Znamy kulisy dzikiej karty dla Chwalińskiej. To pomogło w "decyzji stulecia"
Polscy kibice i sztab Mai Chwalińskiej nerwowo przebierali nogami, a być może najmniej sama zainteresowana, która jeszcze w Paryżu stwierdziła, że zbytnio nie wierzy w dziką kartę na Wimbledon, co jej zdaniem byłoby "decyzją stulecia". Tymczasem rozstrzygnięcie członków komitetu jest kapitalne dla naszej gwiazdy. A Polak Victor Archutowski, który od początku działał w sprawie, przekazał Interii kluczowe kulisy decyzji. Wiemy, co niewątpliwie pomogło finalistce z Paryża.

Przez moment zapanowała konsternacja, bo menedżer Mai Chwalińskiej chwilowo jeszcze nie chciał zapeszać, choć w mediach już pojawiły się pierwsze nagłówki. - Przepraszam, właśnie mam ważny telefon, bo to jeszcze nie jest potwierdzone. Przepraszam... - usłyszałem, po czym Piotr Szczypka przełączył się na drugą linię.
Maja Chwalińska z dziką kartą. Niebywałe zdarzenie, które pomogło
Po chwili promil niepewności definitywnie zniknął. - Informacja jest ostateczna, Maja Chwalińska otrzymała dziką kartę - przekazał Interii Victor Archutowski, były menedżer m.in. Agnieszki Radwańskiej. To właśnie on był rozmówcą Szczypki.
- Jest tak, jak się spodziewałem. Od początku mówiłem ci, że jestem optymistą. Kto najbardziej sobie na to zapracował? Oczywiście Maja, za którą kapitalny turniej w Paryżu, po nim znalazła się na ustach wszystkich - usłyszeliśmy.
Orzekał specjalny komitet Wimbledonu, którego skład członków przy każdej tego typu decyzji nie jest znany. Wszystko po to, aby nie dochodziło do bezpośrednich nacisków. Czasami jednak coś ważnego przedostanie się do opinii publicznej. Tym "czymś" w tym przypadku była wizyta Chwalińskiej w studiu telewizji TNT Sports tuż po finale, gdzie zrobiła kapitalne wrażenie pośród takich postaci, jak Andre Agassi, John McEnroe i Tim Henman.
Zdaniem Archutowskiego, właśnie ta pamiętna wymiana zdań pomiędzy dwójką ostatnich bohaterów, bardzo pomogła Mai. Agassi fantastycznie skomplementował Polkę, a legendarny McEnroe niejako wyegzekwował od Brytyjczyka Henmana, by wstawił się za "dziką kartą" dla Mai, co 51-latek uczynił.
- Oczywiście, ta historia, która nie znalazła się w żadnym scenariuszu, była bardzo ważna. Świetnie, że do czegoś takiego doszło, to super pomogło - przyznaje nasz rozmówca.
Najbardziej baliśmy się, że zwyczajowo przyznawane tylko dwie dzikie karty dla zagranicznych przedstawicieli trafią do rąk byłych gwiazdorek tego sportu, sióstr Venus i Sereny Williams. - Tymczasem obie Amerykanki dostały karty do debla, natomiast Venus jest jeszcze w grze o taką kartę na singla - usłyszeliśmy.
Artur Gac











![Polacy pokazali moc w zagrywce. Najlepsze asy serwisowe meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C282O8659UJ-C401.webp)
