Co się wydarzyło na korcie w Paryżu? Hiszpan wszystkiemu zaprzecza. W sieci wrze
Akt agresji czy złudzenie optyczne? Na to pytanie trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje się, że na nagraniu, które krąży po sieci, Rafael Jodar popchnął dziewczynkę do podawania piłek. Hiszpański tenisista wszystkiemu jednak zaprzecza. - Nie dotknąłem jej. Nigdy nie mógłbym zrobić czegoś takiego - zapewnia gorliwie.

W III rundzie trwającego Roland Garros doszło do starcia Rafaela Jodara (29. ATP) z Aleksem Michelsenem (42. ATP). Pięciosetowy pojedynek trwał cztery godziny i 17 minut. Zakończył się zwycięstwem Hiszpana 7:6(2), 6:7(5), 4:6, 6:3, 6:3.
Po zwycięstwie 19-latek nie mógł skupić się jednak na satysfakcji z osiągniętego rezultatu. Znalazł się nagle w samym centrum wirtualnej burzy. Wszystko przez nagranie, które pojawiło się w sieci.
Rafael Jodar zaprzecza zarzutom o nieuzasadnioną agresję. "Szła do tyłu i upadła"
Na klipie widać Jodara, który schodzi do szatni, wymachując rękami do kogoś na widowni. Wydaje się, że w pewnym momencie popycha dziewczynkę do podawania piłek. Ta traci równowagę, ale ostatecznie utrzymuje się w pionie.
- Szła tyłem, a ja mówiłem tacie, żeby dał mi kilka rzeczy, których będę potrzebował po powrocie z łazienki - tłumaczył Jodar na konferencji prasowej.
- Była na środku, więc myślę, że próbowała się odsunąć. Szła do tyłu i upadła, ale nie dlatego, że ją popchnąłem. Coś było za nią, plandeka zakrywająca tory, i potknęła się o nią - dodał Hiszpan.
Odtworzenie filmu w zwolnionym tempie sprawia, że zdecydowanie łatwiej uwierzyć w jego wersję. Kontakt między nim a dziewczynką może być jedynie złudzeniem optycznym.
- Oczywiście doceniam całą pracę, jaką wykonują chłopcy i dziewczynki do podawania piłek. Wiem, że ciężko jest tam być w tym upale i takich warunkach, więc naprawdę to doceniam. Nigdy nie potrafiłbym popchnąć osoby do podawania piłek. Nie dotknąłem jej. Nigdy nie mógłbym zrobić czegoś takiego - zapewniał gorliwie.
Zdania internautów są w tym temacie podzielone. Organizatorzy turnieju nie zajęli oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Nie wiadomo też, czy o zrelacjonowanie przebiegu zdarzenia została poproszona rzekomo poszkodowana dziewczynka.












