Maja Chwalińska jako druga tenisistka w erze Open przebrnęła drogę od kwalifikacji do wielkoszlemowego finału. Pierwszą z nich była Emma Raducanu, podczas US Open 2021. W przypadku Brytyjki skończyło się to tytułem. Polscy kibice mieli nadzieję, że w przypadku Polki również nastąpi takie samo zwieńczenie tej przepięknej historii, jaką nasza reprezentantka pisała od blisko trzech tygodni w Paryżu.
W półfinale 24-latka stoczyła pasjonującą batalię z Dianą Sznajder. Pierwszy set tego spotkania był okrzyknięty przez wielu jako najlepszy w turnieju pań. Nic dziwnego, bowiem obie zaprezentowały sporo finezji, świetnie się broniły. Ostatecznie Chwalińska pokonała rywalkę po 2 godzinach i 10 minutach gry - 7:6(4), 6:4. W finale czekała kolejna Rosjanka, już trzecia z rzędu. W tym przypadku chodziło o największą obecnie gwiazdę z tego kraju - Mirrę Andriejewą.
19-latka w nadspodziewanie łatwy sposób poradziła sobie z Martą Kostiuk, wygrywając 6:1, 6:3. Ukrainka "nie dojechała" na większość wczorajszego spotkania. Poza tym Mirra miała tę przewagę nad Martą, że dla Rosjanki był to już drugi wielkoszlemowy półfinał, a dla Kostiuk - debiut. Jeśli chodzi o finał - w tej fazie Andriejewa jeszcze nigdy nie grała, podobnie jak Chwalińska. Obie musiały się zatem zmierzyć z ogromną presją, ale zdecydowanie większe oczekiwania leżały po stronie 19-latki. Panie walczyły o tytuł przy otwartym dachu, więc do gry wchodziły czynniki atmosferyczne w postaci mocnych porywów wiatru.
Roland Garros: Maja Chwalińska kontra Mirra Andriejewa w finale
Mecz rozpoczął się od podania Chwalińskiej. Na "dzień dobry" Polka zanotowała podwójny błąd serwisowy. Już w pierwszym gemie doszło do walki na przewagi. Pojawiły się break pointy dla Andriejewej. Dwie okazje udało się obronić, ale przy trzeciej szansie Mirra uzyskała przełamanie po zagraniu w linię. Po zmianie stron nastały okazje na wyrównanie dla Mai. Pierwszej nie wykorzystała, ale przy drugiej to Rosjanka nie wytrzymała i zanotowała pomyłkę w trakcie wymiany. Publika żywiołowo reagowała po punktach zdobywanych przez Chwalińską.
Kolejne rozdanie przy serwisie Polki znów zaczęło się od podwójnego błędu 24-latki. Nasza reprezentantka nie mogła za bardzo skalibrować pierwszego podania do panującego wiatru, często musiała używać "dwójki". Ósma rakieta świata ponownie wypracowała sobie break pointy. Przy drugim Chwalińska zagrała nieczysto, po ramie, po czym piłka wyleciała poza pole wyznaczone do gry. Tenisistka z Krasnojarska też zmagała się z problemami. Najlepsze potwierdzenie tej tezy otrzymaliśmy przy piłce na 2:2 dla Mai. Rosjanka zanotowała ogromną pomyłkę przy drugim serwisie. Dzięki temu nastał kolejny remis.
Andriejewa zaczęła się nieco spieszyć, a Chwalińska to wykorzystała. Nasza reprezentantka jako pierwsza zawodniczka utrzymała swoje podanie w finale, na dodatek dokonała tej sztuki bez straty punktu. Mirra zdołała odpowiedzieć po zmianie stron. Na koniec szóstego rozdania posłała asa i stan rywalizacji w pierwszym secie znów się wyrównał. W siódmym gemie podmuchy wiatru ponownie dały o sobie znać. Przy jednym z zagrań zaskoczyły Maję i pojawił się break point dla Andriejewej. Kolejny punkt także powędrował na konto Rosjanki, bowiem slajs Polki zatrzymał się na taśmie.
Po zmianie stron Mirra jako pierwsza uzyskała dwa "oczka" przewagi. Wiatr sporo mieszał w grze, często mieliśmy przedziwne zagrania. Maja dzielnie walczyła, ale nie udało się zdobyć więcej niż jeden punkt w trakcie ósmego rozdania. Rosjanka dominowała w tej fazie spotkania także dzięki większej sile fizycznej. Partia dobiegła końca już w trakcie dziewiątego gema. Andriejewa poszła za ciosem, wykorzystała już pierwszego z trzech setboli. Po 42 minutach gry 19-latka zapisała na swoim koncie wynik 6:3.
Początek drugiej części pojedynku również nie układał się po myśli Chwalińskiej. W pewnym momencie realizator pokazał grafikę, która potwierdzała kapitalny fragment z perspektywy rywalki. Mirra wygrała 13 z 15 ostatnich akcji. Rosjanka doczekała się break pointów już w drugim gemie. Maja wyszła ze stanu 15-40 i doprowadziła do równowagi, ale później nastały kolejne błędy, które sprawiły, że zrobiło się już 2:0 dla Andriejewej. Sytuacja Polki stała się jeszcze trudniejsza po następnym rozdaniu. Wówczas nasza reprezentantka posiadała trzy break pointy z rzędu na zniwelowanie straty przełamania.
Mimo to 19-latka podwyższyła przewagę. Potem Rosjanka dorzuciła jeszcze kolejne "oczka", wyszła na 5:0. Chwalińska wygrała szóstego gema i dała jeszcze sobie nadzieję na nawiązanie walki. W trakcie siódmego rozdania pojawiły się nerwy u Andriejewej, dała sobie odebrać serwis. Po zmianie stron spotkanie dobiegło już jednak końca. Po 82 minutach rywalizacji Rosjanka mogła się cieszyć ze zwycięstwa 6:3, 6:2 i pierwszego wielkoszlemowego tytułu.
Dokładny zapis relacji z meczu Maja Chwalińska - Mirra Andriejewa jest dostępny TUTAJ.




















