Reklama

Reklama

Wimbledon. Magda Linette odpadła w trzeciej rundzie

Magda Linette prowadziła 3:0 w decydującym secie meczu z Paulą Badosą w trzeciej rundzie Wimbledonu. Polka nie wykorzystała jednak szansy, by po raz pierwszy w karierze wystąpić w czwartej rundzie Wielkiego Szlema. Przegrała niezwykle zacięty mecz z Hiszpanką 7:5, 2:6, 4:6.

Dramatyczne spotkanie. Pełne zwrotów akcji. Na korcie obie tenisistki spędziły blisko dwie i pól godziny, ale od momentu rozpoczęcia spotkania do komendy sędziny gem, set, mecz minęły cztery godziny 15 minut.

Przerwa pomaga Magdzie Linette

Już w pierwszym gemie meczu Polka przegrała swój serwis. Początek spotkania, zupełnie nowe warunki (przed południem padało), wiatr - można było usprawiedliwić ten falstart.

Tym bardziej, że później ogromne problemy miała przy własnym podaniu Badosa. Przegrywała 15:40. Linette nie wykorzystała tej szansy. Hiszpanka wyszła z opresji, głównie dzięki skutecznemu serwisowi. Wyszła na prowadzenie 2:0.

Reklama

Do stanu 4:2 i 15:40 dla Hiszpanki obie zawodniczki wygrywały swoje gemy serwisowe. Kilka kropel deszczu, a potem opady, zmusiły organizatorów do przerwania meczu. Pauza trwała ponad półtorej godziny.

Po przerwie lepiej mecz zaczęła Linette. Poznanianka dokończyła pomyślnie "swój" gem serwisowy, a potem - przy stanie 4:5 - odrobiła stratę przełamania. Wróciła do gry. Polka poszła za ciosem. Wygrała dwa kolejne gemy i seta. Przerwa spowodowana opadami wyraźnie jej pomogła.

Kłopoty Magdy Linette w drugim secie

Po zaledwie 17 minutach drugiego seta było 4:0. Dla Hiszpanki. Badosa grała tak jak wcześniej, bardzo ryzykownie, ale teraz piłki po jej uderzeniach lądowały w korcie. Linette nie radziła sobie z szybką grą rywalki.

Częściowo wytłumaczeniem tej sytuacji była kolejna przerwa w tym spotkaniu. Po piątym gemie na kort weszła fizjoterapeutka.  O "medical timeout" poprosiła Linette. Wzięła tabletkę i masaż.

Na chwilę lekarstwo i zabiegi pomogły Polce. Wygrała, po długiej walce, jeszcze jednego gema, broniąc dwie piłki setowe przy stanie 1:5. Ale Badosa zakończyła seta przy własnym serwisie.

6:2 i całkowicie zasłużone zwycięstwo Hiszpanki.

Zmarnowana szansa Linette, metamorfoza Badosy

Linette obiecująco rozpoczęła trzeci set. Przełamała serwis przeciwniczki i objęła prowadzenie 2:0. Trzeci gem, przy serwisie Polki, trwał ponad dziewięć minut. Tenisistki rozegrały 14 punktów. Badosa miała dwa break pointy. Nie wykorzystała ich. Poznanianka dobrze się broniła i udanie kontratakowała. Obroniła swój serwis. Było 3:0.

Najważniejsze, że po Polce nie widać było kryzysu - sportowego i fizycznego - jaki przeszła w drugim secie. O mały włos, a zaraz potem wynik brzmiałby 4:0. Długi, zacięty gem jednak wygrała Badosa. Obie zawodniczki zaczęły grać na coraz wyższym poziomie. Żadna nie odpuszczała.

Hiszpanka odrobiła stratę i doprowadziła do remisu 3:3. Potem była bliska przełamania serwisu Linette. Polka jeszcze się wybroniła, by przegrać własne podanie przy stanie 4:4.

5:4 i Badosa serwowała, by wygrać mecz. Mimo że Linette miała dwa break pointy Hiszpanka dokończyła działa. Po raz pierwszy w karierze awansowała do czwartej rundy Wimbledonu. Polka była jednak bardzo blisko, by pierwszy raz w karierze zagrać w drugim tygodniu turnieju wielkoszlemowego.

Olgierd Kwiatkowski

III runda gry pojedynczej pań Wimbledonu

Magda Linette (Polska) - Paula Badosa (Hiszpania, 30) 7:5, 2:6, 4:6.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje