Zaledwie 71 minut. Krótka przygoda Sabalenki z trzecią rundą Indian Wells
Niewiele jest zawodniczek, które na kortach twardych są w stanie rywalizować z potężnie uderzającą Aryną Sabalenką. Białorusinka wygrała na tej nawierzchni blisko 20 turniejów, ale jednak ani razu nie podniosła w górę okazałego pucharu w Indian Wells. I chce to zmienić. W 1/16 finału tegorocznej edycji czekało ją starcie z zawodniczką, z którą dotąd się nie mierzyła: Jaqueline Cristian. Rumunka jest 35. na świecie, wydawało się, że może sprawić spore kłopoty liderce rankingu. I zaskoczyła ją w końcówce pierwszej partii. Ostatecznie jednak Aryna rozegrała... jedno z najkrótszych swoich spotkań w tym roku.

Na kortach twardych Aryna Sabalenka wygrała w karierze już 19 turniejów - trzy pozostałe tytuły dorzuciła na madryckiej mączce. I to chyba może razić w jej dorobku, bo przecież ma umiejętności i możliwości, by triumfować na każdej nawierzchni. Ją samą w przeszłości bolały przegrane finały w Stuttgarcie, ale tak samo Białorusinka pragnie zwycięstwa w Indian Wells. Jednej z najbardziej prestiżowych imprez rangi 1000, do tego w szczególnym miejscu.
Była tu już dwukrotnie w finale, przegrała najpierw z Jeleną Rybakiną, rok temu zaś z Mirrą Andriejewą. Odbiła sobie to w Miami, ale jednak niedosyt pozostał. I widać to było na ceremonii po starciu z młodą Rosjanką.
Teraz Aryna wróciła tu po tytuł, bez Rybakiny czy Swiątek w swojej części drabinki. I pierwszym występem od Australian Open, bo przecież nie czuła się na siłach by grać w Dosze oraz Dubaju.
Zaczęła od triumfu nad Japonką Himeno Sakatsume, teraz przyszło starcie z Jaqueline Cristian, zawodniczką numer 35 na świecie. Nigdy z Rumunką się nie mierzyła.
Cristian nie jest tenisistką wybitną, ale potrafi uderzać nisko i mocno, co czyni kłopoty jej rywalkom. Choć raczej nie gwiazdom - do dziś z tymi z TOP 10 miała bilans 1:13.
WTA Indian Wells. Aryna Sabalenka kontra Jaqueline Cristian na Stadium 1. Stawką czwarta runda
Aryna zaczęła to spotkanie z rozmachem - cztery serwisy, po których gry praktycznie nie było, kilkadziesiąt sekund i 1:0. Rumunka jednak za momenty odpowiedziała też dość pewnie wygranym gemem. W jej przypadku, co miało się okazać już wkrótce, kluczem do powodzenia był pierwszy serwis. A gdy zaczęło go brakować, Sabalenka posyłała na drugą stronę potężne pociski.
Białorusinka już w czwartym gemie wykorzystała szansę na przełamanie. Drugą, bo przy pierwszej posłała smecza spod samej siatki daleko za końcową linię. I sama długo patrzyła w to miejsce.

Tyle że był to błąd przypadkowy, Aryna grała ze swobodą, nie dawała rywalce żadnych szans. A już zupełnie demolowała Cristian własnym serwisem - gdy wprowadzała piłkę do gry za pierwszym razem, do stanu 5:2, wygrała wszystkie takie akcje - 14 z 14. I dwie z trzech po drugim podaniu.
A później pojawiły się drobne problemy, gdy serwowała już po seta, przy stanie 5:3. Podwójny błąd, przegrana "dwójka" i - pierwszy raz - "jedynka". Zrobiło się 15-40, Jaqueline miała dwa break pointy. I drugiego wykorzystała, po... kolejnym podwójnym błędzie światowej liderki.
Aryna pokazywała ludziom ze swojego sztabu, że nawalił naciąg w jej rakiecie. Rywalka miała szansę na wyrównanie stanu w secie, choć przecież wcześniej nic na to nie wskazywało. Nie dała rady, nie wytrzymała presji. Przy break poincie dla Aryny ona sama też popełniła podwójny błąd, po 37 minutach było więc 4:6. I statystyki dokładnie odzwierciedlały to, że Białorusinka starała się grać na swoich warunkach. To ona atakowała, a że czasem popełniała błędy, to już inna kwestia.
Druga partia toczyła się początkowo według podobnego scenariusza. Przełamanie na rzecz Sabalenki, 3:1. Choć sama gra była już chyba gorsza niż w pierwszej partii. Nie brała poprawki na wiatr, często więc się nieznacznie myliła. Rumunka w piątym gemie uzyskała trzy break pointy, by znów wrócić do tej rywalizacji. Ale akurat wtedy Aryna grała tuż przed linię, a nie za nią. I zdołała jednak przepchnąć tego gema, uciekła na 4:1. I dość szybko zamknęła to spotkanie - wygrała 6:4, 6:1.
To niespodzianką nie jest, ale tak krótkiej rywalizacji - 71 minut i 37 sekund - niewielu ekspertów się zapewne spodziewało. Sabalenka w tym roku tylko dwukrotnie wygrywała szybciej: na starcie w Brisbane z Cristiną Bucsą oraz już w Indian Wells z Sakatsume. Ten drugi mecz trwał równe 70 minut.
W meczu o ćwierćfinał Aryna zmierzy się z lepszą z pary: Naomi Osaka/Camila Osorio. Jeśli dojdzie do potyczki z Japonką, będzie to ich rewanż za starcie w czwartej rundzie US Open w 2018 roku. Wtedy lepsza okazała się Japonka, później zdobyła tytuł na Arthit Ashe Stadium.













