Wielka burza po ataku furii Sabalenki. A jednak, jest oficjalny komunikat
Koniec spekulacji w sprawie ataku furii Aryny Sabalenki, która po wielkim finale tegorocznego US Open w drodze do szatni postanowiła zniszczyć swoją rakietę, uderzając nią o podłogę. Wiele osób - w tym polski koszykarz Jeremy Sochan - oburzało się, że w tamtej sytuacji odebrane zostało Białorusince prawo do prywatności. Okazało się jednak, że nowa liderka rankingu WTA - która wyprzedziła Igę Świątek - doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że śledzą ją kamery, o czym poinformował w specjalnym komunikacie francuski odział Eurosportu.

Finał kobiet podczas tegorocznej edycji US Open dostarczył fanom tenisa mnóstwo emocji. Po pierwszym secie, wygranym przez Arynę Sabalenkę 6:2, wydawało się, że Białorusinka pewnie zmierza po wielkoszlemowy tytuł. Reprezentantka gospodarzy Cori "Coco" Gauff nie poddała się jednak i odwróciła losy meczu, wygrywając dwie kolejne partie 6:3, 6:2.
Aryna Sabalenka była już pewna, że mimo wyniku po zakończeniu imprezy i tak zostanie nową liderką rankingu WTA, wyprzedzając Igę Świątek, lecz mimo to nie mogła poradzić sobie z porażką i podczas wywiadu na korcie miała problem z powstrzymaniem łez, które napływały jej do oczu.
Chciałabym przesłać wyrazy miłości dla mojej rodziny. Przepraszam za ten wynik
Wielka burza w sprawie Aryny Sabalenki po finale US Open. Jest komunikat
To był jednak dopiero początek przypływu emocji u Białorusinki. W drodze do szatni 25-latka postanowiła nagle się zatrzymać, wyciągnęła z torby swoją rakietę i zniszczyła ją, czterokrotnie uderzając nią co sił o podłogę. Cała scena została nagrana i szybko trafiła do sieci, co wzbudziło burzliwe dyskusje.
Wielu kibiców oburzało się, że nawet w tak bardzo emocjonalnej dla siebie chwili, już po zakończonym meczu, w budynkach przy korcie Aryna Sabalenka nie może liczyć na odrobinę intymności. Do głosów krytykujących całą sprawę dołączył między innymi występujący na boiskach NBA reprezentant Polski w koszykówce - Jeremy Sochan. - Cholera, zero prywatności? - pytał.
Później pojawiły się jednak domysły, że być może wszystko zostało sfingowane, a przy Arynie Sabalence czaili się operatorzy Netfilxa, kręcący kolejną część serialu "Break Point", w którym 25-latka odgrywa jedną z głównych ról. I jak się okazuje... była to prawda. Francuski oddział Eurosportu wydał komunikat w tej sprawie, publikując nagranie, na którym widać ekipę filmową słynnej platformy. Aryba Sabalenka była więc świadoma, że każdy jej ruch jest bacznie obserwowany.
Drodzy miłośnicy tenisa, zaniepokojeni sprawą ochrony prywatności w szatni. Nagranie w rozdzielczości 16:9 prezentuje szerszy kontekst. Aryna Sabalenka była nagrywana przez ekipę Netflixa i działa świadomie na oczach licznych świadków











