Chwalińska wprost zwróciła się do rywalki. Rosjanka na koniec wybuchła śmiechem
Maja Chwalińska napisała piękną historię w trakcie tegorocznego Roland Garros. Polka rozpoczęła turniej od eliminacji, a dotarła aż do wielkiego finału. Tam lepsza okazała się Mirra Andriejewa, która triumfowała 6:3, 6:2. Polka przemówiła w trakcie dekoracji i od razu zwróciła się do swojej rywalki. Na koniec ją także rozbawiła swoimi słowami.

Przed rozpoczęciem Roland Garros polscy kibice liczyli przede wszystkim na Igę Świątek, która mogła wywalczyć w Paryżu piąty tytuł. Raszynianka odpadła w 4. rundzie, ale nad Wisłą zapanowało szaleństwo na tle Mai Chwalińskiej. Polka przyjechała do stolicy Francji z marzeniem wystąpienia w turnieju głównym. Tymczasem przebrnęła ona kwalifikacje, a potem kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa i dotarła do wielkiego finału, w którym zmierzyła się z Mirrą Andriejewą.
"Polka nieźle weszła w spotkanie, ale potem lepiej z wietrznymi warunkami radziła sobie Rosjanka. Ostatecznie to Andriejewa sięgnęła po historyczny, pierwszy wielkoszlemowy tytuł, wygrywając 6:3, 6:2" - relacjonował Mateusz Stańczyk na łamach Interii.
Polka dzięki świetnej grze w Paryżu awansowała ze 114. na 21. miejsce w rankingu WTA. Za udział w finale otrzyma 1,4 mln euro, czyli ok. 6 mln zł.
Chwalińska przemówiła po finale Roland Garros. Oto pierwsze słowa Polki
Chwalińska po meczu nie ukrywała wdzięczności. W pierwszych słowach zwróciła się do swojej rywalki.
- Gratulacje dla Mirry. Jesteś niesamowita. Jesteś taka młoda i utalentowana. Gratulacje dla ciebie i teamu. Życzę Ci wszystkiego najlepszego w przyszłości - podkreśliła Polka, która następnie dziękowała organizatorom, wolontariuszom, dzieciom do podawania piłek, a przede wszystkim swoim trenerom i rodzinie. - Dziękuję za to, że jesteście ze mną. Wiem, że nie jestem łatwą osobą. Będę dalej próbowała robić to, co umiem najlepiej - dodała.
Na sam koniec zwróciła się do kibiców, którzy przez trzy tygodnie wspierali ją w stolicy Francji. Swoimi słowami rozbawiła także swoją oponentkę.
- Chciałbym podziękować kibicom, którzy przyszli nie tylko dzisiaj. Czułam waszą miłość i jestem bardzo wdzięczna. Szkoda, że nie zobaczyliście lepszego meczu, ale Mirra była lepsza. To jest jej wina - powiedziała, co spotkało się z wybuchem śmiechu u Andriejewej.- Nie zapomnę tych trzech tygodni. Paryż będzie na zawsze w moim sercu - zakończyła Polka.














