Reklama

Reklama

Wimbledon - włoska rywalka Radwańskiej jak bajkowy Kopciuszek

Agnieszka Radwańska, trzecia obecnie tenisistka świata, w poniedziałek zmierzy się w czwartej rundzie wielkoszlemowego turnieju na trawie w Wimbledonie (pulą nagród 16,1 mln funtów) z Camilą Giorgi. Włoszka jest prawie jak bajkowy Kopciuszek.

Giorgi, urodzona 20 lat i pół roku temu w niewielkiej Maceracie zajmuje aktualnie 145. miejsce w rankingu WTA Tour. Zarobiła dotychczas na korcie 121 788 dolarów, z czego 29 565 przed przyjazdem do Londynu. Może się pochwalić tylko pięcioma wygranymi turniejami rangi ITF Women's Circuit, w tym pierwsze zwycięstwo odniosła we wrześniu 2009 roku w Polsce - w Katowice Open (z pulą nagród 25 tys. dolarów).

- W tym roku po raz pierwszy w historii Wimbledonu zagrają trzy włoskie tenisistki. O ile awans Francescy Schiavone czy Roberty Vinci nikogo chyba nie dziwi, to wynik Camili Giorgi jest dla nas wszystkich ogromnym zaskoczeniem. Jej karierę od samego początku prowadzi ojciec Sergio, który zresztą wciąż jest jej trenerem. Od kilku lat mieszka i trenuje w Miami, najbardziej lubi grać na twardych kortach, no i wciąż nie ma żadnych sponsorów. Poza premiami jej starty i podróże w pełni finansuje ojciec - powiedziała była rzeczniczka prasowa włoskiej federacji tenisowej Valentina Clemente.
W sylwetce Giorgi na stronie WTA Tour można wyczytać jeszcze, że jej matka ma na imię Claudia, ma dwóch braci Leandro i Amadeusa oraz siostrę Antonelę. Gry w tenisa zaczęła się uczyć w wieku pięciu lat w miejscowym klubie, pod okiem ojca. Interesuje się boksem i piłką nożną, jej ulubioną książką są "Dzienniki Anny Frank", a kolorem czerń.
- Camila nie przepada za kobiecym tenisem i nie ma wśród tenisistek żadnej idolki. Jest wielką fanką Argentyńczyka Juana Martina del Potro i Amerykanina Andre Agassiego. Może dlatego największym atutem w jej grze jest siła. Uderza odważnie i mocno piłki, dlatego najpewniej czuje się na twardej nawierzchni, choć jak widać tutaj, trawa jej też chyba odpowiada - uważa Clemente, obecnie dziennikarka "Tennis Oggi".
- Ona jest młodą, nieśmiałą dziewczyną, która dopiero zaczyna regularnie grać w Tourze. Na konferencji prasowej po ostatnim meczu ciężko było się nam od niej coś więcej dowiedzieć, chociaż były tylko pytania po włosku. Odpowiadała na nie krótko, czasem tylko w dwóch, trzech słowach. Nie lubi mówić o sobie i nie chce być gwiazdą. Chyba źle się czuje gdy ludzie się nią bardzo interesują. Właściwie koncentruje się całkowicie na tenisie i inne tematy w rozmowie z nią właściwie nie istnieją. Jest tenis i tylko tenis - dodała. 
Giorgi do turnieju głównego przebiła się z eliminacji w Rohampton, gdzie podobnie jak w trzech występach w turnieju głównym nie straciła seta. Niezależnie od wyniku spotkania z Radwańską, po Wimbledonie, powinna wejść po raz pierwszy do pierwszej setki rankingu WTA Tour.
- Rozmawiałem z ojcem Giorgi przed jej pierwszym meczem w turnieju głównym. Wtedy stwierdził, że gdy jego córka zobaczyła pierwszy raz gotową drabinkę, oznajmiła: w czwartej rundzie zagram z Agnieszką Radwańską. Gdy w piątek go znów spotkałem śmiał się, że sam wątpił w te przepowiednie. Wciąż chyba nie może uwierzyć, że doszła tu tak daleko i to z eliminacji" - powiedział ponad 60-letni dziennikarz gazety "La Nazione" Ubaldo Scanagatta, który od ponad 30 lat jeździ na turnieje wielkoszlemowe.
- Nie chcę być złym prorokiem dla Radwańskiej, bo doceniam jej talent i świetną grę. Ale ojciec Giorgi mówił mi też, że jego córka widząc pierwszy raz drabinkę, stwierdziła, że zagra w półfinale z Marią Szarapową - dodał.
W Londynie Giorgi bez straty seta wyeliminowała już dwie rozstawione zawodniczki - rodaczkę Flavię Pennettę (16.) w pierwszej rundzie oraz Rosjankę Nadieżdę Pietrową (20.) w trzeciej.
Z Londynu Tomasz Dobiecki

Dowiedz się więcej na temat: Camila Giorgi | Agnieszka Radwańska | Wimbledon | WTA tour

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje