Magda Linette zainaugurowała letnie tournee po Ameryce Północnej od pięknego zwycięstwa z Danielle Collins w pierwszej rundzie WTA 500 w Waszyngtonie. Później nie było już tak dobrze. Od stanu 4:3 w starciu z Anną Kalinską, poznanianka nie zdobyła ani jednego gema. Z singlową rywalizacją w Montrealu nasza reprezentantka pożegnała się już na "dzień dobry", po meczu z Anastazją Sevastovą. Łotyszka zapewniła sobie zwycięstwo w końcówce trzeciej partii, a potem poszła za ciosem, eliminując także Jessicę Pegulę.
Następnym startem dla 40. aktualnie zawodniczki rankingu okazał się tysięcznik w Cincinnati. Zanim Linette przystąpiła do walki w singlu, rozegrała spotkanie w deblu, w duecie z Clarą Tauson. Razem z Dunką wyeliminowały mocną parę Tereza Mihalikova/Olivia Nicholls, wygrywając 4:6, 6:2, 10-7. Poznanianka zanotowała zatem niezły prognostyk przed walką w grze pojedynczej. Dziś czekała ją batalia o trzecią rundę z Rebeccą Sramkovą, która błyszczała formą pod koniec ubiegłego sezonu i poprowadziła swoją reprezentację do finału BJK Cup. Panie spotkały się ze sobą w maju, podczas turnieju w Strasburgu. Wówczas Magda triumfowała w dwóch setach. W niedzielę 33-latka liczyła na kolejne zwycięstwo.
WTA Cincinnati: Magda Linette walczyła z Rebeccą Sramkovą o awans do trzeciej rundy
Mecz rozpoczął się od serwisu Sramkovej. Zawodniczka naszych południowych sąsiadów znakomicie otworzyła rywalizację, wygrała 6 z 7 punktów na starcie. Chwilę później Rebecca doczekała się dwóch break pointów z rzędu. Linette doprowadziła do stanu równowagi, ale trzecia okazja przyniosła przełamanie na korzyść Słowaczki. Tuż przed zmianą stron 28-latka posiadała piłkę na 3:0 przy własnym podaniu. Końcówka trzeciego rozdania potoczyła się jednak po myśli Magdy. Polka odrobiła stratę breaka, a potem wyrównała na 2:2.
W następnych minutach Sramkova znów miała swój lepszy moment, wypracowała sobie szansę na 4:2. Tym razem Linette nie pozwoliła jednak odskoczyć przeciwniczce. Po dobrej pracy w defensywie udało się przeprowadzić skuteczną kontrolę, a potem doprowadzić do kolejnego remisu. Rebecca starała się naciskać na poznianiankę poprzez fakt, że Słowaczka serwowała jako pierwsza. 33-latka dobrze wytrzymywała jednak presję, dotrzymywała kroku rywalce.
Ostatecznie o wyniku pierwszego seta decydował tie-break. Kluczowe rozgrywka rozpoczęła się od dwóch wygranych akcji przez Linette. Później panie notowały kolejne serie - najpierw trzy wymiany dla Sramkovej, potem tyle samo dla Magdy. Rebecca złapała jeszcze kontakt, dorzucając czwarte "oczko", ale na więcej Polka już nie pozwoliła. Ostatecznie nasza reprezentantka triumfowała w premierowej odsłonie 7:6(4).
Reprezentantka naszych południowych sąsiadów próbowała zareagować na wydarzenia z końcówki pierwszej partii. Już na "dzień dobry" wywalczyła sobie break pointa w kolejnej części pojedynku. Rywalizacja na przewagi zakończyła się jednak po myśli Linette. Ten moment odegrał niezwykle istotną rolę w kontekście przebiegu następnych minut spotkania. Magda zaczęła dominować na korcie, wygrała aż 12 z 16 kolejnych akcji. Dzięki temu szybko wyszła na prowadzenie 4:0.
W trakcie piątego rozdania Sramkova próbowała odrobić jedno przełamanie, miała break pointa. Ostatecznie sytuacja zakończyła się jednak tak, jak w pierwszym gemie drugiego seta. Finalnie Rebecca nie zdobyła ani jednego "oczka" w tym fragmencie pojedynku. W szóstym gemie prowadziła 40-0, ale potem przegrała pięć akcji z rzędu. Linette wygrała cały mecz 7:6(4), 6:0 i zameldowała się w trzeciej rundzie WTA 1000 w Cincinnati. Tam zmierzy się z Jessicą Pegulą.

















