Królewskie powitanie Chwalińskiej w Polsce. Tłumy na warszawskim lotnisku
Maja Chwalińska wróciła w poniedziałek rano do Polski. Samolot z finalistką Rolanda Garrosa na pokładzie wylądował na warszawskim lotnisku około godziny 09:30. Chwilę później zawodniczka zameldowała się w terminu portu lotniczego, a tam czekali na nią dziennikarze, kibice i znajomi. Wszyscy razem zgotowali jej gorące powitanie.

Maja Chwalińska ma za sobą spektakularny występ we French Open. Zawodniczka, która zaczynała turniej od kwalifikacji, dotarła aż do finału. Dopiero w nim znalazła pogromczynię - okazała się nią Rosjanka Mirra Andriejewa, która wygrała 6:3, 6:2.
ZOBACZ TAKŻE: Chwalińska ze specjalnym wyróżnieniem. WTA ogłasza ws. finalistki Roland Garros
Zajście tak daleko Paryżu to olbrzymi zastrzyk finansowy. Nagroda za ten etap French Open to 1,4 mln euro brutto - dwa razy tyle, co wcześniej w karierze Chwalińska uzbierała z oficjalnych nagród.
Jej sukces ma też oczywiście przełożenie na ranking WTA. Polka przesunęła się ze 114. na 21. miejsce w światowym zestawieniu tenisistek. To największy awans w całym zestawieniu od poprzedniego notowania. Iga Świątek nadal zajmuje trzecią pozycję, a liderką jest wciąż Białorusinka Aryna Sabalenka.
Maja Chwalińska wróciła do Polski
W poniedziałek rano Chwalińska wróciła do kraju. Polka wsiadła do samolotu Polskich Linii Lotniczych LOT, który planowo miał wyruszyć z paryskiego lotniska CDG o godzinie 07:05. Start nieco się jednak opóźnił i nastąpił dopiero o 07:38.
Maszyna w powietrzu nadrobiła jednak stracony czas i zameldowała się na warszawskim lotnisku punktualnie.
Kilkanaście minut po wylądowaniu Chwalińska była już w terminalu, a tam czekali na nią kibice, dziennikarze i znajomi. Wszyscy razem zgotowali jej królewskie powitanie. Były brawa, śpiewy i gratulacje. Z głośników rozbrzmiewała piosenka "Pszczółka Maja" na cześć tenisistki.
Zawodniczka została szczelnie otoczona przez fanów. Część szczęśliwców otrzymała autografy, inni zdołali zrobić sobie z bohaterką ostatnich tygodni zdjęcie.
Kibiców było jednak tak wielu, że momentalnie powstało olbrzymie zamieszanie, a Chwalińska ostatecznie spędziła na terenie terminalu tylko kilka minut, po czym, prawdopodobnie po szybkiej decyzji osoby z jej teamu, zdecydowano o zaprowadzeniu tenisistki do samochodu, który zawiózł ją do hotelu.
Jeszcze na parkingu tłum starał się dostać do tenisistki. Nad chaosem zapanowali jednak wspólnie strażnicy graniczni, policjanci i ochrona lotniska.
W poniedziałek o godzinie 14:00 odbędzie się konferencja prasowa z udziałem Chwalińskiej.












