Przerwali konferencję Igi Świątek. Kuriozalne tłumaczenia. Poszło o... język polski?
Iga Świątek gładko pokonała Wang Xinyu i zameldowała się w czwartej rundzie Rolanda Garrosa, potwierdzając, że jest poważną kandydatką do wygranej w turnieju. Po meczu Polka pojawiła się na konferencji prasowej, którą nagle przerwano po tym, jak padło pytanie o Arynę Sabalenkę. O powody przerwania spotkania z przedstawicielami mediów redakcja Sport.pl zapytała organizację WTA, która zdecydowała się na dość kuriozalne wyjaśnienia.

Iga Świątek po pewnych wygranych z Cristiną Bucsą i Claire Liu (oba mecze w stosunku 6:4, 6:0), w trzeciej rundzie Rolanda Garrosa zmierzyła się z Wang Xinyu. Spotkanie trwało niespełna godzinę, a Chinka nie zdołała ugrać nawet gema. Polka z kolei zameldowała się w czwartej rundzie French Open, w której zagra z Łesią Curenko.
Po meczu Światek pojawiła się na konferencji prasowej, a dziennikarze pytali ją m.in. o jej wielkie rywalki. Nie zabrakło tematu Jeleny Rybakiny, która wycofała się z turnieju z powodu problemów zdrowotnych. - Wiem, że dziś trenowała. Potem przyszedł do mnie trener i powiedział, że Jelena wycofała się z zawodów. Nie rozmawialiśmy o tym więcej, bo było mało czasu do naszego meczu i skoncentrowaliśmy się na sobie - komentowała raszynianka.
Iga Świątek pytana o Arynę Sabalenkę. Tej puszczały nerwy
Polkę zapytano także o Arynę Sabalenkę, która podczas jednej z konferencji została zapytana przez ukraińską dziennikarkę o kwestię poparcia udzielanego Aleksandrowi Łukaszence. - Udzieliłam już wystarczająco dużo odpowiedzi na ten temat. Nie będzie żadnych nowych komentarzy - stwierdziła Białorusinka. A następnie po wygranej z Kamilą Rachimową nie pojawiła się na konferencji prasowej.
Od miesięcy odpowiadam na pytania, które bardziej dotyczą polityki niż tenisa i bardzo jasno przedstawiam swoje stanowisko. Takie pytania nie są dla mnie problemem, bo wiem, że muszę mediom zapewnić odpowiedzi nie tylko na kwestie tenisowe. W środę jednak na konferencji prasowej nie czułam się bezpiecznie
Co na to Świątek? Polka po meczu z Wang Xinyu zaznaczyła, że nie wie, co było powodem decyzji Sabalenki, która nie pojawiła się na ostatniej konferencji. "Chyba nie czuła się komfortowo..." - zaczęła, ale nie dokończyła myśli, bo w słowo weszła jej moderatorka. "To tyle" - rzuciła przedstawicielka organizatorów turnieju, kończąc konferencję, co mogło zostać odebrane jako chęć ucięcia pytań o białoruską tenisistkę.
Do sprawy odniosła się WTA. Organizacja w oświadczeniu wysłanym redakcji Sport.pl dość kuriozalnie tłumaczyła powód przerwania konferencji Świątek tuż po pytaniu o Sabalenkę. "Przepraszamy za nieporozumienie, ale zabrakło nam znajomości języka polskiego i zakończyliśmy konferencję prasową z powodu braku czasu" - przekazano.











