Było 10 minut do meczu Chwalińskiej. Nagła decyzja Francuzów. "Nie bali się"
Maja Chwalińska robi prawdziwą furorę w tegorocznym Roland Garros. 24-latka dotarła do ćwierćfinału, a to wcale nie musi być koniec. Tuż przed pojedynkiem z Anną Kalinską organizatorzy turnieju zdecydowali się na niespodziewany ruch.

Maja Chwalińska przebrnęła trzystopniowe eliminacje i pierwszy raz w swojej karierze zameldowała się do głównej drabince Roland Garros. Nikt z pewnością nie spodziewał się, że w Paryżu zrobi wielką furorę, będąc 114. rakietą świata. Tymczasem Polka pokonała kolejno: Zheng Qinwen, Elise Mertens, Marię Sakkari i Diane Parry.
Chwalińska gra o półfinał Roland Garros. Niespodziewana decyzja organizatorów
Dzięki temu zameldowała się w ćwierćfinale, w której jej rywalką jest Anna Kalinska. Tuż przed rozpoczęciem spotkania organizatorzy zdecydowali się na niespodziewany ruch, o czym poinformował dziennikarz Eurosportu, Paweł Kuwik. - Mimo zapowiadanych opadów organizatorzy nie boją się i panie będą grać przy otwartym dachu - przekazał na antenie telewizyjnej.
To zaskoczenie, ponieważ wszyscy byli przekonani, że dach na korcie imienia Philippe'a Chatrier dach będzie zamknięty, aby oszczędzić sobie nerwów związanych z kapryśną aurą. Widocznie organizatorzy mają na tyle dokładne prognozy pogody, które pokazują, że opady w trakcie polsko - rosyjskiego starcia nie są prognozowane.
Relację tekstową "na żywo" z meczu Chwalińska - Kalinska możecie śledzić w Interii Sport.













