Reklama

Reklama

Wimbledon. Linette w drugiej rundzie. Trener: Liczy się postęp

Magda Linette cieszy się z przerwania złej passy w wielkoszlemowym Wimbledonie, ale jej trener Mark Gellard ma inny priorytet. - Dla mnie liczy się ciągły postęp - zastrzegł szkoleniowiec po pierwszym w karierze awansie tenisistki z Poznania do 2. rundy w Londynie.

Linette dopiero w piątym podejściu przebrnęła pierwszą rundę rywalizacji na trawiastych kortach All England Clubu. W latach 2015-2018 przegrywała mecze otwarcia, a wcześniej odpadała w eliminacjach. Przerwanie złej passy dało jej wtorkowe zwycięstwo nad rosyjską kwalifikantką Anną Kalinską 6:0, 7:6 (11-9).

- W drugim secie Magda miała szansę przy stanie 1:0 na przełamanie, ale nie udało się. Rosjanka podniosła swój poziom i rywalizacja zamieniła się w trudną walkę. W końcówce tej odsłony widać było nerwy. Wygranie meczów w Wimbledonie nigdy nie jest łatwe. Podobało mi się, że w pierwszym secie Magda pokazała perfekcyjny tenis. Drugi był ciężki, ale zrobiła, to, co było potrzebne. Mam nadzieję, że to pomoże jej w drugiej rundzie i będziemy iść dalej - zaznaczył Gellard.

Reklama

Londyński turniej do wtorku był jedyną imprezą wielkoszlemową, w której 27-letnia poznanianka nigdy nie wygrała spotkania w głównej drabince. Jej najlepszym wynikiem jest trzeci etap Rolanda Garrosa 2017 i Australian Open 2018. Zawodniczka nie ukrywała w rozmowie z dziennikarzami, że cieszy ją przerwanie tej złej passy w Wimbledonie.

- Dla mnie to nie jest najważniejsze. Nie patrzę na to spotkanie jako na pojedyncze zwycięstwo w jej karierze, ale liczy się rozwój każdego dnia i ciągła poprawa. Chodzi o to, aby iść krok po kroku do przodu. I tak ostatnio jest, bo wcześniej rozegrała świetny mecz na Roland Garros Rumunką Simoną Halep i dobrze zaprezentowała się podczas zawodów ITF w Manchesterze - ocenił Brytyjczyk.

Przed przejściem na korty trawiaste Linette nie wiodło się zbytnio. Zdaniem jej szkoleniowca nie można jednak patrzeć tylko na suche wyniki.

- Magda miała wiele meczów, podczas których była blisko zwycięstwa. Jak choćby ten z Halep w Paryżu, z Rosjanką Anastazją Potapową w Madrycie czy Francuzką Alize Cornet w Rzymie. Wiemy, że zmierzamy w dobrym kierunku, trzeba się tam przebić. Cieszę się z dzisiejszej wygranej. Myślę, że będzie ważna dla Magdy pod względem mentalnym i mam nadzieję, że pomoże jej w dalszej części sezonu - zaznaczył.

W drugiej rundzie Polka zmierzy się z rozstawioną z numerem 25. Amandą Anisimovą. Niespełna 18-letnia Amerykanka to półfinalistka niedawnego Rolanda Garrosa, a w styczniu dotarła do 1/8 finału Australian Open. Gellard docenia osiągnięcia nastolatki z USA, ale nie traci wiary w swoją zawodniczkę.

- Szczerze mówiąc, to przed French Open nie podejrzewałbym w życiu, że Amanda będzie tam w stanie dotrzeć do półfinału, ale to zrobiła i grała świetnie. Ogólnie gra dobrze, więc to będzie ciężki mecz. Ale wierzę, że mamy szanse. Zobaczymy, co z tego wyniknie - podkreślił.

Z Londynu Agnieszka Niedziałek

Dowiedz się więcej na temat: Magda Linette | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje