Wielkoszlemowe mistrzynie już za Chwalińską. Nowa pozycja Polki w rankingu WTA
Bez względu na wynik meczu z Anną Kalinską, Maja Chwalińska mogła mówić o życiowym występie w turnieju tenisowym. Nigdy w Wielkim Szlemie nie dotarła dalej niż do drugiej rundy, a tu, w środę, na pięknym Court Philippe Chatrier, walczyła o półfinał Rolanda Garrosa. Bez względu na wynik spotkania z Rosjanką, Polka miała zapewniony rekordowy ranking w całej karierze. A dziś, wygrywając, dołożyła jeszcze blisko 20 miejsc. Wiemy już, którą pozycję Polka będzie zajmowała, nawet jeśli nie awansuje do finału. I którą, jeśli awansuje.

Jeśli któraś z Polek miała grać o półfinał w Paryżu, to pewnie każdy kibic w Polsce postawiłby na Igę Świątek. Od 2020 roku stoczyła tu sześć ćwierćfinałów, pięć z nich wygrała. A teraz zakończyła przygodę w 1/8 finału, co jednak walce nie oznaczało końca polskich emocji.
Podobnie było w 2024 roku w Melbourne, gdy Magda Linette zameldowała się w półfinale Australian Open. Choć wtedy i tak jej awans tak daleko był mniejszą sensacją, niż obecna historia Mai Chwalińskiej. 24-latka z Bielska-Białej nigdy dotąd nie była bowiem w pierwszej setce rankingu WTA. A tu wskoczyła do najlepszej ósemki zawodów, w środę walczyła o miejsce w półfinale.
I już przed tym spotkaniem było jasne, że wskoczy na najwyższą pozycję w karierze. Prawdopodobnie w najlepszej "50", choć to nie było jeszcze pewne. Awans do półfinału dawał jednak dużo, dużo więcej.
Ranking WTA. Gigantyczny skok Mai Chwalińskiej. 24-latka w polskiej czołówce w historii tenisa
W pierwszej połowie maja Chwalińska robiła wszystko, by przed startem kwalifikacji na Stade Roland Garros wskoczyć do najlepszej setki na świecie. To dałoby jej przepustkę do gry w głównej drabince Wimbledonu. Nie zdołała wskoczyć do eliminacji WTA 1000 w Rzymie, szukała punktów w turnieju ITF W75 we Francji, później w WTA 125 w Parmie. Bez powodzenia, została na 114. pozycji. A w Londynie jest czternastą oczekującą do wejścia do głównej drabinki. Inaczej mówiąc - będzie musiała grać w eliminacjach.

Wiadomo już jednak było, że W US Open to się zmieni. Za sprawą ogromnego skoku rankingowego Polski. Dzięki wygranej z Diane Parry w klasyfikacji "na żywo" wskoczyła na 48. miejsce, z takim samym dorobkiem, jak Dajana Jastremska. Przy czym to Polka miała gwarancję wyższej pozycji w najbliższy poniedziałek, zgodnie z regulaminem WTA 1000 - dzięki temu Roland Garros - zdobyła więcej punktów od Ukrainki w turniejach Wielkiego Szlema i Mandatory 1000. A wyprzedzić mogły ją jeszcze grające w turniejach WTA 125 w Birmingham i Makarskiej: Tatjana Maria, Petra Marčinko i Maya Joint.
Awans do półfinału gwarantował zaś Bielszczance skok na 30. miejsce na świecie. I walkę w Wimbledonie oraz turniejach w Toronto oraz Cincinnati o rozstawienie w US Open. Do startu zmagań w Nowym Jorku Polka broni tylko 32 punktów - za zeszłoroczne zmagania w Londynie i Jassach.

Spełnił się ten drugi scenariusz - Chwalińska awansowała do półfinału. Będzie miałą 1476 punktów, w całej historii w erze open tylko pięć Polek było wyżej: Iga Świątek, siostry Radwańskie, Magda Linette i Magdalena Fręch. A przecież patrząc na najbliższą przyszłość, można spodziewać się kolejnego skoku.
- 1. miejsce - Iga Świątek (2022)
- 2. miejsce - Agnieszka Radwańska (2012)
- 19. miejsce - Magda Linette (2023)
- 22. miejsce - Magdalena Fręch (2024)
- 29. miejsce - Urszula Radwańska (2012)
- 30. miejsce - Magdalena Grzybowska (1998)
- 37. miejsce - Marta Domachowska (2006)
- 47. miejsce - Katarzyna Nowak (1995)
- 64. miejsce - Iwona Kuczyńska (1987)
- 72. miejsce - Aleksandra Olsza (1996)
- 95. miejsce - Katarzyna Piter (2014)
Na podstawie strony Historia Polskiego Tenisa
Kogo Maja wyprzedzi w rankingu? Wielkie sławy. Choćby przed wielkoszlemowe mistrzynie: Jeleną Ostapenko, Emmę Raducanu, Barborę Krejcikovą czy Marketę Vondrousovą. A gdyby wygrała półfinał z Dianą Sznajder - wskoczy na pozycję numer... 21.













