Reklama

Reklama

WTA Lugano. Iga Świątek przegrała z Poloną Hercog w finale

Iga Świątek przegrała z Poloną Hercog 3:6, 6:3, 3:6 w finale turnieju na kortach ziemnych w Lugano. To pierwszy seniorski finał WTA naszej 17-latki. Mecz na ponad godzinę został przerwany z powodu deszczu.

Świątek to najmłodsza polska zawodniczka w finale turnieju WTA. Agnieszka Radwańska, gdy w lipcu 2007 roku triumfowała w Sztokholmie, miała 18 lat i cztery miesiące. Świątek 31 maja skończy 18 lat.

Dzięki znakomitemu występowi w Lugano juniorska mistrzyni Wimbledonu w najnowszym rankingu WTA wskoczy do pierwszej setki.

Hercog za triumf w turnieju zarobiła 43 tys. dolarów. Na konto Świątek wpłynie 21,4 tys.

Finał przyszło rozgrywać zawodniczkom w chłodnym, wietrznym i deszczowym Lugano. Obie przystąpiły do gry w bluzach i getrach. Jako pierwsza serwowała Świątek i wygrała otwierającego gema ze starszą o 10 lat Słowenką po długiej wymianie na koniec.

Reklama

Przy swoim podaniu Hercog potwierdziła, że tanio nie sprzeda skóry młodej Polce, uważanej za faworytkę spotkania. Słoweńska tenisistka wygrała drugiego gema do 15. W trzecim Świątek dała się przełamać i to do zera. Rywalka objęła prowadzenie 2:1. Świątek natychmiast odrobiła stratę, wykorzystując trzecią piłkę na przełamanie.

Długi piąty gem zakończył się trzecim przełamaniem z kolei, tym razem na korzyść Hercog. Przy stanie 3:2 dla Słowenki mecz został przerwany z powodu opadów deszczu. Po ponadgodzinnej przerwie gra została wznowiona, a Hercog wygrała własne podanie na 4:2.

Młoda Polka nie mogła złapać właściwego rytmu. W kluczowym siódmym gemie przy swoim serwisie obroniła dwa break pointy, ale trzeciego już nie i dała się przełamać na 2:5. Z reguły dobrze podająca Hercog serwowała po zwycięstwo w secie, ale zmarnowała trzy piłki setowe. W niezwykle długim gemie obroniła też pięć break-pointów i w końcu dała się przełamać Polce.

Świątek zmarnowała łatwą piłkę na 4:5, a po chwili Hercog wykorzystała kolejną piłkę setową. W przerwie po pierwszym secie doszło do emocjonalnej rozmowy młodej Polki z trenerem. U niezadowolonej z pierwszego seta zawodniczki płacz mieszał się ze śmiechem. Widać było, że ciąży na niej duża presja i bardzo chce wygrać debiutancki finał WTA.

Drugi set zaczął się od podania Hercog, która wygrała gema do zera, kończąc go asem serwisowym. Polka szybko odrobiła straty przy swoim serwisie, a następnie wykorzystała drugą szansę na przełamanie przeciwniczki i objęła prowadzenie 2:1. Szybko jednak Słowenka wyrównała, przełamując Polkę do zera. Gdy Polka przegrała gema na 2:3, znów poprosiła o rozmowę z trenerem. Poskutkowało. Nasza zawodniczka wyrównała, a chwilę później przełamała rywalkę na 4:3.

Po chwili Świątek przełamała Hercog na 6:3, wykorzystując drugą piłkę setową i doprowadzając do trzeciej partii. Po zakończeniu seta Hercog poprosiła o przerwę medyczną w związku z kontuzją.

Świątek aż zakrzyknęła z radości, wygrywając pierwszego gema trzeciej partii po efektownym uderzeniu na koniec kortu. Coraz lepiej grająca Polka dobrym zagraniem wzdłuż linii zaskoczyła rywalkę i przełamała ją na 2:0. Chwilę później jednak nie ustrzegła się błędów i przegrała gema przy własnym podaniu, a za moment było już 2:2.

Gra polskiej tenisistki znowu się załamała. Hercog przełamała Polkę na 3:2, wygrywając trzeciego gema z rzędu. Przy Świątek znowu pojawił się trener Piotr Sierzputowski. Wizyta szkoleniowca nie pomogła, bo rywalka dyktowała warunki na korcie do końca. Świątek przy własnym serwisie obroniła piłkę meczową. Drugiej już nie dała rady. Z forhendu zagrała za mocno i piłka wylądowała poza kortem. Dla Hercog to trzeci tytuł w karierze.

Iga Świątek (Polska) - Polona Hercog (Słowenia) 3:6, 6:3, 3:6

WS

Dowiedz się więcej na temat: Iga Świątek | Polona Hercog

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje