Reklama

Reklama

Wimbledon: Finał marzeń!

Po raz trzeci z rzędu w finale wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie (z pulą nagród 11,812 mln funtów) spotkają się dwaj najwyżej rozstawieni tenisiści: triumfator pięciu ostatnich edycji Szwajcar Roger Federer (nr 1.) i Hiszpan Rafael Nadal (2.).

Będzie to 18. pojedynek dwóch najlepszych obecnie tenisistów świata, a w tej rywalizacji prowadzi 11:6 Nadal, który w tym sezonie pokonał Szwajcara trzykrotnie, ale za każdym razem w finałach turniejów rozgrywanych na kortach ziemnych: wielkoszlemowego Roland Garros oraz imprez Masters Series w Hamburgu i Monte Carlo.

Faworytem finału jest 26-letni Szwajcar, który wygrał w piątek 66. z rzędu mecz na trawiastej nawierzchni, na której ostatni raz poniósł porażkę w 2002 roku. Przegrał wówczas w pierwszej rundzie Wimbledonu z Mario Ancicem, a tym razem pokonał Chorwata w ćwierćfinale.

Reklama

Na kortach The All England Lawn Tennis and Croquet Club w Londynie Federer wygrał 41. kolejny pojedynek, a w ostatnich sześciu sezonach pięciokrotnie triumfował też w turnieju ATP na tej samej nawierzchni w Halle - zwyciężył tam w 25 pojedynkach.

"To czy jestem faworytem meczu, czy nie, właściwie nie ma znaczenia, choć faktycznie moje wyniki na trawie są dość imponujące. Każdy kolejny przeciwnik chce przerwać tę serię, więc staram się nad tym nie zastanawiać, bo niepotrzebnie odwraca uwagę od najważniejszego, czyli wygrywania" - powiedział Federer, który przed miesiącem poniósł dość bolesną porażkę z Nadalem na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu.

Safin nie przepada za trawą i nie raz w wywiadach wypowiadał się o niej dość negatywnie, co nie dziwi, bowiem w ostatnich ośmiu startach najdalej doszedł do ćwierćfinału - w 2001 roku. W ostatnich dniach na konferencjach prasowych wielokrotnie podkreślał, że jest zaskoczony swoją dobrą postawą.

28-letni Rosjanin, sklasyfikowany obecnie na 75. miejscu w rankingu ATP, w tegorocznym Wimbledonie sprawił największa niespodziankę, eliminując w drugiej rundzie bez straty seta rozstawionego z numerem trzecim Serba Novaka Djokovica.

Chociaż ma w dorobku dwa zwycięstwa w Wielkim Szlemie: w US Open (2000) i Australian Open (2005), to ostatni raz dotarł do finału jednej z czterech najważniejszych imprez w sezonie właśnie w Melbourne przed trzema laty. W ostatnich sezonach zmagał się z przewlekłymi kontuzjami nadgarstka i pleców, a liczne przerwy w grze sprawiły, że spadł pod koniec pierwszej setki rankingu.

W drugim półfinale Nadal pokonał 6:1, 7:6 (7-3), 6:4 nierozstawionego Niemca Rainera Schuettlera, ale zakończył spotkanie dopiero przy czwartym meczbolu, po dwóch godzinach i jednej minucie gry.

"Cieszę się z tego zwycięstwa, ale muszę o nim szybko zapomnieć, bo teraz czeka mnie pojedynek z najlepszym tenisistą świata i to na jego ulubionej nawierzchni. Jestem w dobrej formie i dam z siebie wszystko. Zobaczymy, co z tego wyjdzie" - powiedział Nadal, który jest niepokonany od 23 meczów.

Tenisista z Majorki może zostać pierwszym zawodnikiem od 28 lat, jaki wygrał w jednym sezonie dwa kolejne wielkoszlemowe turnieje: Roland Garros i Wimbledon. Ostatni kolejno w Paryżu i w Londynie triumfował Szwed Bjoern Borg w 1980 roku.

W dwóch poprzednich finałach Wimbledonu Nadal udowodnił, że robi zaskakująco szybkie postępy w grze na trawie. Tym razem jednak znawcy tenisa znacznie wyżej oceniają jego szanse na pokonanie Federera niż kiedykolwiek wcześniej.

Na tydzień przed trzecim tegorocznym występem w Wielkim Szlemie tenisista z Majorki zdobył pierwszy w karierze tytuł na trawiastych kortach, triumfując w londyńskim Queen's Clubie.

Wynik półfinału:

Roger Federer (Szwajcaria, 1) - Marat Safin (Rosja) 6:3, 7:6 (7/3), 6:4.

Rafael Nadal (Hiszpania, 2) - Rainer Schuettler (Niemcy) 6:1, 7:6 (7/3), 6:4

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL