Zagrała z Sabalenką, właśnie pokonała ją Linette. 6:0 dla Polki, niebywały zwrot akcji
Noc z wtorku na środę przyniosła nam emocje związane z rywalizacją Magdy Linette o miejsce w drugiej rundzie WTA 1000 w Cincinnati. Rywalką Polki okazała się Katie Boulter, która swój ostatni mecz rozegrała przeciwko Arynie Sabalence. Brytyjka zupełnie zdominowała naszą tenisistkę na początku spotkania, ale później sytuacja na korcie uległa zmianie. Zwycięstwo rozstrzygnęło się w końcówce trzeciego seta. Ostatecznie poznanianka wygrała 2:6, 6:0, 7:5.

Magda Linette rozpoczęła amerykańskie tournee od rywalizacji podczas WTA 1000 w Toronto. Wygrała tam jedno spotkanie, odwracając losy drugiej partii z Rebeccą Marino. Później musiała jednak uznać wyższość Emmy Navarro, mimo nie najgorszej gry. Po odpadnięciu z debla przeniosła się do Cincinnati, gdzie już na starcie trafiła na wyżej notowaną w kobiecym rankingu Katie Boulter. Reprezentantka Wielkiej Brytanii plasuje się aktualnie na 30. miejscu, o 13 lokat wyżej od poznanianki.
28-latka osiągnęła w tym sezonie świetny rezultat podczas WTA 500 w San Diego. Wygrała cały turniej i zgarnęła największe trofeum w swojej dotychczasowej karierze. Później okazała się najlepsza także w imprezie rangi "250" w Nottingham, pokonując po drodze Magdalenę Fręch. Podczas WTA 1000 w Toronto dotarła do trzeciej rundy, gdzie musiała uznać wyższość Aryny Sabalenki. Przybyła zatem do stanu Ohio w niezłej formie, ale my liczyliśmy, że Linette podtrzyma świetną dyspozycję z ostatnich tygodni. Szykowało nam się ciekawe starcie pomiędzy zawodniczkami na podobnym poziomie.
Trzysetowe starcia Magdy Linette z Katie Boulter. Początek meczu zwiastował deklasację
Reprezentantka Wielkiej Brytanii kapitalnie weszła w spotkanie, zupełnie dominując Polkę w pierwszych minutach rywalizacji. W efekcie szybko zrobiło się na tablicy wyników 4:0 dla Boulter. W kolejnym fragmencie Magda powoli zaczęła się łapać na grę. Nie była w stanie jeszcze gonić wyniku, ale wymiany coraz częściej kończyły się po myśli poznanianki. W siódmym gemie 32-latka obroniła dwie piłki setowe przy własnym podaniu, ale później rywalka dopięła swego. Ostatecznie set zakończył się rezultatem 6:2 dla Katie.
Fakt, że nasza zawodniczka wyglądała coraz lepiej z każdą minutą, otrzymał swoje odzwierciedlenie w drugiej odsłonie batalii. Brytyjka nie była już tak skuteczna, a Magda znacznie podwyższyła poprzeczkę. I nagle sytuacja na korcie diametralnie się zmieniła. Do tego stopnia, że Boulter w drugim secie zdobyła zaledwie osiem punktów. To był nokaut ze strony Linette, która wygrała partię 6:0 i doprowadziła do decydującego rozdania w meczu.
Trzeci set również rozpoczął się wyśmienicie dla poznanianki. Dopiero przy stanie 3:0 rywalka zdołała przerwać passę dziewięciu gemów z rzędu wygranych przez 32-latkę. Katie podjęła rękawicę, walczyła o odrobienie straty. W siódmym gemie dopięła swego i przewaga breaka zniknęła po stronie Magdy.
Zrobiło się 4:4 i o wszystkim decydowała końcówka. Przy stanie 5:4 Linette miała dwa meczbole, ale Boulter wyszła z opresji. Polka zdołała jednak zakończyć pojedynek przed tie-breakiem. Ostatecznie wygrała 2:6, 6:0, 7:5, mimo że rywalka dostała dwie szanse na doprowadzenie do rozgrywki do siedmiu wygranych punktów. W kolejnej rundzie nasza tenisistka zagra z Liudmiłą Samsonową lub Xinyu Wang.
Zobacz również:














