Dwa sety "Zmory Świątek" w Abu Zabi. Ostatnie słowo należało do Polki
Sześć spotkań z Igą Świątek - i sześć zwycięstw. Tak wygląda bilans starć Łotyszki z wiceliderką rankingu WTA. Ciekawe, jak ich pojedynek wyglądałby teraz. Od zeszłorocznego French Open Łotyszka nie była w stanie wygrać dwóch spotkań singlowych w jednym turnieju. Wydawało się, że ta wstydliwa seria dobiegnie końca w Abu Zabi, skoro wyszła z ciężkiej sytuacji w pierwszej rundzie, a w drugiej grała ze 101. zawodniczką na światowej liście. Tymczasem polska arbiter Marta Mrozińska ogłosiła niespodziewane zakończenie tej potyczki.

Trudno jakoś sensownie wyjaśnić to, co dzieje się z Jeleną Ostapenko. Byłą wielkoszlemową mistrzynią z Paryża, ale zarazem i zawodniczką, która długimi tygodniami była w ścisłej światowej czołówce. Dziś "przy życiu" trzymają ją już tylko dwa turnieje - zeszłoroczny finał WTA 1000 w Dosze oraz tytuł WTA 500 w Stuttgarcie. To jej 2/3 obecnego dorobku punktowego, a przecież w Katarze już w przyszłym tygodniu będzie musiała bronić największej zdobyczy z całego poprzedniego sezonu.
Teraz w rankingu jest 24., za dwa tygodnie może być o 20 miejsc niżej. I już nie będzie rozstawiana w dużych turniejach, od razu może wpadać na gwiazdy. Choć może i dla niej to lepiej, skoro w zeszłym roku w Dosze ograła Jasmine Paolini, Igę Świątek i Ons Jabeur, a w Stuttgarcie - Świątek, Jekaterinę Aleksandrową i w finale - Arynę Sabalenkę. Białorusince sprawiła lanie, wygrała drugiego seta 6:1.
Łotyszka ratuje sobie sytuację deblem, tam często dochodzi do decydujących faz turniejów, ale w singlu jej sytuacja stale się pogarsza. Od maja zeszłego roku nie była w stanie wygrać dwóch spotkań w jednych zawodach. W Abu Zabi broniła w pierwszej rundzie dwóch piłek meczowych w potyczce z Oksaną Sielechmietjewą, ale odwróciła losy spotkanie - wygrała 5:7, 7:6 (4), 6:2. A dziś zagrała o ćwierćfinał z kolejną kwalifikantką - 101. w rankingu WTA Sarą Bejlek.
WTA 500 w Abu Zabi. Jelena Ostapenko kontra Sara Bejlek. Tylko dwa sety. Zaskakująca postawa Łotyszki
20-letnia Czeszka, jedna z najniższych w tourze, potrafi grać sprytnie, a niekoniecznie siłowo. I to jest problemem dla Ostapenko, która nie lubi zmiany rytmu, częstych slajsów. Nabiera się na takie zagrania, próbuje je atakować, gra po autach. Co tylko nakręca spiralę.
Dziś zaczęła nieźle, miała break pointa w pierwszym gemie, później przełamała leworęczną rywalkę na 2:1. Przegrała swojego gema i zaczęła się "szalona jazda". W pierwszej partii Ostapenko popełniła 26 niewymuszonych błędów, czyli tyle punktów podarowała rywalce. Bejlek wygrała w sumie 37 akcji, Łotyszka - 30. Skończyło się na 6:4 po 45 minutach gry, Jelena poprosiła prowadzącą to spotkanie Martę Mrozińską o pomoc medyczną. I miała sprawdzane ciśnienie, mina nie zapowiadała niczego dobrego.

Ostapenko wróciła na kort, ale dalej było widać, że nie jest sobą. Zakwestionowała ostatnią piłkę w trzecim gemie, którą dość wyraźnie wyrzuciła za linię boczną. Poprosiła o pokazanie powtórki, na co sędzia Mrozińska oczywiście przystała. I wszyscy zobaczyli 20-centymetrowy aut. Sfrustrowana Łotyszka za moment została przełamana do zera, system wykrzyczał jej błąd stóp przy jednym z serwisów, a piłki dość leniwie przelatywały na stronę Czeszki. Ta więc korzystała z okazji.
Łotyszka odrobiła za moment tę stratę o tyle, że zdołała sama wywalczyć breaka, ale znów powtórzyła się sytuacja z jej wcześniejszego gema serwisowego. Czyli błąd stóp, kiepskie serwisy - i wyraźna irytacja na twarzy. Zniechęcona patrzyła też w kierunku swojego boksu, coś krzyczała, czasem pukała się w głowę.
Bejlek tym razem nie dała już szansy wyżej notowanej zawodniczce na powrotne przełamanie. Wygrała kolejnego gema, odskoczyła na 5:2. A za chwilę... system znów wykrzyczał "foot fault", Ostapenko tylko bezradnie spojrzała gdzieś do tyłu. A sytuacja powtórzyła się przy stanie 0-30.
20-letnia Czeszka wygrała to spotkanie 6:4, 6:3, Marta Mrozińska wypowiedziała więc tę najważniejszą formułkę" gem, set i mecz Bejlek". Dla niej to historyczny awans do ćwierćfinału turnieju rangi 500, w Abu Zabi wygrała już cztery spotkania. O półfinał powalczy więc z Sonay Kartal lib Renatą Zarazuą, która zastąpiła wycofaną tuż przed meczem Belindę Bencic.
I to może być dla Czeszki problemem, bo w piątek powinna zacząć grę w kwalifikacjach WTA 1000 w Dosze.














