Wielki skok Mai Chwalińskiej. Pękło pół miliona. Dystans Tomasiaka rośnie
Roland Garros i zimowe igrzyska olimpijskie to dwie wielkie imprezy sportowe, ale przyciągające całkowicie odmienną publikę. Fani tenisa a fani sportów zimowych to dwie zupełnie inne grupy osób. Różnice widzimy po specyfice wzrostów obserwujących Mai Chwalińskiej i Kacpra Tomasiaka na Instagramie. Liczby mocno się różnią.

Za nami prawie połowa 2026 roku. Wiele z zaplanowanych imprez sportowych zostało już rozegranych, wśród nich zimowe igrzyska olimpijskie Milano-Cortina czy tenisowy Roland Garros. W obu przypadkach mieliśmy do czynienia z niespodziewanym wybuchem formy reprezentantów Polski. 24-letnia Maja Chwalińska przedarła się z eliminacji aż do samego finału drabinki głównej, z kolei 19-letni Kacper Tomasiak również został wicemistrzem, ale do srebra ze skoczni normalnej dołożył jeszcze brązowy z dużej i kolejny srebrny z duetów.
Oboje przeżyli nagły skok zainteresowania ze strony mediów i opinii publicznej. Widać to po liczbach na Instagramie. Tomasiak leciał do Włoch mając ok. kilkanaście tysięcy obserwujących. W styczniu, gdy powoli osiągał lepsze wyniki, doszło mu 10 tys., a po szalonym czasie na skoczniach w Predazzo wrócił do kraju z liczbą 125 tys. W lutym otrzymał 99 765 followów. W marcu przyrost był już niewielki (1 122), a teraz jest regres. Jak pokazuje Socialblade.com, liczba zmniejszyła się w ostatnich 30 dniach o 713.

Ciekawiej wygląda takie zestawienie u Chwalińskiej. Leciała na kwalifikacje do Paryża mając również kilkanaście tysięcy followersów, a sukces na kortach ceglanych przyniósł jej aż pół miliona nowych.
27 maja nasza tenisistka była po zaskakującym wyeliminowaniu QInwen Zheng, a przed meczem drugiej rundy przeciwko Elise Mertens. Wiktoria nad Belgijką jeszcze nie dała wielkich wzrostów, ale triumf 31 maja nad Marią Sakkari i tym samym awans do drugiego tygodnia turnieju znalazło już więcej zainteresowania internautów.
Wielkie wzrosty Chwalińskiej na Instagramie. Po 100 tysięcy na dzień
Prawdziwy "boom" przyszedł jednak od ćwierćfinału. 3 czerwca, a więc dzień starcia z Anną Kalinską przyciągnął niemal 38 tys. fanów. Już 24 godziny później zawodniczka urodzona w Dąbrowie Górniczej walczyła z Dianą Sznajder. Tamten czwartek dał wzrost 96-tysięczny, identyczny jak dzień finału z Mirrą Andriejewą. Szczyt przypadł na dzień niemeczowy, piątek przed spotkaniem o trofeum (ponad 104 tys.). Jego echa rozbrzmiewały jeszcze w niedzielę (+73 tys.), a nawet poniedziałek, gdy Polka wylądowała w kraju (+33 tys.).

Wtorek był już spokojniejszy, do godziny 17:00 było +7,5 tys. Łączna liczba followersów robi wrażenie - ponad 515 tysięcy. Konto urosło w dwa tygodnie dziesięciokrotnie.
Jest też "większe" o prawie cztery razy od konta wspomnianego Tomasiaka. To pokazuje różnicę marketingową między tenisem a skokami narciarskimi. Trzy medale IO mają swoją wymowę, ale przegrywają z globalnym zasięgiem, jaki generuje dyscyplina sportu uprawiana przez Chwalińską. Widać zresztą po komentarzach pod zdjęciami, że wicemistrzyni Rolanda Garrosa ma wielu fanów z zagranicy, komentarze są w różnych językach. W przypadku Tomasiaka baza fanów jest bardziej skoncentrowana w naszym kraju.












