Reklama

Reklama

Zwyciężczyni Wielkiego Szlema nadal nie może opuścić kraju

„Gdzie jest Peng Shuai?” słynny w świecie sportu hasztag, niestety nic nie stracił na aktualności. Chińska tenisistka, zwyciężczyni turniejów wielkoszlemowych w deblu, nadal nie może opuścić kraju. Chińskie władze znalazły doskonałą wymówkę – Covid.

Peng Shuai w listopadzie ubiegłego roku opublikowała na chińskim portalu społecznościowym Wiebo wpis, w którym oskarżyła wysoko postawionego dygnitarza Chin Zhang Gaoliego o molestowanie. Po kilku godzinach wpis zniknął. Peng Shuai - również.

Ostatni kontakt z Peng Shuai podczas igrzysk olimpijskich

W świecie tenisa, ale nie tylko, narodziła się akcja "#Where is Peng Shuai". Wzięli w niej udział wybitni tenisiści, w tym Novak Djoković, czy Agnieszka Radwańska. Po wielu tygodniach 36-letnia tenisistka odnalazła się.

Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie odbyła rozmowę z szefem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomasem Bachem, udzieliła też wywiadu francuskiemu dziennikowi "L’Equipe". Pokazała się też na trybunach obiektów olimpijskich.

Reklama

Chińczycy tłumaczą się Covidem

Ale wątpliwości pozostały. Cały czas nie wiadomo, czy Peng Shuai pozostaje na wolności, a może znajduje się pod ścisłą kontrolą komunistycznych władz Chin? Zawodniczka dostała zaproszenie od Thomasa Bacha. Miałą przylecieć do Lozanny, aby odwiedzić Muzeum Olimpijskie. Do dziś nie pojawiła się w Europie.

Sprawą zajęli się dziennikarze "L’Equipe", którzy przeprowadzili w lutym wywiad z tenisistką. - Spędza czas w domu w Pekinie, ponieważ sytuacja z Covidem jest problemem dla wszystkich. Wiem, że znajduje się w stałym kontakcie z MKOl i jeżeli warunki sanitarne na to pozwolą wyjedzie do Europy - zapewnił francuskich dziennikarzy Zezac Wang Can, sekretarz biura Komitetu Olimpijskiego Chin.

W podobnym duchu wypowiada się szef MKOl. - Pozostajemy w kontakcie z Peng Shuai. Komisja zawodnicza miała z nią dwa czy trzy kontakty od czasu igrzysk w Pekinie. Ona nadal chce przylecieć do Lozanny, ale teraz w związku z restrykcjami z powodu Covidu nie jest to łatwe - powiedział Thomas Bach. Dodał, że po spotkaniu z nim Peng Shuai musiała przejść 21 dniową kwarantannę i wierzy w to, że "czuje się dobrze".

WTA nadal zaniepokojona. Nie poświęci swoich zasad

Nieco mniej optymistyczny przekaz płynie ze strony WTA. Organizacja zarządzająca kobiecym tenisem nie ma żadnego kontaktu z zawodniczką, choć wystąpiła z prośbą o rozmowę.

"Dobrze było ją widzieć podczas igrzysk olimpijskich, ale to nie osłabia naszego niepokoju w związku z jej wiadomością, którą przekazała w listopadzie ubiegłego roku. Wykazała się wtedy niesamowitą odwagą, mówiąc o agresji seksualnej ze strony wysoko postawionego polityka. Tak jak w każdym takim przypadku wszczęliśmy w tej sprawie śledztwo i poprosiliśmy o spotkanie z Peng, aby przedyskutować jej sytuację. Nadal pozostajemy przy naszym stanowisku i myślimy o Peng Shuai." - napisało w komunikacie WTA.

Tenisowa organizacja odwołała w tym roku wszystkie turnieje w Chinach, ale z powodu Covid, a nie sprawy Peng Shuai. Nie wiadomo, jak będzie w przyszłym roku. "Nie poświęcimy naszych zasad" - przekonuje WTA.

Rodzina tenisistki zagrożona?

W materiale, który opublikowało "L’Equipe" na temat Peng Shuai dziennikarze największy niepokój wyrazili nie tyle o samą zawodniczkę, ale jej rodzinę. Prawdopodobnie tenisistka właśnie z powodu troski o bezpieczeństwo rodziny, stała się zakładniczką chińskich władz.

Peng Shuai jest jedną z najwybitniejszych chińskich tenisistek. W 2011 roku zajmowała 14. miejsce w rankingu WTA w grze pojedynczej. Była półfinalistką US Open w 2014 roku. Zasłynęła jednak dzięki bardzo dobrym wynikom w deblu. Wygrała dwa turnieje wielkoszlemowe - Wimbledon w 2013 roku i Roland Garros w 2014 roku.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL