Aryna Sabalenka znowu to zrobiła. Kuriozalna decyzja gwiazdy, kibice są wściekli. "Żałosne"
Aryna Sabalenka w meczu czwartej rundy Rolanda Garrosa 2023 pokonała Sloane Stephens i zameldowała się w ćwierćfinale turnieju. Podobnie jak po poprzednim spotkaniu, Białorusinka również teraz nie pojawiła się na konferencji prasowej, co zirytowało polskich kibiców. Jak zauważyli, za podobne zachowanie w przeszłości ukarano Naomi Osakę.

Aryna Sabalenka w ostatnich miesiącach błyszczy na światowych kortach i regularnie potwierdza, że triumf w Australian Open na początku sezonu nie był dziełem przypadku. Druga zawodniczka rankingu WTA po wycofaniu z Rolanda Garrosa Jeleny Rybakiny jest obecnie najpoważniejszą konkurentką Igi Świątek w walce o triumf w Paryżu, a w niedzielę wykonała kolejny krok w kierunku tytułu.
Białorusinka, która wcześniej rozprawiła się z Martą Kostiuk, Iryną Szymanowicz oraz Kamillą Rachimową, w dwóch setach pokonała Sloane Stephens. I, co zaskakujące, po meczu z Amerykanką nie pojawiła się na konferencji prasowej. Na podobny ruch zdecydowała się po spotkaniu z Rachimową. Wówczas organizatorzy Rolanda Garrosa opublikowali zapis własnej rozmowy z tenisistką.
Od miesięcy odpowiadam na pytania, które bardziej dotyczą polityki niż tenisa i bardzo jasno przedstawiam swoje stanowisko. Takie pytania nie są dla mnie problemem, bo wiem, że muszę mediom zapewnić odpowiedzi nie tylko na kwestie tenisowe. W środę jednak na konferencji prasowej nie czułam się bezpiecznie
Zawodniczka nawiązała do poprzedniej konferencji, podczas której ukraińska dziennikarka dopytywała ją o jej podejście do kwestii rosyjskiej inwazji na Ukrainę. - Dla własnego zdrowia psychicznego i dobrego samopoczucia zdecydowałam, że nie chcę dziś znów znaleźć się w takiej sytuacji i organizatorzy poparli moją decyzję - zaznaczyła po tym, jak nie pojawiła się na konferencji po spotkaniu z Rachimową.
Roland Garros 2023. Aryna Sabalenka rozzłościła kibiców
Po niedzielnym starciu ze Stephens druga rakieta świata ponownie została przepytana jedynie przez reportera WTA, o czym poinformowano na twitterowym profilu "Tennis news". Ta informacja wywołała duże poruszenie wśród kibiców. Polscy fani nie kryli oburzenia zachowaniem tenisistki, która ich zdaniem powinna pojawić się na spotkaniu z dziennikarzami oraz odpowiadać na ich pytania.
"Naomi zastraszali dyskwalifikacja za problemy, z których żartów sobie robić nie można. Sabalenka nie wyjdzie na konferencję, bo co? Bo boi się trudnych pytań i czuje się niekomfortowo? To albo trzymają się jednego, albo mamy podwójne standardy. Jest to żenujące!" - argumentowała jedna z kibicek, nawiązując do sytuacji z 2021 roku, kiedy to Naomi Osaka nie pojawiła się na konferencji, tłumacząc to problemami ze zdrowiem psychicznym, a organizatorzy turnieju nałożyli na nią karę.
Podobnych głosów oburzenia jest więcej. "I to ma być liderka kobiecego tenisa, która unika odpowiedzi na niewygodne pytania i na każdej płaszczyźnie robi z siebie ofiarę. Wzór do naśladowania" - ironizowała jedna z fanek. "To się robi powoli żałosne" - stwierdził ktoś inny. "Po tym wszystkim co wyprawia WTA, nie dziwie się że Ash Barty i Naomi Osaka tak szybko zakończyły swoje kariery. Jedna z najgorzej prowadzonych organizacji" - przekonywała kolejna internautka.
Igę Świątek zapytano o Arynę Sabalenkę. I przerwano konferencję
Przypomnijmy, że po tym, jak Sabalenka pierwszy raz nie pojawiła się na konferencji, o zachowanie Białorusinki zapytano Igę Świątek. - Co do Aryny, usłyszałam, ze nie wzięła udziału w konferencji. Do końca nie wiem, jaki był powód. Chyba nie czuła się komfortowo... - zaczęła Polka, po czym moderatorka prowadząca konferencję z udziałem raszynianki, nagle ją przerwała.
WTA później tłumaczyła tę decyzję w dość kuriozalny sposób. "Przepraszamy za nieporozumienie, ale zabrakło nam znajomości języka polskiego i zakończyliśmy konferencję prasową z powodu braku czasu" - zaznaczono w oświadczeniu przekazanym redakcji Sport.pl.











