Brytyjczyk jasno ws. Chwalińskiej na Wimbledonie. W tle dzika karta dla Polki
Szerokim echem poniósł się sukces Mai Chwalińskiej w Paryżu na turnieju Rolanda Garrosa. Polka dotarła aż do finału, dzięki czemu awansowała w światowym rankingu na 21. pozycję. Mimo to może ona nie zagrać na Wimbldeonie - kolejnym turnieju wielkoszlemowym. Wszystko przez zamknięcie zapisów na dość wczesnym etapie. Choć Polka złożyła już wniosek o dziką kartę, to sprawa wciąż stoi pod znakiem zapytania. Na ten temat głos zabrał Tim Henman, który w przeszłości brał udział w przyznawaniu wejściówek na ten turniej.

Bardzo głośno w ostatnim czasie jest o Mai Chwalińskiej. 24-latka szturmem wdarła się do ścisłej czołówki kobiecego tenisa. Polka przeszła kwalifikacje do turnieju głównego Rolanda Garrosa, a następnie rozpoczęła prawdziwe show. Grała kapitalnie i przechodziła kolejne rundy. Ostatecznie zameldowała się aż w finale.
Tam niestety 6:3, 6:2 lepsza okazała się Mirra Andriejewa. Mimo to nasza tenisistka ma mnóstwo powodów do radości. W końcu w rankingu WTA awansowała ze 114. miejsca na bardzo wysokie 21. Taki awans nie gwarantuje jej jednak występu na następnym wielkoszlemowym turnieju - Wimbledonie.
Wszystko przez zamknięcie zgłoszeń, gdy w Paryżu rozpoczynały się wspomniane kwalifikacje. Z tego względu według wstępnych planów Chwalińska walkę na kortach trawiastych będzie musiała znów rozpocząć od udziału w eliminacjach. Co prawda, nasza tenisistka już złożyła wniosek o dziką kartę, lecz wciąż nie wiadomo, co postąpią organizatorzy.
W tej kwestii głos zabrał Tim Henman. Brytyjczyk w przeszłości brał udział w procesie przyznawania dzikich kart. Na antenie TNT Sports poruszony został temat właśnie Chwalińskiej.
Chwalińska z dziką kartą? Jasne stanowisko eksperta
Zdaniem Henmana szanse na to, aby Polka otrzymała dziką kartę jest całkiem spore. Co więcej, dodaje on, że zawodniczka może być inspiracją dla pozostałych. Dla niego niesamowite jest także, ile inwestuje w siebie sama zainteresowana. I jak wskazuje, z pewnością nie jest to ostatni raz, gdy będzie można ją zobaczyć.
- Myślę, że są spore szanse! Uważam, że będzie świetną inspiracją dla innych zawodniczek z pierwszej 200, które biorą udział w kwalifikacjach. Będą mówić: jeśli będę ciężko pracować i wierzyć w siebie, to uda mi się osiągnąć te wyjątkowe wyniki. Pewność siebie i pieniądze, które inwestuje w siebie, są niesamowite. Jestem pewien, że to nie ostatni raz, kiedy ją widzimy - powiedział cytowany przez serwis tennishead.net.
Teraz tenisistkę czeka zapewne odpoczynek po tej trzytygodniowej batalii w stolicy Francji. Kiedy wróci na kort? Należy przypuszczać, że swoje pierwsze spotkanie rozegra 22 czerwca - podczas pierwszego dnia zmagań w kwalifikacjach do tegorocznego Wimbledonu. Być może otrzyma ona jednak wspomnianą wielokrotnie dziką kartę. Wtedy rywalizacje rozpocznie w drabince głównej (start 29 czerwca).















