Legenda zachwycona Mają Chwalińską. Zwraca uwagę na jedno
Trwa piękny sportowy sen Mai Chwalińskiej w Paryżu - w środowe popołudnie nasza zawodniczka wywalczyła awans do półfinału tegorocznej edycji turnieju Rolanda Garrosa, pokonując Annę Kalinską 7:6(3), 6:3. Znakomite występy naszej tenisistki sprawiły, że jej osobą zaczęły interesować się nie tylko kibice i dziennikarze z całego świata, ale także wielkie tenisowe legendy. Na temat naszej gwiazdy wypowiedział się teraz w rozmowie z "Faktem" Boris Becker.

Jeszcze przed rozpoczęciem 125. edycji turnieju Rolanda Garrosa mało kto spodziewał się, że największą sensację podczas rywalizacji na paryskich kortach sprawi Maja Chwalińska. Urodzona w Miechowie Polka znakomicie spisała się w kwalifikacjach, a w meczu otwarcia rozpoczęła zmagania głównej drabinki z przytupem, eliminując z dalszej gry mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng. W kolejnych spotkaniach 24-latka bez większych problemów pokonywała kolejne rywalki, a po wygranej nad Anną Kalinską 7:6(3), 6:3 awansowała do półfinału wielkoszlemowej imprezy.
Poczynania Chwalińskiej na kortach Rolanda Garrosa z zapartym tchem śledzą nie tylko dziennikarze i kibice, ale również inni tenisiści. Podczas jednej z konferencji prasowych w samych superlatywach na temat Polki wypowiadała się liderka światowego rankingu, Aryna Sabalenka. Zachwycony grą 24-latki w Paryżu jest także sześciokrotny mistrz wielkoszlemowy i były numer "jeden" męskiego rankingu, Boris Becker.
"Nikt nie powinien lekceważyć zawodniczek z kwalifikacji. Naprawdę ciężko się przez nie przebić, więc trzeba mieć odpowiedni charakter, żeby temu podołać. (...) Maja gra bardzo nietypowo i myślę, że to jest jej największy atut. Ma ten element zaskoczenia, gra mnóstwo skrótów, bardzo często zmienia tempo. Wydaje mi się, że wiele zawodniczek z czołówki nie jest przyzwyczajonych do takiego stylu. Poza tym to jej pierwszy raz w półfinale tak dużego turnieju, więc działa też korzyść z bycia nieznaną. Rywalki jej nie kojarzą i właśnie dlatego tak trudno się z nią gra" - stwierdził bez wahania Niemiec w rozmowie z "Faktem".
58-latek dodał, że jeśli Chwalińska skupi się w pełni na rywalizacji i nie da ponieść się emocjom, występ w finale jest jak najbardziej na wyciągnięcie ręki. "Taki sukces kusi, żeby krzyczeć ze szczęścia i świętować z przyjaciółmi, ale z tym trzeba poczekać do poniedziałku. Teraz liczy się tylko regeneracja, sen i skupienie" - podsumował.
Półfinał z udziałem Mai Chwalińskiej w Paryżu już w czwartek
Chwalińska na przestrzeni ostatnich dni z postaci raczej drugoplanowej w tenisowym środowisku stała się zawodniczką, którą uważnie obserwuje teraz cały świat. 24-latka oprócz Qinwen Zheng na paryskich kortach wygrała do tej pory także starcia z Elise Mertens, Marią Sakkari, Diane Parry, a w ćwierćfinale pokonała Annę Kalinską. Dla naszej zawodniczki to najlepszy występ w turnieju wielkoszlemowym w karierze. Wcześniej najdalej doszła podczas Wimbledonu 2022, kiedy to wystąpiła w drugiej rundzie. Na tym etapie rywalizacji musiała jednak uznać wyższość Alison Riske-Amritraj. Amerykanka pokonała wówczas Polkę 3:6, 6:1, 6:0.
Czy Maja Chwalińska sprawi jeszcze większą sensację i awansuje do wielkoszlemowego finału? Odpowiedź na to pytanie poznamy w czwartek. Tego dnia odbędą się oba mecze półfinałowe w singlu pań. W pierwszej kolejności na korcie Philippe Chatrier zobaczymy Martę Kostiuk i Mirrę Andriejewą, po nich na kort wyjdą Polka i Diana Sznajder.








![Porażka w Halle. Hurkacz poza turniejem po trzysetowym boju [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MXVQ5NCQN6VUP-C401.webp)


