Reklama

Reklama

Wimbledon. Gilles Mueller: Nie wiem, jak to przetrwałem

Gilles Mueller nie ukrywał, że prawie pięciogodzinny pojedynek 1/8 finału Wimbledonu z Hiszpanem Rafaelem Nadalem wyczerpał go zarówno fizycznie, jak i psychicznie. "Nie wiem, jak to przetrwałem" - przyznał tenisista z Luksemburga, który wykorzystał piątą piłkę meczową.

Dwudziesty szósty w rankingu ATP Mueller jest sprawcą jednej z największych niespodzianek tegorocznej edycji londyńskiego turnieju. W poniedziałek - po czterech godzinach i 48 minutach walki - pokonał triumfatora niedawnego French Open 3:6, 4:6, 6:3, 6:4, 13:15. W piątym secie cztery razy był o punkt od wygrania, ale za każdym razem Nadal wychodził z opresji.

Reklama

"Jak to przetrwałem? Nie wiem. Wydaje mi się, że grałem naprawdę dobrze przez całe spotkanie. Rafa zaczął lepiej się spisywać od trzeciej partii. Powiedziałem sobie "dajesz z siebie wszystko. Po prostu trzymaj się, a dostaniesz kolejną szansę". Miałem ich właściwie kilka, nie wykorzystałem pierwszych, ale nie wydaje mi się, abym zrobił wówczas coś źle. Nie mam mieć o co do siebie pretensji, choć gdybym przegrał, to nie byłoby mi łatwo się z tym pogodzić po takim meczu. Wciąż wierzyłem jednak, że zdobędę ostatni punkt i wreszcie jakoś się udało. Co poczułem po ostatniej akcji? Ogromną ulgę" - podkreślił szczęśliwy Luksemburczyk.

34-letni zawodnik notuje najlepszy sezon w karierze. Ma na koncie dwa wygrane turnieje ATP i oba te sukcesy zanotował w tym roku.

"To nie tak, że im jestem starszy, to tym lepiej gram. Głównie chodzi o to, że dopiero od trzech, czterech lat jestem w stanie grać cały sezon. Wcześniej było to niemożliwe z powodu zbyt wielu kontuzji. Już kiedyś mówiłem, że najlepszym, co mi się mogło przydarzyć, był mój ostatni uraz. Ze względu na kłopoty z łokciem nie mogłem brać rakiety do ręki i skupiłem się na przygotowaniu formy fizycznej, jakiej nie miałem nigdy wcześniej" - zaznaczył.

Tuż przed wejściem na kort w poniedziałek Nadal, rozgrzewając się w korytarzu, podskakiwał w typowy dla siebie sposób. W pewnym momencie uderzył o sufit głową.

"Może dlatego dość łatwo przyszło mi wygranie z nim dwóch pierwszych setów dziś. Może wciąż miał lekkie zawroty głowy wtedy" - stwierdził żartobliwie Mueller.

Hiszpan zapewnił, że był to drobny wypadek i nie miał wpływu na jego grę. Pochwalił rywala i przyznał, że słabo zaprezentował się w dwóch pierwszych odsłonach.

"Nie byłem wtedy w najlepszej dyspozycji. Popełniłem kilka błędów i musiałem wciąż gonić wynik, a to nie jest proste, mając takiego rywala jak Gilles. On zagrał zaś świetnie, zwłaszcza w piątym secie. Walczyłem do ostatniej piłki. To nie był raczej mój najlepszy mecz, ale też miałem naprawdę niewygodnego przeciwnika" - podsumował dwukrotny triumfator Wimbledonu (2008 i 2010).

Jak dodał, zakończenie występu na 1/8 finału nie jest rezultatem jakiego oczekiwał.

"Zagrałem tu kilka dobrych spotkań, ale też bardzo nie chciałem przegrać tego pojedynku. Trudno mi teraz doszukiwać się pozytywów. Grałem tu teraz lepiej niż w kilku poprzednich sezonach, ale też byłem gotowy na dokonanie czegoś większego, a straciłem na to szansę" - podkreślił rozczarowany.

W ćwierćfinale Mueller zmierzy się z rozstawionym z numerem siódmym Chorwatem Marinem Ciliciem.

Z Londynu Agnieszka Niedziałek


Dowiedz się więcej na temat: Gilles Mueller | rafael nadal | Wimbledon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje