Chwalińska mogła nie zostać tenisistką. Inna wielka kariera stała przed nią otworem
Maja Chwalińska została absolutnie największą rewelacją Roland Garrosa 2026 - nigdy bowiem w historii nie zdarzyło się, by kwalifikantka przedarła się do wielkiego finału zmagań w Paryżu, a właśnie taka sztuka udała się naszej sportsmence. To wszystko jednak mogłoby się nigdy nie wydarzyć, gdyby zawodniczka przed laty postawiła na inną niż tenis dyscyplinę sportu - a jak się okazuje predyspozycje do świetnej gry miała nie tylko na korcie.

Do obecnego sezonu najlepszym wynikiem Mai Chwalińskiej jeśli mowa o jej wielkoszlemowych zmaganiach było dotarcie do drugiej rundy Wimbledonu w 2022 roku, kiedy to najpierw ograła Katerinę Siniakovą, by później ulec Alison Riske-Amritraj.
Tegoroczny Roland Garros okazał się jednak dla 24-latki olbrzymim przełomem - nie tylko wyszła poza drugą rundę rywalizacji w Paryżu, ale w absolutnie sensacyjny sposób dotarła ona do finału współzawodnictwa.
Chwalińska w głównej drabince ogrywała kolejno Zheng, Mertens, Sakkari, Parry, Kalinską i Sznajder, a jej kolejną oponentką, już w bezpośredniej potyczce o trofeum, stała się Mirra Andriejewa. Niezależnie od wyniku 114. (jeszcze) rakieta świata i tak przeszła do historii, bowiem nigdy wcześniej do gry finałowej na RG nie przedarła się żadna uczestniczka kwalifikacji.
Tej niezwykłej sportowej opowieści jednak w ogóle mogło nie być, gdyby przed laty Maja Chwalińska zdecydowała się na inny rodzaj rozwoju swej kariery - a miała ku temu naprawdę dobrą okazję.
Nawet w Hiszpanii zachwycają się Chwalińską. Naprawdę to napisali. Duma
Maja Chwalińska trenowała też siatkówkę. Mogła zostać zdolną libero
Paweł Kałuża, pierwszy trener zawodniczki, w 2022 roku w rozmowie z dziennikarzem portalu "Weszło" Kacprem Marciniakiem opisał pewien bardzo ciekawy wątek dotyczący swej dawnej podopiecznej.
Zaczęło się od tego, że w roku 2007 Kałuża jako pracownik Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej zainicjował "Talentiadę" mającą wyłonić z miejscowych szkół dzieci chętne i zdolne do gry w tenisa. Jak łatwo się domyśleć, do programu trafiła też mała Maja, natomiast z czasem szkoleniowiec postanowił nieco urozmaicić rozwój swojej podopiecznej.
"Kiedy miała dziewięć lat, znalazłem w Dąbrowie Górniczej zajęcia siatkarskie i skierowałem tam rodziców Mai. A więc przez parę lat chodziła też na siatkówkę. Uprawiała dwa sporty. Byłem zwolennikiem tego, o czym słyszało się na Zachodzie - że sportowcy trenują parę dyscyplin, a dopiero potem kierują się w stronę specjalizacji" - opowiadał w rozmowie z Marciniakiem.
Na pewno ten sport jej sprzyjał. Dobrze sobie w nim radziła. Do dzisiaj jak spotykam byłego trenera Mai, to powtarza mi się, że gdyby Maja została przy siatkówce, to grałaby jako libero. I to w najwyższej klasie rozgrywkowej
Sama Chwalińska też wspominała ten wątek w wywiadzie z Piotrem Dąbrowskim z portalu tenis.net.pl w 2017 roku.
"Byłam dzieckiem, które rozpierała energia, chciałam robić po prostu wszystko. Na pewno nie potrafię usiedzieć w domu. Mogłabym uprawiać wszystko. Każda dyscyplina mi się podobała. Na początku jeszcze nie czułam tego, że to [tj. tenis - dop. red.] może być sport, któremu poświęcę całe życie" - opowiadała.
"Ale po kilku latach poczułam, że chyba idę w dobrą stronę i postawiłam tylko na tenis. Później trzeba było wybierać, szkoła, siatkówka, tenis. Było ciężko, ale ostatecznie w ogóle nie żałuję, że wybrałam tenis" - stwierdziła wówczas niespełna 16-letnia Chwalińska. Kluczowe, jak się zdaje, było tu to, że preferowała ona dyscypliny indywidualne.
Nocny wpis trenera Rosjanki. Tak zareagował na to, co zrobiła Chwalińska
Roland Garros 2026: Finał Chwalińska - Andriejewa już 6 czerwca
Finał Maja Chwalińska - Mirra Andriejewa odbędzie się w sobotę 6 czerwca o godz. 15.00 - już teraz zapraszamy do śledzenia tekstowej relacji na żywo w Interii Sport. Następnego dnia zaś odbędzie się finał singla panów i tym samym zostanie domknięty kolejny rozdział w historii Rolanda Garrosa - dla polskich sympatyków tenisa z pewnością już teraz wyjątkowy.













