Kibice oszaleli na punkcie Chwalińskiej. Ważny komunikat od Mai dla fanów
- Przy wyniku 5:1 myślę, że zaczęłam grać zbyt pasywnie i jednostajnie. A ona to bardzo dobrze wykorzystała, zaczęła być o wiele bardziej agresywna, w tych warunkach ciężko mi było znowu wejść w ten mecz - powiedziała Maja Chwalińska, sensacyjna półfinalistka turnieju Rolanda Garrosa. Na pytanie Interii przyznała, że udaje jej się znaleźć w swego rodzaju bańce i jedną wiadomością być może rozczaruje tysiące, jeśli nie miliony polskich kibiców.

- Tego wszystkiego, co teraz dzieje się wokół mnie, myślę że nie odczuwam, jeśli mam być szczera. To też jest kwestia moich wyborów - powiedziała Maja Chwalińska, w odpowiedzi na pytanie korespondenta Interii.
Maja Chwalińska: Chcę się skupić tylko na grze
- Podczas tego turnieju nie wchodzę w media społecznościowe. Tak naprawdę nic nie czytam, co myślę, że bardzo mi pomaga. Bo naprawdę chcę się skupić tylko na grze - dodała nowa gwiazda polskiego sportu, która w dwóch setach pokonała Rosjankę Annę Kalinską na korcie centralnym.
Wracając do samego spotkania, Chwalińska zaznaczyła, że wietrzne warunki utrudniały jej zadanie. - Szczególnie pod wiatr było mi ciężko, ale cieszę się z tego, że mimo wszystko później wróciłam przy stanie 5:5. I z tego jestem zadowolona, że wróciłam do swojej gry, domykając pierwszego seta - tymi słowami Polka wróciła do newralgicznego momentu ćwierćfinału.
Cieszy się bardzo, że na tym etapie turnieju potrafi zachować pełny tzw. fokus. Pozwoliła sobie jednak wyrazić pewną ekscytację, słysząc, że ekipa Polsatu jest dzisiaj w jej byłej szkole nr 29 w Dąbrowie, gdzie oglądała mecz z dziećmi. Pięknie zwróciła się do tych najmłodszych, z których być może niektórzy pójdą w jej ślady.
- Chcę wam powiedzieć, że macie super szkołę. Mam z niej super wspomnienia i czasami sobie marzę, żeby tam wrócić i zobaczyć, jak to wszystko tam wygląda. Przede wszystkim bawcie się sportem, myślę że to jest podstawa. Jeśli chcecie coś robić, po prostu zaangażujcie się w to w stu procentach i może kiedyś to kliknie - powiedziała 24-latka.
Maja po raz kolejny odniosła się do swojego stylu gry, który jest przekleństwem dla rywalek. Zamiast siłowych rozwiązań, do których nie ma warunków, niesamowicie urozmaica tenis na poziomie technicznych rozwiązań. - Slice i topspin to jest mój tenis. Wiem, że to może być irytujące, ponieważ zmieniam rytm. Z takimi zawodniczkami niełatwo jest grać.
Pod koniec padło pytanie o Igę Świątek, a konkretnie o to, czy do momentu pojawienia się na konferencji prasowej dotarły do niej gratulacje od najlepszej polskiej tenisistki.
- Iga gratulowała mi po wcześniejszych meczach. Teraz jeszcze nic nie sprawdzałam, więc może tak, może nie - nadmieniła uśmiechnięta Chwalińska.
Z Paryża - Artur Gac











