Reklama

Reklama

Wimbledon 2015. Agnieszka Radwańska pokonała Casey Dellaqua

Agnieszka Radwańska awansowała w sobotę do 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie. Krakowianka, rozstawiona z numerem 13., pokonała w trzeciej rundzie Australijkę Casey Dellacquę 6:1, 6:4, choć było trochę nerwów. Jej kolejną rywalką będzie Serbka Jelena Janković.

Na otwarcie meczu obie tenisistki pewnie utrzymał swoje serwisy, ale później Radwańska dała prawdziwy popis gry na trawie. Świetnie serwowała, równie dobrze returnowała, umiejętnie rozprowadzała rywalkę po korcie, biegała do siatki i sama dochodziła do każdej piłki.

Uzyskała wyraźną przewagę, czego skutkiem było pięć kolejnych zdobytych gemów i wygrana pierwsza partia po 28 minutach. 

Zakończyła ją przy trzecim setbolu i to efektownie, bo asem serwisowym, choć do potwierdzenia celności tego zagrania konieczne było wzięcie challenge’u, bo sędzia liniowy wywołał aut. Zapis systemu "HawkEye" wyświetlony na monitorze nie pozostawił jednak złudzeń, że było dobre.

Reklama

- Do tego momentu wszystko wskazywało, że to jest mecz nawet na 6:1, 6:0. Widzieliśmy wszyscy, że wszystko się układało po myśli Agnieszki i powinna była pójść za ciosem. Jednak tak się nie stało, nagle stanęła, czy wręcz odpłynęła - powiedział trener krakowianki Tomasz Wiktorowski.

To był bardzo niepokojący sygnał, który przypomniał kilka podobnych meczów z początku sezonu, których nie potrafiła domknąć. Musimy poważnie o tym wszystkim porozmawiać. Muszę się dowiedzieć, co się wtedy stało w jej głowie - dodał.

Nieoczekiwanie dobra gra Radwańskiej gdzieś uciekła. Chwila dekoncentracji i kilka niepotrzebnych, dość banalnych, błędów kosztowało ją stratę czterech kolejnych gemów. To wyraźnie wzmocniło pewność uderzeń Australijki, mocno wspieranej okrzykami "Aussie, Aussie" przez liczną grupę kibiców z antypodów.

Gdy wydawało się, że może dojść do trzeciego seta, na korcie numer 18. mogliśmy zobaczyć znów krakowiankę grającą szybko i dokładnie, tak jak w pierwszej partii. Najpierw od stanu 0:4 zdobyła dwa kolejne gemy, wygrywając je bez straty punktu.

W następnych było już trochę trudniej, ale wciąż to Radwańska prowadziła grę i stopniowo zaczynała dominować nad przeciwniczką. Objęła prowadzenie 5:4, również nie oddając piłki i to przy podaniu Australijki.

Chwilę później, przy własnym serwisie, od stanu 0-15 wygrała cztery ostatnie punkty i cały mecz, po godzinie i trzech minutach.

- Ten mecz nie jest na pewno nawet w pierwszej dwudziestce najdziwniejszych meczów Agnieszki, jakie widziałem. W sumie to podobna sytuacja, jak w poprzednim meczu z Tomjanovic. Czyli pierwszy set zagrany bardzo dobrze, od początku do końca. Błędy Dellacquy pojawiły się wtedy, gdy Agnieszka sama przetrzymała to bombardowanie i sama oddała jej kilka bardzo dobrych piłek. Wtedy naturalna sytuacja jest tak, że zawodniczka po drugiej stronie siatki chce jeszcze mocniej i jeszcze dokładniej odegrać taką piłkę, na siłę skończyć, bo rośnie frustracja i wtedy się rodzą błędy. Z tego się bierze siła gry Agnieszki - powiedział Wiktorowski.

- W drugim secie na początku brakło właśnie takiej solidnej postawy. Nagle z niskiej pozycji wyszła w górę z nóg, w sensie wyprostowała się i spuściła głowę i to było niepokojące. Najważniejsze, ze potrafiła sobie z tym poradzić i parę piłek zagranych w dobrym tempie popchnęło ją w stronę tenisa, który wygrywa. W sumie to było pozytywne, ale ten początek drugiego seta jednak trochę zaniepokoił i trzeba go dokładnie przeanalizować - dodał.

Był to piąty mecz Polki z Dellacquą i piąte zwycięstwo, a dotychczas oddała jej w tej rywalizacji tylko jednego seta.

Kolejną rywalką Radwańskiej będzie Serbka Jelena Janković (nr 28.), która pokonała 3:6, 7:5, 6:4 dwukrotną triumfatorkę Wimbledonu, Czeszkę Petrę Kvitovą (2.), broniąca tytułu.

Z Londynu Tomasz Dobiecki

III runda Wimbledonu:

Agnieszka Radwańska - Casey Dellaqua 6:1, 6:4

Jelena Jankovic (Serbia, 28) - Petra Kvitova (Czechy, 2) 3:6, 7:5, 6:4

Olga Goworcowa (Białoruś) - Magdalena Rybarikova (Słowacja) 7:6 (7-4), 6:3

Timea Bacsinszky (Szwajcaria, 15) - Sabine Lisicki (Niemcy, 18) 6:3, 6:2

Madison Keys (USA, 21) - Tatjana Maria (Niemcy) 6:4, 6:4

Caroline Wozniacki (Dania, 5) - Camila Giorgi (Włochy, 31) 6:2, 6:2

Garbine Muguruza Blanco (Hiszpania) - Angelique Kerber (Niemcy, 10) 7:6 (14-12), 1:6, 6:2

Monica Niculescu (Rumunia) - Kristyna Pliskova (Czechy) 6:3, 7:5

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama