Kulisy po Rolandzie Garrosie. Chwalińska skreślona. Tak ją potraktowali
Bajeczna droga z kwalifikacji do wielkoszlemowego finału. Swoim niebywałym wyczynem w Paryżu Maja Chwalińska zaskarbiła sobie ogrom fanów nie tylko w Polsce, ale i na świecie, zaskakując w zasadzie w każdym kolejnym meczu głównej drabinki Rolanda Garrosa. Jak się jednak okazuje, to nie wystarczyło, by zrobić wrażenie na swojej finałowej rywalce. Po turnieju w stolicy Francji pojawił się głos z obozu Mirry Andriejewej, wprost mówiący o tym, jak została potraktowana Polka. A przed walką o trofeum... była ona w zasadzie skreślona już na starcie.

Ogólnokrajowa euforia związana z niesamowitym występem Mai Chwalińskiej na kortach Rolanda Garrosa trwa w najlepsze. Ten stan podtrzymał poniedziałkowy powrót naszej wielkoszlemowej gwiazdy do kraju. Samolot z 24-latką na pokładzie wylądował na warszawskim Okęciu, gdzie na 21. zawodniczkę rankingu WTA czekały tłumy fanów, witając ją jak bohaterkę, którą stała się dzięki temu, co zaprezentowała w stolicy Francji.
Sama zainteresowana nie do końca jednak zdawała sobie sprawę, jak wielką sympatię zyskała swoją drogą z eliminacji do finału Rolanda Garrosa. Swoją refleksją w tym temacie podzieliła się podczas zorganizowanej konferencji prasowej.
- Szczerze mówiąc, będąc w Paryżu nie czułam skali tego wszystkiego, co dzieje się w Polsce. Byłam dzisiaj w dużym szoku. Na pewno zdjęcia, które zrobiliście na lotnisku nie były korzystne. Jest to dla mnie nowa rzeczywistość, dużo nowych rzeczy wokół, ale zaadaptuję się. Zrobię wszystko najlepiej jak potrafię - stwierdziła Maja Chwalińska podczas spotkania z dziennikarzami.
I dodała:
Przez 18 lat gram w tenisa i ciężko pracuję każdego dnia. Tak się złożyło, że akurat w tym momencie to wszystko złożyło się w całość i kliknęło. Ciężka praca i cierpliwość się opłaciły
Nieoficjalne ustalenia ze sztabu. Chwalińska pod lupą rady. 6 dni i decyzja
Roland Garros. Obóz Mirry Andriejewej o kulisach meczu z Mają Chwalińską
Sobotni finał Rolanda Garrosa rzecz jasna wciąż odbija się szerokim echem także w Rosji świętującej wielki triumf Mirry Andriejewej. O jego kulisach opowiedział nieco więcej treningowy partner 19-latki - Aleksiej Watunin. Z jego wypowiedzi jasno wynika, jakie podejście do starcia z Mają Chwalińską miał cały sztab Rosjanki, który obawiał się głównie półfinałowego pojedynku.
- Jako team najbardziej denerwowaliśmy się przed półfinałem, ponieważ Marta Kostiuk jest bardzo trudną przeciwniczką. Świetnie się porusza i dobrze grała w Madrycie. Można było to nawet uznać za finał - kto wygrywa ten mecz, ten wygrywa cały turniej. Dlatego byliśmy zdenerwowani. Mirra też się denerwowała, ale rozegrała ten półfinał idealnie. I nasz zespół już nie miał wątpliwości. Oczywiście, nie chcieliśmy cieszyć się przedwcześnie i pokazywać, że wygramy turniej, ale każdy w duchu wiedział, że Mirra gra teraz swój najlepszy tenis i powinna być silniejsza od rywalki w finale - powiedział Aleksiej Watunin w wywiadzie dla portalu Championat.com.
Ważne ogłoszenie ws. gry Chwalińskiej w Wimbledonie. "Lepiej siedzieć cicho"
Ujawnił przy tym, że sam wywróżył wielkoszlemowy triumf Mirry Andriejewej na Rolandzie Garrosie po turnieju WTA 1000 w Madrycie, w którym nastoletnia gwiazda dotarła aż do finału, przegrywając właśnie ze wspomnianą Martą Kostiuk.













