad tym bardzo ubolewam. Oczywiście mam nadzieję, że tenisistki będą rozwijały grę szybką i mocną, ale nie będą traciły przy tym innych atutów. Liczę, że będą grały bardziej regularnie i zaczną więcej myśleć na korcie - dodała była tenisistka, która w 1995 roku osiągnęła trzecią rundę Rolanda Garrosa.
Katarzyna Nowak: to przełomowy okres w polskim tenisie
W tym momencie mamy cztery tenisistki w "60" światowego rankingu. Takiej sytuacji nie było nigdy w historii, a przecież w Polsce nie ma i nigdy nie było jednolitego systemu szkolenia. Dzisiaj są jednak o wiele lepsze możliwości finansowe dla najlepszych. Czy zatem te wielkie sukcesy Świątek i Chwalińskiej mogą pomóc polskiemu tenisowi?
Maja w żartach powiedziała, że gra tak długo i nie wiem, czy będzie stać ją na hotel na kolejne dni. I w Polsce to ludzie podchwycili, a ja tłumaczyłam, że w największych turniejach tenisistki mają opłacone hotele przez organizatora. Takie rzeczy trzeba prostować. A wracając do samego sukcesu Mai, a wcześniej niesamowitych wyników Igi, to bez dwóch zdań możemy mówić o przełomowym okresie w polskim tenisie. To kolejny taki milowy krok w tej dyscyplinie sportu w naszym kraju, bo czterech polskich tenisistek w "60" rankingu nie było nigdy wcześniej. Na ten przełom pracowaliśmy jednak wiele dekad
Od Katarzyny Nowak zaczęła się nowa era polskiego tenisa
To właśnie od niej zaczęły się sukcesy kobiecego tenisa w Polsce w erze Open. To był ten pierwszy przełom, bo Nowak, która przecierała szlaki, jako pierwsza Polka w historii znalazła się w "50" światowego rankingu. Jest też pierwszą tenisistką z naszego kraju, która wywalczyła awans na igrzyska olimpijskie w Barcelonie (1992). Musiała się wówczas przebijać przez eliminacje. W deblu wystąpiły wówczas w Hiszpanii Magdalena Mróz i Katarzyna Teodorowicz.
Nowak podkreśla, że dzisiejszych sukcesów polskich tenisistek, nie byłoby bez podwalin i fundamentów, jakie stworzyły ich poprzedniczki - w tym nasza rozmówczyni - na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku.
- To był czas kiedy w Polsce tenis był dyskryminowany i władza nie stawiała na jego rozwój. Uznawała ten sport za burżuazyjny i nawet niszczyła go. Nie wkomponowywał się ideologicznie, bo nie był olimpijską dyscypliną. Do tego przełom lat 80. i 90. ubiegłego wieku to była zapaść gospodarcza w kraju, upadek komuny i transformacja systemowa. To był bardzo trudny okres dla całego społeczeństwa - podkreśliła była polska tenisistka.
Kiedy w 1988 roku zaczynałam zawodową karierę, co wtedy było zabronione w Polsce, a na świecie bardzo się rozwijało. Nie było ani jednego turnieju w naszym kraju, a do dyspozycji mieliśmy jedną halę tenisową z prawdziwego zdarzenia. W Polsce tenisiści trenowali więc na klepkach w halach wielofunkcyjnych, gdzie nad naszymi głowami były tablice do koszykówki, a na boisku były linie do różnych sportów. Takie były warunki. Byłam numerem jeden w kraju, ale nie było dla mnie żadnego wsparcia finansowego. Nie miałam sponsora, bo to nie był ten czas w Polsce. Ludzie dopiero uczyli się tego, co to jest zawodowstwo. Nikt tego nie rozumiał wtedy. Każdego zarobionego dolara inwestowałam w start w kolejnym turnieju. Były problemy z paszportami, których nie można było mieć w domu. Te trzymała władza. Do każdego kraju potrzebna była wiza, co bardzo utrudniało podróżowanie i planowanie startów. Obowiązkiem była gra w kraju nawet kosztem sukcesów za granicą. To nie były normalne warunki do rozwoju. Cieszę się, że dzisiaj w Polsce - od co najmniej 25 lat - jest inaczej. Polacy żyją w innych realiach
Nowak jako kolejny przełom w historii polskiego tenisa wskazuje na erę Agnieszki Radwańskiej. To były już jednak inne czasy, bo nasz kraj był na fali wznoszącej się po wielu przemianach polityczno-gospodarczych. Była infrastruktura i międzynarodowe turnieje tenisowe w Polsce. Do tego mecze pokazywała telewizja, czego w latach 80. i 90. ubiegłego wieku nie było. Możliwe było już zaangażowanie wielu sponsorów. Wiele milionów w polski tenis wpompował wówczas Ryszard Krauze. Krakowianka jako pierwsza była też w trójce światowego rankingu. Grała w finale Wimbledonu, dwa razy w półfinale Australian Open i dodatkowo dwa razy w półfinale w Londynie.
Potem nastała era Igi Świątek, która osiągnęła niesamowite sukcesy, wygrywając cztery razy Rolanda Garrosa. Triumfowała też w US Open i Wimbledon i była pierwszą Polką, która została liderką światowego rankingu. Jej kariera wciąż trwa i może nadal osiągać wielkie sukcesy, ale teraz dołączyła do niej jeszcze rówieśniczka - Maja Chwalińska. One teraz stoją za kolejnym przełomem w kobiecym tenisie w Polsce.
Zobacz również:











![Piłka nie chciała spaść. Najdłuższe wymiany meczu Polska - Brazylia [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C52O3ERO17U-C401.webp)

