Kibice wybuczeli słynną Rosjankę. Wykonała jeden gest w stronę Ukrainki
Słynna rosyjska tenisistka Daria Kasatkina pożegnała się z wielkoszlemowym Rolandem Garrosem na etapie trzeciej rundy. 26-latka została odprawiona z kwitkiem przez Elinę Switolinę. Ukrainka po zakończeniu spotkania nie podała ręki Rosjance, która jednak pokazała jej dłoń z wyciągniętym kciukiem. Później schodziła z kortu przy akompaniamencie gwizdów i buczeniu ze strony części fanów. Reakcje kibiców były jednak mocno podzielone.

Elina Switolina ewidentnie wraca do co coraz wyższej dyspozycji po przerwie, w trakcie której została mamą, rodząc swoją córkę - Nicolę. 28-latka awansowała w niedzielę do ćwierćfinału Rolanda Garrosa, ogrywając reprezentantkę Rosji - Darię Kasatkinę. Przed spotkaniem dziewiąta rakieta świata była stawiana w roli faworytki, lecz ostatecznie przegrała w dwóch setach.
Po meczu Daria Kasatkina miała świadomość, że ukraińska rywalka nie zamierza podać jej ręki. Nie podchodziła więc nawet w jej stronę, lecz z dala pokazała jej dłoń z wyciągniętym kciukiem. Później spakowała swoje rzeczy i udała się w stronę wyjścia. Wówczas część fanów zgromadzonych na trybunach wybuczała i wygwizdała Rosjankę.
Daria Kasatkina wygwizdana. Elina Switolina w ćwierćfinale Rolanda Garrosa
Należy jednak przypomnieć, że Daria Kasatkina jest jedną z tych Rosjanek, które otwarcie sprzeciwiają się wojnie i działaniom zbrodniczych wojsk Władimira Putina. - Najsmutniejsze jest to, że ta wojna wciąż trwa, więc oczywiście zawodnicy z Ukrainy mają wiele powodów, by nie podawać nam rąk. Akceptuję to, jak jest. To bardzo smutna sytuacja. Byłam właściwie nawet szczęśliwa, że pomachała mi kiedy opuszczałem kort - stwierdziła ostatnio 28-letnia zawodniczka.
Elina Switolina może się natomiast czuć w Paryżu jak u siebie, a część francuskich fanów może ją traktować nawet niemal jak własną reprezentantkę. Ukrainka bowiem od 2021 roku jest żoną francuskiego tenisisty Gaela Monfilsa. 28-latka może zmierzyć się w ćwierćfinale Rolanda Garrosa z Aryną Sabalenką - która ma szansę na awans na pierwsze miejsce w rankingu WTA - jeśli tylko Białorusinka pokona reprezentantkę Stanów Zjednoczonych Sloane Stephens.
W poniedziałek o awans do 1/4 finału wielkoszlemowych zmagań powalczy Iga Świątek, która zmierzy się z inną ukraińską tenisistką - Łesią Curenko. Polka, która odpiera atak Aryny Sabalenki na fotel liderki światowego rankingu, broni w Paryżu tytułu, co tylko potęguje ciążącą na nią presję.
Nauczyłam się radzić sobie z tą presją. Wiem, że będą wzloty i upadki i cały czas trzeba pracować nad tym, aby nie przywiązywać się za bardzo do rankingu, tylko po prostu koncentrować się na tym, na czym się koncentrowałam, gdy byłam np. 50. w świecie. Wtedy naprawdę nie zależało mi na rankingu, tylko na tym, aby jak najlepiej zagrać w kolejnym meczu i to jest dla mnie w zasadzie najważniejsze również teraz
- Każdego roku stawiam czoła innym wyzwaniom. Ciężkie chwile zostają mi w pamięci, ale również to, jak sobie z tymi wyzwaniami poradziłam - dodała polska tenisistka.











