Reklama

Reklama

Wimbledon 2015. Tenisowy klasyk Djoković-Federer po raz 40.

W niedzielę broniący tytułu Serb Novak Djoković (nr 1.) spotka się ze Szwajcarem Rogerem Federerem (2.) w finale wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie. Ich rywalizacja należy już do klasyki tenisa, a będzie to ich 40. pojedynek.

W poprzednich 20 razy lepszy był Federer, o jeden więcej od Serba, który w tej konfrontacji w obecnym sezonie prowadzi 2-1. Natomiast na trawie jest remis 1-1, bowiem Szwajcar był lepszy w półfinale Wimbledonu w 2012 roku, ale w poprzedniej edycji imprezy przegrał z nim w finale.

- Chybabym osiwiał, gdyby mnie ktoś zapytał który z nich wygra. A właśnie, czemu mnie o to pytasz. Ok, bycie mistrzem Wimbledonu do czegoś zobowiązuje. Powiem więc, że nie mam pojęcia, zupełnie. Choć z chęcią postawiłbym jakieś pieniądze, ale nie wiem na kogo. Może jakaś dobra rada? - powiedział Interii Chorwat Goran Ivaniszević, zwycięzca imprezy z 2001 roku, który przegrał wcześniej trzy londyńskie finały.

Reklama

33-letni Federer po raz dziesiąty zagra w Wimbledonie o tytuł, a wcześniej zgromadził ich siedem - w latach 2003-07, 2009 i 2012. Ma w dorobku rekordową liczbę 17 triumfów w Wielkim Szlemie, ale ostatni odnotował przed trzema laty właśnie tutaj.

W londyńskich finałach poniósł tylko dwie porażki, oprócz ubiegłorocznej z Djokoviciem, również w 2008 roku z Hiszpanem Rafaelem Nadalem (7-9 w piątym secie). Już drugi sezon w sztabie trenerskim Szwajcara znajduję się inny mistrz trawy - Szwed Stefan Edberg (wygrywał Wimbledon w 1988 i 1990 r.).

- Na pewno obecność Stefana u boku pomogła Rogerowi w ostatnim czasie, a szczególnie w powrocie na ścisłej czołówki rankingu ATP World Tour. Ale pamiętajmy, ze boksie Novaka siedzi dawny rywal Edberga na trawie Boris Becker. Obaj wiedzą jak się gra w Wimbledonie, no i na pewno potrafią udzielić odpowiednich rad. Ja trochę więcej szans dałbym Djokoviciowi, bo jednak jest młodszy i na pewno w tej chwili to on rozdaje karty w męskim tenisie - powiedział Interii Szwed Mats Wilander, który wygrał wszystkie wielkoszlemowe turnieje poza Wimbledonem, w którym najdalej doszedł do ćwierćfinału.

28-letni Serb ma w dorobku osiem wielkoszlemowych tytułów, w tym dwa odniesione w Wimbledonie (2011 i 2014). O wiele pewniej czuje się na betonowych kortach, co potwierdza pięć triumfów w Australian Open i jeden w US Open.

Mimo to w poprzednim sezonie duet Djoković-Becker okazał się w tu w finale lepszy od tandemu Federer-Edberg. Czy w niedzielę zobaczymy powtórkę tamtej sytuacji?

- Widziałem w telewizji fragmenty półfinału Djoka z Richardem Gasquetem i przyznaję, że grali fantastycznie. Ale jestem pod większym wrażeniem gry Rogera przeciwko Andy’emy Murrayowi. Jest świetnie przygotowany do tego turnieju, widać w tym wielką pomoc Edberga, dlatego ja bym raczej wskazywał na nieznaczną przewagę Federera. Tak naprawdę w wieku 33 lat nie ma nic do stracenia i może zagrać mecz życia, czego mu szczerze życzę - powiedział Interiil Szwed Jonas Bjoerkman, obecny trener Murraya.

W tym sezonie Djoković rozegrał już 50 meczów, z czego wygrał 47 (włącznie z półfinałem Wimbledonu), a bilans Federera wynosi 40-6.

Serb zwyciężył od stycznia w pięciu turniejach: wielkoszlemowym Australian Open oraz ATP Masters 1000 w Indian Wells, Miami, Monte Carlo i Rzymie. Natomiast Szwajcar był najlepszy w czterech mniejszych turniejach rangi ATP World Tour - w Brisbane, Dubaju, Stambule i na trawie w Halle.

Zwycięzca niedzielnego finału opuści Londyn z czekiem na kwotę 1,88 miliona funtów i zdobędzie 2000 punktów. Przegrany wzbogaci się o 940 tys. i 1300 punktów. Niezależnie od wyniku kolejność na pierwszych dwóch miejscach w rankingu ATP World Tour sienie zmieni.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje