Reklama

Reklama

WTA Katowice. Paweł Owczarz: Frekwencja jest większa niż w roku ubiegłym

Czy turniej WTA w Katowicach stracił frekwencyjnie na nieobecności Agnieszki Radwańskiej? - Mimo jej braku frekwencja jest większa niż w roku ubiegłym - przekonuje jednak Paweł Owczarz, dyrektor imprezy.

Trzecia rakieta świata, która uczestniczyła w dwóch ostatnich edycjach turnieju w Katowicach, dochodząc do półfinałów, wycofała się w niedzielę (3 kwietnia) z tegorocznej imprezy z powodu kontuzji barku.

Reklama

- Na pewno na początku była to dla nas nowa sytuacja. Mogliśmy to zaobserwować po sprzedaży biletów, która jednak od poniedziałku ruszyła. Mecze są bardzo ciekawe, sesje wieczorne są emocjonujące. Mamy fajną publiczność, tych osób jest na widowni coraz więcej, wydaje mi się więc, że ten turniej od poniedziałku na nowo się "nakręcił" - tłumaczy Owczarz.

- Informację o wycofaniu się dostaliśmy od samej Agnieszki, która przyjechała do Katowic w niedzielę około południa. Spodziewaliśmy się jej przyjazdu tego dnia, ale na trening. Niestety, po wizycie w sztabie medycznym WTA, zapadła taka a nie inna decyzja. Stało się, dla na to była nowa sytuacja, którą musieliśmy w jakiś sposób opanować. Wiadomo jak budowaliśmy wizerunek tego turnieju przed dłuższy czas, właściwie od samego początku, ale myślę, że te dziewczyny, które pokażą się i już się pokazały w "Spodku", także zasługują na uwagę kibiców. Emocje, która one są w stanie zapewnić będą równie fajne i poziom prezentowanego tenisa będzie wysoki - dodaje dyrektor turnieju w Katowicach.

Widok trybun do tej pory nie prezentował się zbyt zachęcająco. - Mimo braku obecności Agnieszki Radwańskiej frekwencja jest większa niż w roku ubiegłym - mówi jednak Owczarz. - "Spodek" to jest duża arena, mamy tutaj prawie 12 tysięcy miejsc, a tenis, szczególnie na tym poziomie, jest sportem, który przyciąga mniej osób i trybuny na tego typu imprezach mają 3-5 tysięcy miejsc. Jeżeli na nasz turniej przyjdzie 2-3 tysiące osób w dzień powszedni, ale w weekend spodziewamy się znacznie więcej, to tych ludzi tak bardzo nie widać w "Spodku" - dodaje.

Sytuacja zmienia się, gdy gra Polka. Na czwartkowym spotkaniu Magdy Linette ze Stefanie Voegele, po którym 24-letnia poznanianka awansowała do ćwierćfinału zwyciężając 1:6, 7:5, 6:2, pojawiło się więcej ludzi.

- Magda Linette staje się powoli małą gwiazdą polskiego tenisa. Myślę, że jej poziom, oraz sukcesy osiągane w zeszłym i tym roku, przyciągną entuzjastów tenisa. I liczę, że poziom, który prezentuje, pozwoli jej dotrzeć tutaj nawet do finału - uważa Owczarz.

By tak się stało Polka musi najpierw uporać się z Francuzką Pauline Parmentier.

- Parmentier to dobra zawodniczka, ale wydaje mi się, że to, co Linette pokazała w dwóch setach, po pierwszym bardzo słabym, pozwala nam patrzeć z nutą optymizmu na ten mecz. Zapraszam na niego dzisiaj o 18.00 - mówi dyrektor turnieju w Katowicach.

Transmisje w Polsacie Sport News i Eurosporcie.

Z Katowic Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: WTA Katowice | Paweł Owczarz | Agnieszka Radwańska | Magda Linette

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje