Wóz albo przewóz, kluczowy mecz Polki w kontekście US Open. I to 6:0 na sam koniec
Ten tydzień jest dla tenisistek spoza pierwszej setki rankingu WTA kluczowym w kontekście walki o miejsce w kwalifikacjach US Open. Z różnych powodów, ale szczególnie finansowych, start w Nowym Jorku to priorytet. W rankingu WTA "na żywo" Linda Klimovicova zajmowała dziś 217. miejsce, była na granicy dostania się do eliminacji US Open. Porażka z Holenderką Demi Tram postawiłaby ją w trudnej sytuacji, a pierwszego seta przegrała 4:6. A później wszystko, na szczęście, się zmieniło.

Tenisowe listy zgłoszeń do głównej drabinki wielkoszlemowego turnieju zamykane są na bazie rankingu na sześć tygodni przed rozpoczęciem zmagań. W przypadku US Open oznaczało to ostatnią aktualizację listy WTA, z poniedziałku tuż po Wimbledonie. Dziś więc organizatorzy ogłosili oficjalnie, kto już na pewno zagra w czwartym tegorocznym szlemie. Lista zamknęła się na 99. w rankingu Egipcjance Mayar Sherif.
Za sam udział w głównych zmaganiach w US Open rok temu organizatorzy płacili 100 tys. dolarów, teraz zapewne kwota te wzrośnie do ok. 115-120 tys. dolarów. Zazwyczaj bowiem nowojorskie zmagania miały największy budżet, nieco większy od Wimbledonu.
Inne zawodniczki z przedziału 100-220 w rankingu WTA mają szansę dostać się do tego wymarzonego świata tenisa przez eliminacje. Tu za sam udział będzie prawdopodobnie 30 tys. dolarów. I nie da się ukryć, że dla młodych tenisistek, które muszą podróżować po świecie, ale też opłacać swój sztab, to podstawa profesjonalnej egzystencji.

Linda Klimovicova, 21-letnia zawodniczka, która od października zeszłego roku reprezentuje Polskę, zarobiła w tym roku w zawodach niespełna 100 tys. dolarów brutto, z tego około 70 procent to są jej wypłaty za grę we French Open i Wimbledonie. A grała przecież w 11 innych turniejach, w Europie, Afryce i na Kaukazie.
Co istotne - zapisy do kwalifikacji Wielkich Szlemów następują na cztery tygodnie przed startem tych zmagań. Ten tydzień jest więc ostatnim, w którym można zdobywać punkty. Dziś Klimovicova była 217. w rankingu WTA "na żywo", niemal na granicy wejścia na listę, ale przecież kilkanaście zawodniczek mogących ją wyprzedzić wciąż gra w różnych miejscach świata.
Linda Klimovicova zagra o ćwierćfinał turnieju w Kraju Basków. I o spokój przed zamknięciem listy do kwalifikacji US Open
Na ten swój ostatni liczony start Polka wybrała turniej ITF W75 w Vitoria Gaistez. 21-letnia zawodniczka w Kraju Basków miała dość udane losowanie, trafiła bowiem na zawodniczkę z kwalifikacji. Tą okazała się Demi Tran, Holenderka notowana niemal 500 miejsc niżej w rankingu. Całkiem niedawno ogrywały ją Monika Stankiewicz i Urszula Radwańska.
Tymczasem pierwszy set zakończył się sensacyjnie - Klimovicova została przełamana już w trzecim gemie i tej straty nie odrobiła. Jeszcze do stanu 3:3 w drugiej partii 24-letnia Holenderka rywalka walczyła jak równa z równą, później przewaga Klimovicovej była już wyraźna. Polka wygrała sześć kolejnych gemów, Tran poprosiła w połowie trzeciego seta o przerwę medyczną. Zdołała dokończyć jednak mecz, ale nie wygrała już żadnego gema. Holenderka przegrała z Polką 6:4, 3:6, 0:6.
Dzięki tej wygranej Klimovicova awansowała w rankingu WTA "na żywo" na 213. miejsce - dające na tę chwilę grę w kwalifikacjach US Open. Wciąż jednak nie może być tego pewna. Awans do ćwierćfinału w Vitoria Gaistez już by jednak załatwił sprawę. Polka powalczy o to w czwartek z Hiszpanką Marią Martinez Vaquero, zawodniczką z dziewiątej setki rankingu WTA. Przegrana Polki byłaby sporą sensacją.












