Zdradził prawdę o rodzicach Mai Chwalińskiej. "Nietypowi"
- Ja mam takie wrażenie, że rodzice Mai Chwalińskiej są trochę nietypowymi rodzicami tenisowymi - skomentował w programie "Misja Sport" znany tenisowy ekspert Adam Romer. Redaktor naczelny magazynu Tenisklub pokusił się o analizę poczynań rodziców finalistki Rolanda Garrosa w kontekście rozwoju jej kariery sportowej. Ta droga znacząco różni się od innych polskich historii z ostatnich lat.

W ostatnich tygodniach życie Mai Chwalińskiej zmieniło się nieodwracalnie. Urodzona w Miechowie tenisistka na wielkoszlemowym Roland Garros przebyła drogę od pierwszej rundy kwalifikacji do wielkiego finału na korcie centralnym. Chociaż tytuł finalnie padł łupem Mirry Andriejewej, to Chwalińska zachwyciła cały tenisowy świat, a Polacy momentalnie ją pokochali.
Życiowy sukces w Paryżu przerodził się w imponujący awans w rankingu WTA. Notowana tuż przed turniejem na 114. miejscu Chwalińska aktualnie jest już na 21. lokacie. Daje jej to komfort udziału w bardziej prestiżowych turniejach rangi WTA, za co za tym idzie, zdecydowanie lepsze pieniądze do podniesienia z kortu.
W świecie tenisa bardzo często autorami sukcesów zawodników i zawodniczek są ich rodzice. Nie inaczej jest w przypadku Chwalińskiej, lecz w opinii Adama Romera ich udział w karierze córki jest pod pewnymi względami "nietypowy".
Adam Romer wprost o rodzicach Mai Chwalińskiej. "Są trochę nietypowymi rodzicami tenisowymi"
- Ja mam takie wrażenie, że rodzice Mai Chwalińskiej są trochę nietypowymi rodzicami tenisowymi. To nie oni prowadzili karierę swojej córki. Oni po prostu odstawili ją na korty. Najpierw ją oddali w ręce trenera Piotra Kałuży, a potem zaufali Piotrowi Szczypce, czyli właścicielowi klubu w Bielsku-Białej, gdzie Maja od dobrych dziesięciu lat trenuje i który jest teraz jej menedżerem i dba o to, by miała właściwych ludzi wokół siebie - rzekł redaktor naczelny magazynu Tenisklub podczas programu "Misja Sport" emitowanym przez "Przegląd Sportowy Onet".
Romer analizując sytuację Chwalińskiej porównał ją do przebiegu kariery innych znanych tenisistów w Polsce - sióstr Radwańskich, Jerzego Janowicza i Igi Świątek. W każdym z tych przypadków Romer uwypukla dominujący udział rodziców w karierze dzieci. W rodzinie Chwalińskich to nigdy tak nie wyglądało.
- Oni nie należą do przysłowiowego "Klubu Oszalałych Rodziców". Można to rozumieć w dobrym i złym tego słowa znaczeniu. W tym dobrym, jeżeli popatrzymy na to, że Piotr Robert Radwański, rodzice Jerzego Janowicza, Tomasz Świątek zrobili wszystko, by wspierać kariery swoich dzieci - analizuje Romer.
Adam Romer kontynuując wywód na temat postawy państwa Chwalińskich przywołał słowa Tomasza Chwalińskiego. Ojciec polskiej tenisistki podkreślił w nim, że zależy im jedynie na szczęściu córki. - I koniec, dziękuję. Żadnej presji. Oni dbali o to, by ich córka była szczęśliwa - skwitował ekspert.
Chwalińska już wcześniej ogłosiła, że po raz kolejny na korcie wystąpi dopiero podczas Wimbledonu. Wciąż nie wiadomo jednak, czy Polka otrzyma od organizatorów "dziką kartę", czy jednak znów będzie musiała przebijać się przez trzy rundy kwalifikacji. Trwa wyczekiwanie na ostateczny komunikat organizatorów londyńskiego turnieju wielkoszlemowego.
Zobacz również:










![Mundial: Francja - Anglia. O której i gdzie oglądać mecz? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N29M0VBWPSUVX-C401.webp)




![Polscy siatkarze są już pewni awansu. Oto decydujące akcje [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C0FCDT3XFBD-C401.webp)