Wściekła Sabalenka wychodziła z siebie. To koniec. Porażka do zera
Aryna Sabalenka przed wielkoszlemowym Wimbledonem zdecydowała się na udział w turnieju WTA 500 w Berlinie, tutaj liderka światowego rankingu w ćwierćfinale "uciekła spod topora", bo udało jej się odrobić straty w meczu z Nikolą Bartunkovą i przypieczętować awans. W półfinale na Białorusinkę czekała Jessica Pegula, która wygrała pierwszego seta. Drugiego po walce w tie-breaku i przerwie spowodowanej deszczem wygrała Sabalenka. Ostatecznie Amerykanka triumfowała 6:4, 6:7 (4), 6:0.

W czasie, gdy wiele tenisistek, w tym Maja Chwalińska, szlifuje formę przed startem Wimbledonu (wielkoszlemowy turniej rozpocznie się 29 czerwca), część innych czołowych zawodniczek zdecydowała się na start w Berlinie. Do stolicy Niemiec przyjechały m.in. Aryna Sabalenka, Jelena Rybakina, Jessica Pegula, Coco Gauff i Elina Switolina.
Białorusinka z racji rozstawienia rozpoczęła turniej WTA 500 od drugiej rundy, w tej ograła Jekaterinę Aleksandrową (6:4, 6:4). Znacznie trudniejsze zadanie czekało na nią w ćwierćfinale, pierwsza rakieta świata przegrywała już 2:6, 0:4, ale zdołała odwrócić losy meczu z Nikolą Bartunkovą i wyszarpać awans. Tak znalazła się w półfinale.
Rywalką liderki rankingu w sobotnim boju o finał była Jessica Pegula - Amerykanka ma dobre wspomnienia z Berlinem, wygrała tu w 2024 roku, pokonując w finale Annę Kalinską. W tegorocznej edycji czwarta rakieta świata wyeliminowała Katerinę Siniakovą i Madison Keys, a w starciu z Sabalenką stanęła przed szansą do rewanżu za ostatni mecz z tą rywalką, rozegrany podczas ubiegłorocznego WTA Finals - wówczas w Rijadzie Białorusinka triumfowała 6:4, 2:6, 6:3.
WTA Berlin. Jessica Pegula świetnie zaczęła mecz z Aryną Sabalenką
Mecz rozpoczął się od serwisu półfinalistki ubiegłorocznego turnieju, czyli Sabalenki, która pierwszy punkt zdobyła asem serwisowym, po chwili znowu popracowała tym elementem, zmuszając Pegulę do autowego returnu. Amerykanka nie pozwoliła jednak rozpędzić się rywalce, doprowadziła nawet do równowagi, ale i tak nie zdołała jej przełamać.
Białorusinka poszła za ciosem, w kolejnym gemie wypracowała break pointy. Pierwszego nie wykorzystała, bo returnowała w siatkę, przy drugim sporo szczęścia miała Pegula, po jej zagraniu piłka "zatańczyła" na siatce i spadła po stronie rywalki. Więcej szans na przełamanie w tym gemie nie miała, Amerykanka obroniła podanie.
W trzecim gemie role się odwróciły, tym razem to Sabalenka broniła break pointa. I skapitulowała, w kluczowym momencie popełniła podwójny błąd serwisowy. Pegula wypracowała przewagę przełamania, Białorusinka z kolei znalazła się pod ścianą, wprawdzie świetnie serwowała (po pięciu gemach miała na swoim koncie już cztery asy), ale nie wystrzegała się też prostych błędów, z czego skrupulatnie korzystała mistrzyni WTA Berlin z 2024 roku.
Pegula przy stanie 4:2, w siódmym gemie prowadziła już 40-0, wówczas nastąpił "zryw" Sabalenki. Najpierw czwarta rakieta świata returnowała w siatkę po kapitalnym serwisie rywalki, Białorusinka po chwili posłała asa, a do równowagi doprowadziła efektowną akcję "serve and volley". Wybroniła w sumie pięć break pointów, przedłużając szanse na odwrócenie losów seta. Tej sztuki i tak nie dokonała, tenisistka z Buffalo przy stanie 5:4 serwowała po zwycięstwo w partii i tej szansy nie zaprzepaściła, wygrała 6:4.
WTA Berlin. Wielkie emocje w meczu Aryna Sabalenka - Jessica Pegula
Sabalenka po przegranym secie skorzystała z przerwy i zeszła z kortu, co najwyraźniej przyniosło efekt, bo Białorusinka po nerwowej końcówce pierwszej partii opanowała emocje i bardzo dobrze rozegrała gema serwisowego. A po chwili poszła za ciosem, podobnie jak na początku pierwszej partii wypracowała break pointy przy podaniu Peguli. Tym razem dopięła swego, gema zwieńczył podwójny błąd serwisowy Amerykanki, Sabalenka prowadziła 2:0.
Tenisistka z Mińska wyraźnie złapała "wiatr w żagle", kolejnego gema wygrała do zera. Jej passę Pegula przerwała przy własnym podaniu, bez większych problemów zapisała gema na swoim koncie. Nie była jednak w stanie odrobić straty przełamania. "Światełko w tunelu" pojawiło się przy stanie 4:2 dla Sabalenki, wówczas dwa pierwsze punkty padły łupem Amerykanki. Po chwili czwarta rakieta świata returnowała jednak w aut, sytuacja powtórzyła się w kolejnej akcji. Wyżej notowana zawodniczka popracowała drugim serwisem, gema zwieńczyła asem i było 5:2 dla mistrzyni ubiegłorocznego US Open.
Przy serwisie Peguli jej rywalka miała dwie piłki setowe, ale ich nie wykorzystała. W dziewiątym gemie Sabalenka zaczęła przeplatać udane akcje błędami, a gdy po returnie Amerykanki odegrała w siatkę, czwarta zawodniczka rankingu WTA miała dwa break pointy. Drugiego z nich wykorzystała, posyłając perfekcyjny bekhend wzdłuż linii. Zrobiło się 4:5 z perspektywy Peguli, która serwowała po to, by doprowadzić do wyrównania i przedłużyć szanse na zwycięstwo w secie. Tak też się stało, 32-latka wygrała trzeciego gema z rzędu, doprowadzając do stanu 5:5. Ostatecznie o losach seta zdecydował tie-break, ten został przerwany przy stanie 3-1 dla Peguli, ponieważ zaczął padać deszcz.
Po wznowieniu gry serwowała Sabalenka, zrobiło się 2-3, a potem 3-3. Szwankował system wywoływania autów, przez chwilę ręcznie musiała to robić sędzina. Białorusinka wygrała trzeci punkt po wznowieniu, wyszła na prowadzenie 4-3 z mini przełamaniem. Ale chwilę później popełniła podwójny błąd serwisowy (4-4). To jednak nie wybiło jej z rytmu. Pierwsza rakieta świata dzięki mocarnym uderzeniom zamknęła tie-breaka wynikiem 7-4. Czekał nas set numer trzy.
Ten rozpoczął się od wygranego gema serwisowego Amerykanki. W drugim Aryna Sabalenka z frustracją na twarzy narzekała na stan kortu i odbijające się od niego piłki. Jessica Pegula nie wykorzystała trzech break-pointów. Ale w czwartym już się udało. Przełamanie stało się faktem. Trzeciego gema - przy swoim podaniu - Amerykanka wygrała "na sucho", do zera. Grała bardzo mądrze. Często posyłała piłki pod nogi rywalki, która wraz z kolejnym przegranym punktem wściekała się jeszcze bardziej. Zrobiło się 4-0, a za chwilę 5-0.
Aryna Sabalenka była kompletnie zneutralizowana. Pegula grała jak natchniona, czasami sprzyjało jej szczęście, kiedy piłka minimalnie zahaczała o linię. Ostatecznie Amerykanka pokonała liderkę rankingu WTA 6:4, 6:7 (4), 6:0 w półfinale WTA Berlin. Jest to czwarte zwycięstwo 32-latki z Białorusinką w karierze. W meczu o tytuł rywalką Jessiki Peguli będzie Alexandra Eala lub Linda Noskova.















