Chwalińska rozbiła Rosjankę, ale co się stało później. Reakcja WTA była błyskawiczna
Maja Chwalińska w tegorocznym Roland Garros zrobiła prawdziwą furorę. Polka przebrnęła eliminacje, a w środę walczyła o awans do półfinału. Pojedynek z Rosjanką Anną Kalinską był niesamowitym bojem, który zakończył się zwycięstwem Polki 7:6, 6:3. Chwilę po ostatniej piłce WTA wydało komunikat. Zresztą podobnie jak organizatorzy paryskiego szlema.

Roland Garros to turniej, którego królową jest Iga Świątek. 25-latka czterokrotnie triumfowała w Paryżu i w tym roku liczyła na piąty triumf. Była światowa "1" pożegnała się z turniejem na etapie czwartej rundy.
Niespodziewanie wielką furorę w Paryżu robi Maja Chwalińska. Polka przebrnęła trzystopniowe eliminacje, a następnie - w turnieju głównym - eliminowała wyżej rozstawione rywalki: Zheng Qinwen, Elise Mertens, Marię Sakkari i Diane Parry. Tym samym 24-latka awansowała do ćwierćfinału, w którym jej rywalką była rozstawiona z numerem "22" Anna Kalinska.
Polka i Rosjanka rozpoczęły środowe zmagania na korcie centralnym w Paryżu chwilę po godzinie 11:00. Starcie polsko - rosyjskie to była prawdziwa, pełna zwrotów akcji, kortowa wojna. Pierwszy set trwał 72 minuty i zakończył się tie-breakiem, w którym popisowo zagrała Chwalińska. Polka mogła seta rozstrzygnąć zdecydowanie wcześniej, ale przy stanie 5:1 Rosjanka wygrała cztery gemy z rzędu.
Drugi set to prawdziwy popis w wykonaniu Chwalińskiej. Polka triumfowała 6:2 i tym samym dalej pisze piękną historię w stolicy Francji, gdzie wystąpi w półfinale. Jej rywalką będzie Aryna Sabalenka lub Diana Sznajder.
Chwalińska - Kalinska w ćwierćfinale Roland Garros. Tak zareagowało WTA
Chwilę po meczu na oficjalnym profilu WTA pojawił się komunikat.
- Sen trwa. Maja Chwalińska wyrównała najlepszy wynik osiągnięty przez kwalifikantkę podczas Roland-Garros w erze open - czytamy.
Nieco mniej emocji pojawiło się w komunikacie organizatorów turnieju, którzy podkreślili, że Chwalińska dotarła do półfinału z kwalifikacji.













