Zapadła decyzja ws. meczu Majchrzaka z mistrzem ATP 1000. Polak ogłosił
Aby znaleźć się w głównej drabince ATP Masters 1000 w Monte Carlo, Kamil Majchrzak musiał czekać, aż sześciu wyżej notowanych zawodników... wycofa się z rywalizacji. I tak się stało, znalazł się w piątek w losowaniu głównej drabinki. Trafił na Valentina Vacherota, sensacyjnego mistrza jesiennego Mastersa w Szanghaju, który teraz zagra na swoim terenie. W sobotę wieczorem zapadła jednak decyzja o... odwołaniu tej potyczki. Oto szczegóły.

W męskim tenisie turniej ATP Masters w Monte Carlo ma szczególne znaczenie - w gronie "tysięczników" nie jest tym obowiązkowym. Nie oznacza to, że gwiazdy z niego masowo rezygnują - nic z tego. Pokazanie się w "księstwie luksusu" też ma swoją cenę. No i to właśnie tu zaczyna się sezon na mączce dla elity - od razu imprezą bardzo wysokiej rangi.
W przeciwieństwie do Indian Wells, Miami, Madrytu czy Rzymu, w Monte Carlo jest mniejsza drabinka. A to oznacza, że trudniej do niej wejść zawodnikom, którzy są w okolicach już nawet 60. pozycji w rankingu. Hubert Hurkacz wykorzystał swój zamrożony ranking z czasów kontuzji, gdy pauzował siedem miesięcy. A Kamil Majchrzak był pierwotnie szóstym oczekującym, ale w ceremonii losowania też jego nazwisko trafiło do zestawieniu. Kilku zawodników jednak zrezygnowało z gry, m.in. Novak Djokovic, Taylor Fritz czy Jack Draper.
W piątek obaj Polacy poznali swoich rywali w pierwszej rundzie: Wrocławianin trafił na rozstawionego z "15" Luciano Darderiego - Włoch jest obecnie 19. zawodnikiem świata. A Majchrzak wylosował Valentina Vacherota - Monakijczyka, sensacyjnego triumfatora jesiennego Mastersa w Szanghaju. Dziś też już czołowego zawodnika świata, choć tu trochę mu do rozstawienia zabrakło. Obaj Polacy mogli wpaść na siebie już na etapie trzeciej rundy.
Tyle że zanim zaczęła się rywalizacji, ta możliwość została wykluczona.
Jeden Polak w głównej drabince w ATP Masters 1000 w Monte Carlo. A miało być dwóch
Wszystko za sprawą decyzji Kamila Majchrzaka, który zmagania na mączce zaczął w zeszłym tygodniu w Marakeszu. 30-latek wygrał pierwsze spotkanie z niezwykle groźnym na tej nawierzchni Juanem Manuelem Cerundolo, ale później przegrał z innym Argentyńczykiem - Marco Trungellitim. Ten ostatni stał się objawieniem zawodów, dziś zagra o tytuł. I w wieku 36 lat pierwszy raz awansował do najlepszej setki na świecie - jako najstarszy debiutant od pół wieku.

Tenisista pochodzący z Piotrkowa w sobotę wysłał jednak zgłoszenie o rezygnacji z występu w Monte Carlo. Już w Miami miał problemy z kolanem, chwilę odpoczął, wrócił w Maroku. Ale tam widać było opatrunki na nodze. A teraz doszły jeszcze problemy z drugą. Jest bardzo prawdopodobne, że Polaka nie zobaczymy też w Monachium - wróci do gry dopiero w Madrycie.
W singlowej drabince w Monte Carlo z Polaków został więc jeszcze Hurkacz - jego mecz z Dardierim odbędzie się w poniedziałek lub wtorek.











