Wimbledon podjął decyzję ws. Mai Chwalińskiej, od razu zawrzało. Lawina komentarzy
Maja Chwalińska mimo odnotowania kapitalnego wyniku w Roland Garros nie mogła być pewna udziału w turnieju głównym Wimbledonu. Polce pozostało oczekiwanie na decyzję organizatorów ws. dzikiej karty. Finalnie ta zapadła we wtorek 16 czerwca, a eksperci nie zamierzali zostawić tej decyzji bez komentarza - w mediach społecznościowych aż zaroiło się od wpisów, a część komentatorów zwraca uwagę na to, że przyznanie dzikiej karty 24-latce nie było wcale tak oczywiste.

Maja Chwalińska podczas tegorocznego Roland Garros odnotowała życiowy sukces. Polka bowiem najpierw przedarła się przez kwalifikacje, a następnie w efektownym stylu dotarła aż do finału imprezy. W tym wprawdzie musiała uznać wyższość Mirry Andriejewej, jednak 24-latka i tak miała olbrzymie powody do zadowolenia. Czekał ją bowiem nie tylko pokaźny zastrzyk gotówki za wyniki w Paryżu, ale też znaczny awans w rankingu WTA - rewelacja turnieju przesunęła się z 114. na 21. pozycję.
Osiągnięcie finału w stolicy Francji nie oznaczało, że Chwalińska automatycznie znajdzie się w drabince głównej Wimbledonu. Listy startowe do turnieju wielkoszlemowego w Londynie zamykano bowiem w dniu startu kwalifikacji do Roland Garros, kiedy to Polka plasowała się jeszcze w drugiej setce rankingu WTA. Tym samym teoretycznie czekał ją start w kwalifikacjach. Teoretycznie, bo 24-latka rozpoczęła starania o przyznanie dzikiej karty.
Organizatorzy Wimbledonu przystali na wniosek Chwalińskiej, co ogłoszono we wtorek 16 czerwca. Polka dzięki dzikiej karcie nie będzie musiała przedzierać się przez eliminacje, zostanie od razu rozlosowana w drabince głównej. To momentalnie wywołało falę komentarzy w mediach społecznościowych, już na kilka minut po publikacji nazwiska 24-latki przez organizatorów w sieci dosłownie zawrzało.
Maja Chwalińska z dziką kartą na Wimbledon. Lawina komentarzy
W X (dawny Twitter) zaroiło się od pozytywnych komentarzy, których autorzy wyrażają radość z powodu docenienia naszej zawodniczki. W tym komentarzy ekspertów i dziennikarzy.
"Maja Chwalińska z dziką kartą do Wimbledonu. Obawiałem się czy mimo tak spektakularnego sukcesu na Roland Garros będzie musiała grać kwalifikacje. Nawet wiedząc, kto jest w kolejce przed nią, czyli siostry Williams. Zawsze Maja będzie miała kilka meczów w nogach mniej" - napisał Marek Golba z tenisklub.pl. "Maja Chwalińska nadal wygrywa, nawet jak nie gra meczów. Niesamowita forma Polki" - zażartował Konrad Marzec z "Super Expressu".
"Polka została nagrodzona przez organizatorów przepustką do turnieju głównego i nie będzie musiała rozgrywać kwalifikacji" - zauważono na poczytnym profilu "Z kortu - informacje tenisowe". "Sama Maja Chwalińska nie wierzyła - a tu jednak mamy decyzję stulecia" - stwierdził Artur Gac z Interii, który w Paryżu relacjonował niesamowitą drogę Chwalińskiej do finału.
"Już oficjalnie, nasza zawodniczka zagra w turnieju bez eliminacji i… będzie rozstawiona, bo rozstawienia będą już na podstawie aktualnego rankingu. Piękna i wcale taka nieoczywista informacja" - zauważył Jakub Kazula z TVP Sport.
Na taką informację wszyscy czekaliśmy
Tenisowy ekspert Hubert Błaszczyk zauważył z kolei, że organizatorzy londyńskiego turnieju są "konserwatywni" w kwestii rozdawania dzikich kart - by taką otrzymać, trzeba mieć odpowiednią pozycję w światowym tenisie. "Duża rzecz ta dzika karta na wimbledonski turniej dla Mai Chwalińskiej. Brytyjczycy są bardzo konserwatywni i byle komu ich nie rozdają. Jeszcze więcej spokoju dla Mai przed drugą częścią sezonu. Świetne informacje" - napisał.
W podobnym tonie wypowiedział się Adam Romer, redaktor naczelny TenisKlub. "Muszę przyznać, że byłem pełen obaw czy to się wydarzy. A jednak Brytyjczycy, mimo wrodzonego konserwatyzmu, przełamali schemat i finalistka Roland Garros dostała 'dziką kartę' do Wimbledonu. Duża sprawa!" - stwierdził.











