Chwalińska pobiła absolutny rekord, finał był przełomowy. Widziały to miliony Polaków
Maja Chwalińska napisała na Rolandzie Garrosie 2026 epicką historię, niespodziewanie docierając do finału tych prestiżowych rozgrywek i osiągając swój największy sukces w dotychczasowej karierze. Nie może dziwić więc, że poczynania 24-latki cieszyły się ogromnym zainteresowaniem - jej rodacy tłumnie śledzili kolejne mecze tenisistki, a rywalizacja z Mirrą Andriejewą przyniosła prawdziwy rekord.

Maja Chwalińska podeszła do współzawodnictwa Rolanda Garrosa 2026 jako zawodniczka spoza pierwszej setki rankingu WTA - i mało kto mógł pierwotnie przypuszczać, że w Paryżu zajdzie ona aż tak daleko.
Wychowana w Dąbrowie Górniczej sportsmenka najpierw przeszła przez eliminacje wielkoszlemowych zawodów, a potem, już w głównej drabince RG, eliminowała kolejno przeciwniczki, docierając w wielkim stylu aż do finału.
Tam lepsza od niej okazała się niestety Mirra Andriejewa (6:3, 6:2), co nie zmienia faktu, że Chwalińska osiągnęła tak czy inaczej fantastyczny sukces - sukces, którego świadkami stały się tłumy jej rodaków.
Kulisy po Rolandzie Garrosie. Chwalińska skreślona. Tak ją potraktowali
W finale Rolanda Garrosa padł wielki rekord. Tylu rodaków obejrzało grę Chwalińskiej
Jak bowiem poinformował Patryk Pallus z portalu Wirtualnemedia.pl powołując się na dane Nielsen Audience Measurement, finał singla pań w stolicy Francji oglądało w TVN i Eurosporcie 1 średnio 3,5 mln widzów, w porywach do czterech mln, co dawało wówczas ok. 40 proc. udział w rynku telewizyjnym.
To absolutny rekord jeśli mowa o historii relacji tenisowych grupy Warner Bros. Discovery - poprzedni najlepszy wynik padł... przy okazji półfinału Chwalińska - Sznajder (przeciętnie 1,84 mln widzów). Jak więc widać cały ten "rajd" 24-latki przez paryskie korty cieszył się niebywałym wręcz zainteresowaniem, któremu jednak trudno się dziwić.
Ważne ogłoszenie ws. gry Chwalińskiej w Wimbledonie. "Lepiej siedzieć cicho"
Maja Chwalińska szykuje się do Wimbledonu. Jest jedno kluczowe pytanie ws. jej udziału w turnieju
Maja Chwalińska tymczasem może się już szykować do kolejnego poważnego wyzwania - a będzie nim następna odsłona Wielkiego Szlema, czyli w tym przypadku oczywiście Wimbledon.
Pytaniem pozostaje to, czy nasza reprezentantka otrzyma w Londynie dziką kartę, czy też może będzie musiała jednak przedzierać się przez eliminacje zgodnie ze stanem rankingu WTA sprzed Rolanda Garrosa. Bardziej prawdopodobny zdaje się być pierwsza opcja, natomiast na jej oficjalne potwierdzenie będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.










![Piłka nie chciała spaść. Najdłuższe wymiany meczu Polska - Brazylia [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C52O3ERO17U-C401.webp)

