Zmora Sabalenki nie miała litości, awans w 55 minut. Hitowe starcie w Paryżu coraz bliżej
Tak jak Jelena Ostapenko bywa nazywana zmorą Igi Świątek, tak samo Amanda Anisimova jest podobnym odzwierciedleniem dla Aryny Sabalenki. Amerykanka prowadzi 5-2 w bezpośrednich starciach z Białorusinką. Być może podczas Roland Garros nadarzy się okazja do poprawy tego bilansu, jeśli tylko obie zameldują się w czwartej rundzie. Póki co reprezentantka USA awansowała do trzeciej fazy - i to w imponującym stylu. Wyeliminowała swoją przeciwniczkę w zaledwie 55 minut. Liderka rankingu otrzymała jasny sygnał, że 23-latka znajduje się w dobrej formie.

Mało która tenisistka może się pochwalić tak znakomitym bilansem bezpośrednich starć z Aryną Sabalenką. 23-letnia Amanda Anisimova prowadzi w zestawieniu H2H z Białorusinką aż 5-2. Amerykanka okazała się lepsza także w ich ostatniej potyczce, która miała miejsce w ubiegłym roku podczas ćwierćfinału WTA 1000 w Toronto.
Podczas czwartkowego losowania Roland Garros okazało się, że obie mogą się ze sobą spotkać w czwartej rundzie paryskiego Szlema. O ile liderka rankingu imponowała w ostatnich kilkunastu tygodniach stabilną formą, o tyle można było mieć wątpliwości co do dyspozycji Anisimovej, zwłaszcza przez kłopoty zdrowotne, z jakimi się borykała. Tuż przed French Open skreczowała w ćwierćfinale WTA 125 z Chloe Paquet. Dotychczasowe występy na Roland Garros pokazują jednak, że Amanda doszła już do siebie po problemach. Zaimponowała zwłaszcza dzisiaj. Potrzebowała zaledwie 55 minut, by wyeliminować Viktoriję Golubić.
Roland Garros: Amanda Anisimova w trzeciej rundzie. Pewny awans Amerykanki
Spotkanie rozpoczęło się od serwisu triumfatorki tegorocznej imprezy rangi "1000" w Dosze. Anisimova zgarnęła premierowego gema bez straty punktu. Po chwili Szwajcarka, notowana na 78. miejscu w rankingu, miała piłkę na wyrównanie, ale ostatnie trzy akcje drugiego rozdania trafiły na konto Anisimovej.
Od tego momentu Amerykanka zaczęła uciekać rywalce, szybko zrobiło się 4:0. Piąty gem przyniósł zaciętą walkę, Golubić miała nawet break pointa. Mimo to zawodniczka z alpejskiego kraju wciąż nie wywalczyła premierowego "oczka". I ta sytuacja nie zdarzyła się już w pierwszym secie. Chociaż Viktorija prowadziła 30-15 przy własnym podaniu, ostatecznie została przełamana. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych zgarnęła premierową odsłonę rezultatem 6:0.
Na starcie drugiej partii zobaczyliśmy lekkie rozkojarzenie ze strony Amandy. Mimo piłki na 1:0, po raz pierwszy w meczu straciła podanie. Po zmianie stron Golubić prowadziła 30-15, ale doszło do powrotnego przełamania. Kolejny break nastąpił w szóstym gemie. Był on kluczowy dla dalszych losów pojedynku. Po tym, jak Anisimova zbudowała sobie przewagę, nie pozwoliła już dojść rywalce do głosu. W sumie od stanu 2:2 Amerykanka zgarnęła cztery "oczka" z rzędu, na koniec wracając ze stanu 15-30.
Finalnie Amanda triumfowała w całym pojedynku 6:0, 6:2, po zaledwie 55 minutach gry. W trzeciej rundzie zmierzy się z Clarą Tauson lub Arantxą Rus. Potencjalne starcie z Aryną Sabalenką w 1/8 finału coraz bardziej wyłania się na horyzoncie.
Zobacz również:
















