Reklama

Reklama

Wimbledon: Łukasz Kubot odpadł z turnieju deblowego

Po sobotniej porażce w singlu Łukasz Kubot w poniedziałek definitywnie pożegnał się z wielkoszlemowym turniejem na trawiastych kortach w Wimbledonie. Razem ze Szwedem Robertem Lindstedtem przegrał w drugiej rundzie debla z Australijczykami Chrisem Guccione i Lleytonem Hewittem 5:7, 3:6, 4:6.

- Ten mecz zabolał i to nie tylko, że przegraliśmy. Chyba bardziej dlatego, że nie wygraliśmy dzisiaj nawet seta. Oczywiście rywale to bardzo dobrzy i doświadczeni debliści, a Hewitt to były numer jeden na świecie w singlu, ale zostaje niedosyt - powiedział INTERIA.PL Kubot.

- Świetnie dzisiaj zagrał Guccione, który bardzo dobrze serwował i returnował, poza tym w decydujących momentach podejmował duże ryzyko i trafiał w kort. Staraliśmy się z Robertem grać często w ustawieniu australijskim, żeby uniemożliwić Hewittowi ciągłe returnowanie po crossie, ale na niewiele się to zdało. Słabiej z Robertem dziś obaj serwowaliśmy i w naszych gemach cały czas była walka, a przy ich podaniu zdarzały się łatwo zdobywane gemy - dodał.

Reklama

Hewitt po raz trzeci w tegorocznej edycji londyńskiej imprezy grał przeciwko Polakowi. Na otwarcie zmagań w grze pojedynczej wyeliminował Michała Przysiężnego, a w kolejnej fazie lepszy od niego okazał się Jerzy Janowicz.

Lindstedt czterokrotnie grał w finałach turniejów Wielkiego Szlema, w tym trzykrotnie w Wimbledonie, w latach 2010-12 z innymi partnerami. W styczniu, niemal w ostatniej chwili, zdecydował się na start razem z Kubotem w Australian Open i okazało się to strzałem w dziesiątkę, bowiem triumfowali w Melbourne. Mimo londyńskiego niepowodzenia będą kontynuować wspólne występy.

- Teraz musimy odpocząć, bo ostatnie tygodnie na kortach ziemnych i przejście na trawę było bardzo intensywne dla nas obu. Łukasz zdecydował się jeszcze trochę pozostać w Europie i będzie grał w lipcu na ziemi, a ja następne turnieje będę grał na betonie, więc spotkamy się pewnie za jakiś miesiąc w USA - powiedział Lindstedt.

- Wiem, że zbyt długi wyjazd do Stanów Zjednoczonych, na więcej niż cztery do sześciu tygodni, nie jest dla mnie zbyt dobrym rozwiązaniem, dlatego teraz będę grał jeszcze trochę na ziemi, najpierw w Batsad, a potem w Gstaadi i Kitzbuehel. Te dwa ostatnie turnieje odbywają się wysoko w górach, więc piłki szybciej się odbijają i mączka jest nieco szybsza, przez specyficzny mikroklimat. Potem odpocznę i dopiero polecę do USA - powiedział INTERIA.PL Kubot.     

Przed rokiem Polak dotarł do ćwierćfinału w Wimbledonie, a tym razem odpadł w trzeciej rundzie, co oznacza, że obronił tylko 90 z 360 punktów. W przyszły poniedziałek spadnie z 72. w okolice 130. miejsca w rankingu ATP World Tour.

- Na pewno jestem rozczarowany swoimi wynikami w tegorocznym Wimbledonie, bo oczekiwania były jednak większe, ale taki jest tenis. Na szczęście do Bastad, Gstaad i Kitzbuehel łapię się jeszcze do turnieju głównego, na podstawie dotychczasowego rankingu, ale to nie zmienia faktu, że zaraz wypadnę z pierwszej setki. Na pewno nie jest to dla mnie łatwa sytuacja - powiedział Kubot.

- Może się okazać, że moja odległa pozycja nie da mi miejsca nawet w kwalifikacjach do turniejów ATP Masters 1000 za Oceanem, ale nie zamierzam się poddawać. Od dwóch miesięcy dobrze gram i wierzę, że powrót do czołówki jest tylko kwestią czasu. Będę dalej łączył grę w singlu z deblem, bo są dla mnie równie ważne, choć start w eliminacjach może trochę pomieszać nasze plany startowe z Robertem. Jestem jednak optymistą - dodał.

Z grą mieszaną pożegnał się w poniedziałek Tomasz Bednarek razem z Amerykanką Vanią King. Przegrali w drugiej rundzie z Białorusinem Maksem Mirnym i Hao-Ching Chan z Tajwanu (nr 14.) 6:7 (5-7), 4:6.

Po południu deszcz już po raz drugi przerwał gry na kortach The All England Lawn Tennis and Croquet Club, przy czym za pierwszym razem m in. mecze Kubota i Bednarka. Po godzinie 17 do szatni musiała udać się m.in. Agnieszka Radwańska (nr 4.) w dość trudnym dla się nie momencie, bo przy stanie 3:6 i 0:5 w drugim secie pojedynku 1/8 finału z Rosjanką Jekaterina Makarową (23.).   

Organizatorzy zapewniają, że - jak wynika z prognoz meteorologów - ma nastąpić rozpogodzenie przed wieczorem i wznowienie spotkań. Jednak na razie pada i to dość intensywnie.

Przed deszczem pierwszy mecz w singlowej rywalizacji juniorów wygrał za to Kamil Majchrzak, pokonując Brazylijczyka Jao Menezesa 6:3, 6:4.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Wynik meczu 2. rundy gry podwójnej mężczyzn:

Chris Guccione, Lleyton Hewitt (Australia) - Łukasz Kubot, Robert Lindstedt (Polska, Szwecja, 7) 7:5, 6:3, 6:4

Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Kubot

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje