Reklama

Reklama

Zapowiada się zacięty finał Wimbledonu ze wskazaniem na Djokovicia

Niedzielny finał wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie zapowiada się bardzo ciekawie i większość byłych tenisistów spodziewa się zaciętego, nawet pięciosetowego pojedynku. Przeważa wśród nich opinia, że to jednak Serb Novak Djoković zdoła pokonać Szwajcara Rogera Federera, uniemożliwiając mu ósmy w karierze triumf w Londynie.

- Serce mówi, że powinien wygrać Roger. W końcu to jest jego turniej, jego miejsce, bo na trawie chyba nikt nie jest w stanie mu dorównać. Kiedyś przeczytałem opinię, że on zna każdą dziurę i kępkę trawy na Korcie Centralnym. Coś w tym jest i pewnie mógłbym w to uwierzyć, gdyby nie fakt, że co roku wykładana jest nowa nawierzchnia. Na pewno będę trzymał za niego kciuki, bo lubię techniczny tenis, trochę w starym stylu, połączony z mądrością - powiedział INTERIA.PL Australijczyk Pat Cash.

- Jest jednak jeszcze oczywiście rozum, no i tu jest gorzej, jeśli chodzi o szanse Federera. Nie mówię, że jest stary, bo 32 lata to nie jest starość, ale jednak trudno przewidzieć czy starczy mu sił na ewentualny pięciosetowy finał. Nie sądzę, żeby wszystko się rozstrzygnęło w trzech setach. Djoković ma młodszy organizm, więc im więcej czasu spędzą na korcie, to bardziej będą rosły jego szanse. Psychicznie zawsze jest mocny, więc nie można liczyć na prezent, że jego głowa podczas finału będzie chciała odpocząć. A ta jest mocno nastawiona na zwycięstwo - dodał.

49-letni dziś Cash odniósł życiowy sukces w 1987, kiedy zwyciężył właśnie w Wimbledonie. Dwukrotnie ponosił porażki w wielkoszlemowych finałach w Australian Open - w latach 1987-88.
- Wydaje mi się, że większe szanse ma Djoković. Po pierwsze jest młody, bardzo zdeterminowany i głodny sukcesu, a już od ponad roku nie wygrał turnieju wielkoszlemowego. Jest głodny wielkiego wyniku. Zrobi w finale wszystko, żeby pokonać Rogera, nawet jeśli miałoby być 60:58 w piątym secie, a tego Roger pewnie nie wytrzymałby kondycyjnie, w końcu ma już przecież swoje lata. Na pewno wiek mu nie pomoże wytrzymać tempa jakie Novak potrafi narzucić - powiedział INTERIA.PL Mats Wilander, obecnie komentator Eurosportu.

49-letniemu Szwedowi nigdy nie udało się triumfować na londyńskiej trawie, na której raz wystąpił w finale, ale w deblu. Odnotował za to zwycięstwa w każdym z trzech pozostałych turniejów zaliczanych do Wielkiego Szlema: po trzy razy w Roland Garros (1982, 1985, 1988) i Australian Open (1983-84, 1988) i raz w nowojorskim US Open (1988).
 
- Podobno my Chorwaci nie lubimy Serbów, ale ja myślę, że zwycięży Djoković. To typowy bałkański wojownik, a poprzednie dwa bardzo ciężkie mecze w turnieju tylko go wzmocniły i podniosły mu poziom adrenaliny. Wiadomo, że nie odpuści żadnej piłki, żadnego gema, tym bardziej seta. Roger musiałby być twardy jak ze stali, a ten turniej zbyt wiele dla niego znaczy, żeby był wstanie zapanować nad emocjami. Kiedy zostanie dociśnięty do muru zacznie pękać, a Djoko to wykorzysta - powiedział INTERIA.PL były chorwacki tenisista Ivan Ljubicić, obecnie trenujący Kanadyjczyka Milosa Raonica, wyeliminowanego przez Szwajcara w półfinale.

- W tym meczu Roger pokazał wielką klasę, ale Milos nie wytrzymał presji i chyba trochę za dużo myślał o tym, że to jego pierwszy półfinał w Wielkim Szlemie. Dla Rogera to prawie codzienność, która nie robi na nim wrażenia. Jednak w niedzielę to on będzie zbyt dużo myślał, bo chciałby tu wygrać po raz ósmy. To najważniejszy jego start w sezonie, bo głównie do niego się przygotowywał. I to go może zgubić, bo Djoković o tym wie i będzie krążył wokół niego jak rekin czekając na możliwość ataku - dodał.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: roger federer | Novak Djoković | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje