Widział, jak zachowywała się Abramowicz. Potężny cios: Kakofonia, zawsze musi dołożyć trzy grosze
- Ja uważam, że tutaj jedna osoba powinna grać pierwsze skrzypce i tą osobą powinien być Wim Fissette - mówi Lech Sidor po porażce Igi Świątek z Magdą Linette w drugiej rundzie WTA 1000 Miami. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa sensacyjnie pożegnała się z turniejem już po pierwszym meczu. W trakcie spotkania ze swoją rodaczką nie zabrakło ingerencji Darii Abramowicz. - Za dużo tych komunikatów - dodaje ekspert.

W nocy z czwartku na piątek polskiego czasu Iga Świątek przegrała z Magdą Linette 6:1, 5:7, 3:6 w drugiej rundzie Miami Open. Była to pierwsza porażka 24-latki w pierwszym meczu zawodów WTA od 1674 dni. Przed inauguracyjnym gemem mało kto spodziewał się takiego rezultatu.
Tymczasem 34-letnia Linette zaskoczyła wszystkich. Znakomicie wykorzystała słabsze momenty Świątek w drugim i trzecim secie, dzięki czemu pokonała zdobywczynię sześciu Wielkich Szlemów.
Ekspert nie ma wątpliwości. Chodzi o Darię Abramowicz
"Wróć do tego, co się sprawdza: do prostych rzeczy i do swojego planu. Bo masz wszystkie narzędzia. Dobra? Tak? Dawaj! Z wiarą i swoje! [...]. Biegaj do wszystkiego" - krzyczała Daria Abramowicz. "Iga, przestań pokazywać, jak ci źle. Graj dalej!" - dodawał Maciej Ryszczuk. "Odsuń się do returnu. Zmień coś. Dawaj!" - mówił Wim Fissette.
W efekcie Iga Świątek poległa, swojego rozczarowania nie ukrywała w pomeczowym wywiadzie. W czwartkowy poranek, kiedy emocje już nieco odpadły, analiza spotkania pojawiła się na profilu "Trzeci Serwis". Tam Lech Sidor rozpoczął od pochwał dla triumfatorki.
- Trochę jest mi przykro Magdy, bo wszyscy mówią, że Iga przegrała, że grała słabo. A ja bym popatrzył na to z drugiej strony: Popatrzmy na to, jak na wspaniałe zwycięstwo Magdy Linette. To ona wygrała mecz - podkreślił, po czym rozwodził się na atutami 34-latki w meczu z faworytką.
Największą uwagę ekspert zwrócił na jej podanie. - W pierwszym secie spóźniona, ale później serwis jej pomógł (...) Dawno nie pamiętam, żeby tak pilnowała serwisu - mówił. Znacznie miało również zachowanie obu boxów. Kiedy w obozie Igi Świątek panował chaos, u Linette nawet mimo porażki 1:6 w pierwszej partii zachowano spokój. - Ma bardzo fajny, bardzo spokojny obóz, co przy jej mocnym temperamencie jest bardzo pomocną rzeczą. Radwańska trzymała ciśnienie. Ze strony jej sztabu nie było wskazówek: graj tak, graj inaczej, bo doskonale zdają sobie sprawę z jej doświadczenia, wie co zrobić i na co ją stać - powiedział Sidor.
- A z drugiej strony? (z obozu Świątek - red.) Kakofonia, niestety. Ja uważam, że tutaj jedna osoba powinna grać pierwsze skrzypce i tą osobą powinien być Wim Fissette. Nie Daria Abramowicz, nie Maciej Ryszczuk. Oni w pewnym momencie się przekrzykiwali (…) Jakimś dziwnym trafem, zawsze po Fissette trzy grosze musiała dołożyć Daria, potem Maciek Ryszczuk. Za dużo tych komunikatów. Iga od nadmiaru tych informacji poczuła się zagubiona, nie wiedziała kogo słuchać - podsumował.
Na koniec komentator i trener tenisa kolejny raz zachwalał Magdę Linette oraz analizował jej starcie w trzeciej rundzie z Alexandrą Ealą, po czym zakończył słowami nt. Świątek. - Iga musi to przetrawić, przemyśleć. Jak zrobi, co zrobi, z kim zrobi (…) Trzymajmy kciuki, żeby odbudowała się psychicznie, fizycznie, żeby nabrała znowu radości - słyszymy.















